100 × 100. ARTYŚCI I WYDARZENIA: 100 RAZY TEATR POLSKI NA STULECIE POLSKI ODRODZONEJ I NIEPODLEGŁEJ (85)

20 czerwca 1981

WYDARZENIE NIE TYLKO TEATRALNE. „OSKARŻONY: CZERWIEC PIĘĆDZIESIĄT SZEŚĆ” – „PUBLICZNE UJAWNIENIE DOKUMENTÓW I FAKTÓW, DOTĄD UKRYTYCH PRZED SPOŁECZEŃSTWEM”

To zdanie z recenzji Mariana Sienkiewicza: „Autentyczną wartością spektaklu jest nie jego komentarz reżyserski, lecz opracowane materiały z kilku procesów, a więc publiczne ujawnienie dokumentów i faktów, dotąd ukrytych przed społeczeństwem. Te partie przedstawienia wtłaczają w fotel. Porażają bólem i sprawiają ulgę, bo wreszcie tragiczną prawdę o Poznańskim Czerwcu 56 można wykrzyczeć głośno, lecz i powodują, że w gardle zasycha… Z przerażenia i trwogi” („Przekrój” 1981 nr 1893).

Ze względu na niecodzienny temat i kształt teatralny przedstawienia oraz okoliczności towarzyszące poznańskiej prapremierze, w podobny sposób pisało wielu recenzentów, zarówno w prasie fachowej („Teatr”) jak katolickiej („Tygodnik Powszechny”) czy kulturalno-literackiej („Literatura”, „Tygodnik Kulturalny”, „Twórczość”).

Jerzy Andrzejewski w „Literaturze” konstatował: „To dokumentalne widowisko, chociaż od wypadków, którym daje świadectwo, już ćwierć wieku upłynęło wciąż – niestety – nie jest widowiskiem już historycznym” (1981 nr 45).

W „Tygodniku Powszechnym” (1981 nr 43) napisano wprost: „Nie wykorzystana szansa Października 1956 roku powoduje, że ze sceny teatru przemawia współczesność”.

Agata Tuszyńska w „Tygodniku Kulturalnym” (1981 nr 30) dodawała: „Teatr, który przestaje być teatrem. Staje się czymś innym – trybuna?, konfesjonałem? – mniejsza o nazwę. Jest ważny. Jest miejscem bardzo wspólnych i bardzo osobistych przemyśleń. I miejscem, gdzie tak żywa historia zyskuje ową wyższą rangę, jaka daje wstąpienie na deski sceniczne”.

Z kolei Elżbieta Żmudzka w „Teatrze” zwracała uwagę na bezradność recenzenta w ocenie tego wydarzenia teatralnego o historycznym znaczeniu: „Nie umiem odpowiedzieć na pytanie, czy jest to przedstawienie dobre. Jest wstrząsające. (…). Przedstawienie jest skromne i surowe. Reżysersko poprowadzone z maksymalną powściągliwością. Ruch sceniczny (…) ograniczony został do niezbędnego minimum. Scenografia (…) to w pustej przestrzeni (…) trybuna nad wielką ścianą i miejsce dla sędziego. Aktorzy z godnym podziwu zdyscyplinowaniem podporządkowali się surowości spektaklu” (1981 nr 17-18).

Marta Fik w „Twórczości” (1981 nr 3) pisała: „(…) premiera odbyła się w Poznaniu, a nie w Warszawie (…) właśnie tak wybrane miejsce akcji nadaje przedsięwzięciu szczególnego znaczenia (…). Niezależnie od wszystkich refleksji, jakie snuć się zaczyna w jakiś czas po opuszczeniu teatru (…), reakcja (…) jest przede wszystkim uczuciowa. Rozczarowanie czy niedosyt ogarniać poczyna dopiero później, [bo] w t r a k c i e trwania spektaklu (…) podlega się jedynie wzruszeniom, wściekłości, satysfakcjom. Nie ma wątpliwości, że poza krótkimi momentami dystansu widz pozostaje we władzy tematu, a pośrednio także reżysera”.

