ROMEO I JULIA: Nieudana sesja samobójców

Nietrudno zrozumieć, dlaczego Michał Zadara wziął na warsztat szekspirowską tragedię „Romeo i Julia”, i w dodatku zaangażował do tytułowych ról naprawdę młodych ludzi. Julia Leszkiewicz grająca Julię ma naprawdę 14 lat jak w tekście Szekspira, a Julian Zbudniewek grający Romea dobiega 16 roku życia. Zapewne reżyser uznał, że temat wcale nie zwietrzał, co więcej, że czas dojrzewania, to czas desperackich decyzji, w tym tych nieodwracalnych, kończących się samobójczą śmiercią. Chciał poddać te opinie weryfikacji z pomocą rówieśników bohaterów szekspirowskich.

Jednak ten godny wsparcia zamysł nie przeistoczył się w teatralną materię. Powstał spektakl niezdarny i niechlujny, pozbawiony energii, którą mieli tu wnosić młodzi i ich deskorolki. Nota bene podobny pomysł zrealizował przed laty Adam Hanuszkiewicz w swoim Teatrze Nowym, i wtedy też się potknął, choć przynajmniej było wszystkich dobrze słychać. U Zadary nie było ani słychać, ani widać, dokrętki filmowe ni to miały stanowić reportaż, ni to stylizację, ale ścieżka dźwiękowa się rozjeżdżała, dziura goniła dziurę. Jednym słowem zgotował sobie Zadara katastrofę, z której uszła cało jedynie Dominika Ostałowska (osób występujących tylko na ekranie nie liczę) jako Piastunka, która nieoczekiwanie urosła do głównej postaci sztuki.

Wszystko to wyglądało na pierwsze przymiarki do spektaklu, w którym wrzaskliwość wykonawców i brak synchronizacji scen nagranych z tymi na żywo miał być cnotą, a stał się zmorą. Toteż nie może być mowy o żadnym współczuciu, chyba że dla widzów, którzy na ten spektakl się wybrali.

Tomasz Miłkowski

ROMEO I JULIA Williama Szekspira, tłum. Józefa Paszkowskiego i Jana Kasprowicza, scenariusz i reżyseria Michał Zadara, oprac. scenograficzne Robert Rumas, kostiumy Henriette Mueller, reżyseria wideo Michał Januszaniec, światło Artur Siennicki, Teatr Studio, premiera 7 czerwca 2019

[Fot. Krzysztof Bieliński/ mat. teatru]

[Recenzja opublikowana w „Przeglądzie” 24 czerwca 2019]

Dodaj komentarz