Wystarczy dziś jeszcze popatrzeć na zdjęcia z inscenizacji – kiepskie technicznie a przejmujące w wyrazie – wszystkiego: zarysowanej przestrzeni, postaci ludzkich – ich postawy, gestu czy wyrazu twarzy. Można je obejrzeć w albumie „Teatr Nowy w latach 1973-1987 pod dyrekcją Izabelli Cywińskiej w fotografii Jacka Kulma” ([Poznań 2013 – bez podania miejsca i daty] – Wydanie „Loża Patronów Teatru” – Stefan Drajewski, Dom IC) oraz w wielu wydawnictwach, jak „Teatr Nowy w Poznaniu 1973-1983” (Poznań 1984) i w artykułach Elżbiety Kalemba-Kasprzak. „Teatry dramatyczne w Poznaniu 1945-2000”. Kronika rozumowana (druk w „Kronice Miasta Poznania”, w tomie „Uśmiech Melpomeny”, Poznań 2000, s. 226-267). A przecież – dla porównania – na wiele zdjęć nawet świetnych przedstawień, owych „wydarzeń teatralnych”, nie można dziś patrzeć bez zastanawiania się, jak to możliwe, że te przedstawienia były entuzjastycznie oklaskiwane, bo kształt plastyczny ich przestrzeni, utrwalona w wyglądzie postaci i ich ruchu gra aktorów bardziej odrzuca i śmieszy niż zatrzymuje uwagę?!

Przedstawienie reżyserowała Izabella Cywińska wraz z Januszem Michałowskim. Scenariusz napisała do spółki z Włodzimierzem Branieckim. Oparty był na zeznaniach oskarżonych i naocznych świadków w procesach czerwca 1956 roku, zapisanych na taśmach magnetofonowych i nagraniach Polskiego Radia. Dołączono do nich nagrania z przemówieniami polityków (Józefa Cyrankiewicza) i materiały prasowe z czerwca 1956 roku oraz współczesne relacje o tamtych dniach (m.in. Stanisława Matyi), wiersze (Stanisława Barańczaka, Zbigniewa Herberta, Antoniego Pawlaka) i inne świadectwa pochodzące z materiałów czy to prasowych, czy radiowych albo prywatnych. Muzykę do przedstawienia opracował Andrzej Kurylewicz. Informowała o tym w programie przedstawienia Izabella Cywińska: „W spektaklu poza nieliczną współczesną poezją i nielicznymi relacjami dotyczącymi tamtych dni – ale mówionymi dzisiaj (…) funkcjonuje tylko tekst pochodzący z zapisów na taśmie magnetofonowej procesów Czerwca 56. Ale powołując się na prawo teatru, więcej, na obowiązek teatru, który musi dążyć do syntez, nie trzymamy się chronologii”. Fragmenty scenariusza drukowało czasopismo „Student” (1981 nr 14).

Przedstawienie miało wyrazistą i konsekwentną strukturę, zderzająca radosny obraz władzy i zbiorowych ceremonii przedstawicieli społeczeństwa wobec władzy (delegacje, dożynki, pochody) z tragicznymi wydarzeniami „Czerwca 1956” i dramatycznymi zdarzeniami na procesach. Było niezwykle oszczędne w efektach dramatycznych (fikcja literacka, fabuła, akcja – właściwie nie istniały) i teatralnych – miało oszczędną scenografię Michała Kowarskiego, tylko wymowny ruch sceniczny pod nadzorem Leszka Czarnoty, z efektów muzycznych pod kierunkiem Andrzeja Lajborka korzystano w niewielkim stopniu, wprowadzając jedynie fragmenty „Te Deum” Andrzeja Kurylewicza w wykonaniu Stefanii Wojtowicz i songi Michała Piotrowskiego.

Przestrzeń wyznaczona przez dekoracje miała trzy plany. Najwyżej było niebieskie niebo, w swojej przezroczystości bez chmur niemal – obojętne. Poniżej – rząd miejsc do siedzenia jakby na wysokiej trybunie. Od niej prowadziła płaska ściana (zmieniająca barwy – czerwona, czarna, biała) do proscenium, gdzie występowały poszczególnych postaci i rozgrywano sceny zbiorowe.

Otwierały przedstawienie pantomimiczne sceny grupowe grane właśnie na tle tej ściany – czerwonej – prowadzącej do miejsc siedzących na trybunie przedstawicieli władzy. Rozgrywał się wtedy jakby obraz ówczesnych PRL-owskich obyczajów i zbiorowych zachowań, ale pozbawiony choćby cienia karykatury czy kpiny, a przeciwnie raczej radosny – delegacje, dożynki, pochody demonstrowały dobrze zaplanowane jakby spontaniczne zachowania grup obywateli, jakby pełnych dobrej woli i sytych sukcesów. Tylko od pewnego momentu zaczynały być przerywane jakimiś zgrzytami, a kończyły się zawieruchą gwałtu, przemocy, przerażenia, strachu. Znikł wówczas błękit nieba i czerwona ściana trybuny wraz z siedzącymi na niej przedstawicielami władzy zadowolonej z siebie i ustanowionego porządku społecznego.

Scena zmieniła się w salę sądową a miejsca przedstawicieli władz zajęli trzej prokuratorzy (I. Prokurator – Edmund Pietryk, II. Prokurator – Rajmund Jakubowicz, III. Prokurator – Wojciech

Standełło) i rozpoczęły się procesy – przesłuchania oskarżonych z dwóch spośród trzech kolejnych procesów (Stanisława Jaworka granego przez Wiesława Komasę i Jana Suwarta granego przez Lecha Łotockiego) i świadków (Teofila Kowal w wykonaniu Żywili Pietrzak), odezwania Sędziego (Zbigniew Grochal) i Obrońcy (Tadeusz Drzewiecki) oraz przemówienia adwokatów – Michała Grzegorzewicza, granego przez Mariana Pogasza, a zwłaszcza Stanisława Hejmowskiego, wybitnego obrońcy oskarżonych, określającego wypadki poznańskie jako „wielkie historyczne zjawisko” i „bunt przeciw okrucieństwu”, podważający oskarżenia o chuligaństwo i kontrrewolucję (grał go Janusz Michałowski).

Występowały dwa Chóry: pierwszy złożony z 14 osób, drugi – z trzech. W ich głosach były komentarze świadczące o okrucieństwie władzy i tragiczny nastrój zdarzeń widzianych z różnych stron. W Chórze pierwszym była Helena Jaworek (grana przez Sławę Kwaśniewską), był świadek tamtych dni Stanisław Matyja (grany przez Bolesława Idziaka), Jan Strzałkowski (grany przez Andrzeja Saara) oraz Biegły Józef Chałasiński (w wykonaniu Edwarda Warzechy), który jako nieprzeciętny i odważny znawca podważał intencje oskarżycieli: „(…) była to pierwsza tego rodzaju manifestacja w Polsce Ludowej”, „(…) była to manifestacja krzywdy”. Pozostałe osoby z Chóru I. grali: Bożena Olszewska-Janiszewska, Hanna Krupianka-Stasiuk, Elżbieta Jarosik, Hanna Kulina, Wanda Ostrowska, Maria Robaszkiewicz, Andrzej Lajborek, Jacek Różański, Jerzy Stasiuk, Aleksander Trąbczyński.

Podczas rozpraw sądowych oddawano głos naocznym świadkom tamtych procesów (jak Stanisław Matyja, grany przez Bolesława Idziaka) jakby komentatorom czy wypowiedziom „na stronie” oraz wtrącano fragmenty oficjalnych przemówień z tamtych lat, jak Józefa Cyrankiewicza: „Każdy prowokator czy szaleniec, który odważy się podnieść rękę przeciw władzy ludowej, niech będzie pewny, że mu tę rękę władza ludowa odrąbie. (…) w interesie dalszej demokratyzacji życia”.

Całość kończyła wiara, rzeczywiście w tych latach wyznawana, w korzystne zmiany władzy po jej samokrytyce w przemówieniu Władysława Gomułki na październikowym Plenum: „Klasa robotnicza dała ostatnio kierownictwu partii i rządowi bolesną nauczkę”.

Jan Kłossowicz drugą część artykułu „Nasz teatr posierpniowy” („Dialog” 1981 nr 11, s. 111-116) poświęcił omówieniu przedstawienia. Za wydarzenie uznał nie tylko pełne przypomnienie poznańskich procesów i złożenie hołdu znanym i bezimiennym bohaterom Czerwca 1956 roku, ale przede wszystkim akt dziejowej sprawiedliwości: upublicznienie działania ówczesnych oskarżycieli, którzy za procesy wytoczone niewinnym sami nigdy nie ponieśli kary. Pisał: „Zamiarem autorów było z pewnością nie tylko stworzenie scenicznej syntezy poznańskich procesów z jesieni 1956 i nie tylko – oddanie hołdu znanym z nazwiska i innym bezimiennym, bohaterom. Najważniejszym zamiarem było tu odwrócenie, przekształcenie zapisów z tamtych procesów w przewód sądowy ich oskarżycieli. W odbywającą się na sali teatralnej rozprawę nad tymi, którzy za krwawe stłumienie protestu poznańskich robotników, za oszczerstwa i kłamstwa, nigdy nie zostali osądzeni”.

W roku 1981 było już 25 lat po tragediach Czerwca 1956, opisanych dokładnie w monografii „Poznański Czerwiec 1956”, opracowanej pod redakcją Jarosława Maciejewskiego i Zofii Trojanowiczowej (Poznań, 1981 – Wydawnictwo Poznańskie). Było – po „Wydarzeniach z lat 1956, 1968, 1970, 1976, 1980” (jak głosił tytuł wystawy fotograficznej pokazywanej od lutego 1981 w wielu polskich miastach). Było po Radomiu, Ursusie, Gdańsku. I w czerwcu 1981 tylko nieliczni (po wypadkach tego roku w Bydgoszczy) mogli przewidywać dalsze tragiczne zmagania społeczeństwa polskiego z władzą komunistyczną, co sygnalizowały nie tylko „plotki” o zamiarze wprowadzenia stanu wyjątkowego, dramatyczny apel Prymasa Polski Stefana Wyszyńskiego „o spokój w Ojczyźnie” i pełne politycznej mądrości orędzie Papieża Jana Pawła II z 23 marca tego roku przesłane na ręce Prymasa Polski (wydrukowane w „Tygodniku Powszechnym” 1981 nr 14), ale przede wszystkim groźna uchwala Biura Politycznego Komitetu Centralnego PZPR z 22 marca 1981 „o zagrożeniu podstaw ustroju socjalistycznego” i jeszcze groźniejszy w treści list KC Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego do KC PZPR z dnia 5 czerwca 1981 roku.

A mimo to możliwość publicznego mówienia o wypadkach politycznych lat powojennych wydawała się trwałym osiągnięciem, a temat przedstawienia przyjmowano z satysfakcją jako wyraz właśnie zmian politycznych. Przedstawienie wchodziło na afisz w atmosferze uroczystych obchodów 25 rocznicy wydarzeń poznańskich w czerwcu 1956 roku. W tydzień po premierze w dniu 28 czerwca odbyło się specjalne przedstawienie dla uczestników i rodzin ofiar Czerwca 1956. W tym dniu odsłonięto w Poznaniu pomnik ofiar Czerwca 56. Uroczystości rozpoczęła Msza Św. z udziałem stu tysięcy osób i odczytanie listu papieża Jana Pawła II: „Krew polskich robotników przelana na ulicach Poznania razem z krwią tylu Polek i Polaków, którzy złożyli życie na Ołtarzu Ojczyzny i Kościoła – niech będzie dla wszystkich moich Rodaków znakiem i wezwaniem do odważnego i odpowiedzialnego zespolenia się wokół najczystszych wartości, wokół człowieka. Jego godności. Wokół Narodu i Ojczyzny. Jej teraźniejszości i przyszłości” (na ręce metropolity poznańskiego abp. Jerzego Stroby, druk m.in. w „Tygodniku Solidarność” 1981 nr 14). W programie uroczystości znalazły się występy artystów z recytacjami wierszy poświęconych wydarzeniom Czerwca 1956 (m.in. „Rozstrzelano moje serce” Kazimiery Iłłakowiczówny i „Krwawy czerwiec 56” Adama Ważyka), występy Teatru Ósmego Dnia (recytacje wierszy „Poległym” Ryszarda Daneckiego, Stanisława Barańczaka, Lecha Dymarskiego, Franciszka Fenikowskiego, Ryszarda Krynickiego), sesja naukowa „Poznański Czerwiec 1956 w świetle nauk społecznych” na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu (z inicjatywy poznańskiego Komitetu Porozumiewawczego Środowisk Twórczych i Poznańskiego Towarzystwa Naukowego, prasa drukowała wspomnienia robotników, jak Stanisława Matyi w „Tygodniku Solidarność” (1981 nr 14). Teksty o wypadkach poznańskich były zwolnione od cenzury, choć niezupełnie, bo pisać o nich można było „tylko eufemistycznie i nie do końca”.

Do wprowadzenia stanu wojennego 13 XII 1981 przedstawienie zostało zagrane 99 razy. W styczniu 1982 roku cenzura wycofała je z repertuaru z uzasadniającą motywacja, która brzmi dziś humorystycznie.

Przedstawienie, należące do rodzaju teatru faktu, nie miało sobie podobnych w polskim teatrze. Porównywano je z dziełami filmowymi, jak „Człowiek z żelaza” Andrzeja Wajdy wg scenariusza Aleksandra Ścibora-Rylskiego (premiera 27 lipca 1981) i „Robotnicy 80” Andrzeja Chodakowskiego i Andrzeja Zajączkowskiego (premiera zapowiedziana na 8 XII 1979 odbyła się za specjalną zgodą Józefa Tejchmy dopiero w styczniu 1981 roku; treść i zasady kompozycji filmu przydatne dla porównania z przedstawieniem „Oskarżony: Czerwiec 1956” opisał Stanisław Kozicki w „Dialogu” pt. „Robotnicy – 80”: dokument – dokument”, 1981 nr 8, s. 95-98). Przedstawienie wielokrotnie wspominano i opisywano w pracach historycznych poświęconych teatrom Poznania i dziejom Teatru Nowego.

Dyrekcję teatru i kierownictwo artystyczne Teatru Nowego w Poznaniu na ul. Dąbrowskiego 5 objęła Izabella Cywińska (od 1 VII 1973 do 30 XI 1989) po rozdzieleniu instytucji pod nazwą Państwowe Teatry Dramatyczne w Poznaniu (1949-1972: Teatr Polski, Teatr Nowy, Komedia Muzyczna), w czasie, gdy scena Teatru Nowego była w odbudowie. Inauguracja sezonu 1973/1974 odbyła się więc na scenie Domu Kultury MO „Olimpia” przy ulicy Grunwaldzkiej (15 IX 1973 przedstawieniem dla dzieci – „Chłopcy z Placu Broni” Ferenca Molnara w reżyserii Edmunda Pietryka), a dopiero w grudniu w odremontowanej stałej siedzibie przy ul. Dąbrowskiego 5: „A jak królem, a jak katem będziesz” Tadeusza Nowaka w reżyserii Janusza Nyczaka (20 XII 1973), a w reżyserii Izabeli Cywińskiej „Giganci z gór” Luigi Pirandella i „Śmierć Tarełkina” Aleksandra Suchowo-Kobylina (22 XII 1973).

Po prapremierze przedstawienia „Oskarżony: czerwiec pięćdziesiątsześć” i po prawie dziesięciu latach kierowania Teatrem Nowym w Poznaniu otrzymała we wrześniu 1981 roku propozycję kierowania Teatrem na Woli w Warszawie, gdzie jej zaangażowanie kierownicze, bez pisemnej umowy, trwało kilka miesięcy do wprowadzenia stanu wojennego. W dniu 14 XII 1981 została aresztowana i osadzona w więzieniu na ul. Młyńskiej w Poznaniu (tam, gdzie siedzieli przed laty bohaterowie jej przedstawienia), a następnie przewieziona do ośrodka internowania w Gołdapi; uwolniona m.in. w wyniku starań nie tylko rodziny, ale także zespołu artystów Teatru Nowego i listów do władz PRL znanych przedstawicieli środowiska teatralnego, jak Kazimierz Dejmek, Adam Hanuszkiewicz, Gustaw Holoubek, Jerzy Jarocki, Jan Świderski, Zbigniew Zapasiewicz.

Obejmując dyrekcję Teatru Nowego miała za sobą ponad 15 lat pracy w charakterze reżysera. Po ukończeniu etnografii na Uniwersytecie Warszawskim (1956) i Wydziału Reżyserii w Państwowej Wyższej Szkole Teatralnej im. Aleksandra Zelwerowicza w Warszawie (1966), debiutowała w Teatrze Dramatycznym im. Aleksandra Węgierki w Białymstoku przedstawieniem „Dozorcy” Harolda Pintera (Scena Kameralna, 29 V 1965, ze scenografią Teresy Ponińskiej), gdzie przez trzy sezony (do końca dyrekcji Jerzego Zegalskiego: 1 IX 1961 – 31 VIII 1967) inscenizowała jeszcze cztery przedstawienia: „Mąż i żona” Aleksandra Fredry (21 X 1965, scenografia – Teresy Ponińskiej), „Ballada o człowieku śmiechu” Guntera Weisenborna (scenografia Jerzy Gorazdowski, muzyka – Edward Pałłasz), „Szklana menażeria” Tennessee Williamsa (29 IX 1966, scenografia Teresa Targońska, oprac. muzyki – Jerzy Abratowski), „Mój biedny Marik” Aleksego Arbuzowa (12 XI 1966, scenografia – Ryszard Kuzyszyn). Obok niej reżyserowali: Bohdan Hussakowski, Roman Kordziński, Krystyna Meissner i Jerzy Zegalski.

Po Białymstoku pracowała jako reżyser w Teatrze Polskim w Poznaniu (1967/1968 – 1969/1970) za dyrekcji Jerzego Zegalskiego, gdzie wystawiła Jana Augusta Kisielewskiego „W sieci” pt. „Szalona Julka” (30 XII 1967), „Wkrótce nadejdą bracia” Janusza Krasińskiego (4 IV 1968), „Drugi strzał” Roberta Thomasa (20 VI 1968), „Don Karlosa” Friedricha Schillera (19 X 1968), „Klątwę” Stanisława Wyspiańskiego (15 II 1969), „Uciekła mi, przepióreczka…” Stefana Żeromskiego (10 VII 1969), „Dni Turbinów” Michaiła Bułgakowa (prapremiera 29 X 1969), „Elektrę” Sofoklesa ( 23 IV 1970).

Później była dyrektorem i kierownikiem artystycznym Teatru im. Wojciecha Bogusławskiego w Kaliszu (1970/1971 – 1972/1973), skąd powróciła do Poznania na stanowisko dyrektora i kierownika artystycznego Teatru Nowego.

Obie dyrekcje, w Kaliszu i w Teatrze Nowym w Poznaniu, oceniano wysoko: za ciekawy dobór repertuaru polskiego i obcego, klasycznego i współczesnego, za reżyserie własne i artystów zapraszanych do współpracy (w Kaliszu m.in. Maciej Prus, w Poznaniu m.in. Janusz Nyczak, Wojciech Szulczyński, Janusz Wiśniewski), a spośród scenografów – Zofia Wierchowicz, Kazimierz Wiśniak Jerzy Juk-Kowarski, Krzysztof Pankiewicz, za organizację zespołu (w Kaliszu młodych, a później sławnych aktorów, jak m.in. Halina Łabonarska, Wiesław Komasa, Janusz Michałowski, Henryk Talar).

Jarosław Maciejewski w artykule „Trzy poznańskie teatry” opowiadał o trzech poznańskich teatrach noszących nazwę „Nowy”: z lat 1923-1939, z lat 1945-1949 pod kierunkiem Zbigniewa Szczerbowskiego, z lat 1949-1972 w „koncernie” „Państwowe Teatry Dramatyczne w Poznaniu (Teatr Polski, Komedia Muzyczna”, Teatr Nowy). Po tym wstępie „biograficznym” Teatrowi Nowemu za dyrekcji Izabeli Cywińskiej wyznaczył ważne miejsce w dziejach teatru polskiego: „(…) powróćmy do pytania postawionego na początku, jakie miejsce wyznacza w ostatniej dekadzie, a szczególnie Teatrowi Nowemu Izabelli Cywińskiej historia dwustu lat obecności w Poznaniu polskiego teatru zawodowego. Z pewnością inne niż „Teatrowi Miasta” Bogusławskiego–Srokowskiego z roku 1783, inicjującemu te dzieje, a także inne niż to, które uzyskał w naszej refleksji Teatr Nowy Mieczysława Rutkowskiego z lat międzywojennych, rywalizujący z rutyną i patyną Teatru Polskiego w nowej wówczas w Poznaniu sytuacji społecznej.

Cywińska nie rywalizowała z rutyną i patyną (…) Teatru Polskiego (…), przydzieloną mu przecież przez historię roli poznańskiej „sceny narodowej”. Cywińska przejęła jakby tę rolę, zachowując jednak atrybuty, jakie w sztuce właściwe są wszelkim „awangardom”, a co u niej symbolizowała choćby nazwa „Nowy”, tak szeroko eksploatowana przez reklamę jej teatru. Teatr Nowy nawiązał zatem do mody na ekspresjonizm, co było jednocześnie wyeksploatowaniem miejscowej legendy artystycznej, związanej z salą, w której przyszło mu występować. Nawiązał jednak także do oświeceniowej tradycji zaangażowania politycznego, co – jak się okazuje – łączy się również z historią poznańskiej sceny.

Nie ulega wątpliwości opiniodawcza funkcja działalności Teatru Nowego w naszym mieście w ostatnim dziesięcioleciu. Jeśli socjologiczny efekt tego, co się działo w tym teatrze, a więc powstanie obyczaju bywania na przedstawieniach starannie dobranych i rzetelnie realizowanych okaże się w Poznaniu zjawiskiem trwałym (dziesięć już lat funkcjonowania tego obyczaju upoważnia do budowania takich nadziei), to wolno będzie przyszłemu historykowi orzec, że okres 1973-1983 był w Poznaniu jednym z ważniejszych w ewolucji kształtowania się tego, co można nazwać obywatelską i kulturotwórczą świadomością zbiorową” (Jarosław Maciejewski, „Trzy poznańskie teatry”, druk w: „Teatr Nowy w Poznaniu 1973-1983”, Poznań 1984, s. 24).

Na pewno w następnym pięcioleciu 1984-1989 Teatr Nowy za dyrekcji Izabeli Cywińskiej dorzucił do tego procesu dalsze cegiełki, jak „Miłość, czyli Życie, Śmierć i Zmartwychwstanie zaśpiewane, wypłakane i w niebo wzięte przez Edwarda Stachurę” (prapremiera 26 IV 1984 wg scenariusza, w reżyserii i z muzyką Jerzego Satanowskiego, a w scenografii Jerzego Juk-Kowarskiego), „Wesele” Stanisława Wyspiańskiego w reżyserii Janusza Nyczaka (18 IX 1987), czy „Cmentarze” Marka Hłaski w adaptacji i reżyserii Izabeli Cywińskiej (22 IV 1988). Zanim od 12 IX 1989 w rządzie polskim, którego premierem został powołany przez Sejm (24 VIII 1989) Tadeusz Mazowiecki objęła stanowisko Ministra Kultury i Sztuki – w czasach dla teatru trudnych, a z powodu biedy i chaosu coraz trudniejszym i bardziej sprzyjających widowiskowym prowokacjom czy kapitalistycznym sensacjom niż wydarzeniom kultury narodowej.

Bożena Frankowska

BIBLIOGRAFIA:

1981 – Jarosław Maciejewski, Zofia Trojanowiczowa, „Poznański Czerwiec 1956” , Poznań, 1981 – Wydawnictwo Poznańskie);

1983 – Jacek Sieradzki, „Wróg ludu: granice teatru politycznego na dziś”, „Nowy Zapis” 1983 nr 2-3 (recenzja „Wroga ludu” Henryka Ibsena w Teatrze Nowym w Poznaniu w reżyserii Izabelli Cywińskiej, 8 X 1982);

1984 – „Teatr Nowy w Poznaniu 1973-1983”, Poznań 1984 (zawiera: Jarosław Maciejewski, „Trzy poznańskie teatry”, s. 5 – 24; Andrzej Górny, „Teatr miejsca i czasu”, s. 25-34; Ewa Piotrowska, „W poszukiwaniu własnego etosu”, s. 35-45; Elżbieta Kalemba-Kasprzak, „Jubileusz, czyli paradoks o teatrze”, s. 46-51; „Kalendarium” w opracowaniu Romana Chojnackiego i Milana Kwiatkowskiego, zwłaszcza s. 53-74);

1989 – Jacek Sieradzki, „Almanach Sceny Polskiej”, tom XXVI, Warszawa 1989, s. 10;

1990 – Jacek Trznadel, „Komedianci”, Warszawa 1990 – Omnipress (zwłaszcza s. 34-54);

1992 – „Więźniowie polityki”, rozmowa z Izabellą Cywińską, „Tygodnik Powszechny” 1989 nr 6;

1992 – Izabella Cywińska, „Nagłe zastępstwo, Warszawa 1992 – Polska Oficyna Wydawnicza BGW;

2000 – „Teatr drugiego obiegu. Materiały do kroniki teatru stanu wojennego. 13 XII 1981 – 15 XI 1989”, Opracowanie i redakcja Joanna Krakowska-Narożniak i Marek Waszkiel. Materiały zebrał zespół pod kierunkiem Marty Fik, Warszawa 2000 – Oficyna Wydawnicza Errata;

2000 – Elżbieta Kalemba-Kasprzak, „Teatry dramatyczne w Poznaniu 1945-2000. Kronika rozumowana”, druk w: „Uśmiech Melpomeny. Teatry Poznania”, „Kronika Miasta Poznania, 2000 nr 3, s. 226-267 – w artykule świetna charakterystyka Teatru Nowego od pierwszego sezonu za dyr. Izabelli Cywińskiej do 2000: s. 246-252, 257-259);

2001 – Joanna Godlewska, „Najnowsza historia teatru polskiego”, Wrocław 2001 – Wydawnictwo Siedmiogród;

[2013] – „Teatr Nowy w latach1973-1987 pod dyrekcją Izabelli Cywińskiej w fotografii Jacka Kulma”, [Poznań 2013 – bez podania miejsca i daty wydania], Wydanie „Loża Patronów Teatru”.

Dodaj komentarz