19 Festiwal Sztuki Mimu: CAFE PANIQUE

Tytuł i literacka inspiracja (Rolad Topor) obiecywały wiele, ale rezultaty okazały się skromne. Nie udało się stworzyć ani surrealistycznej, ani w ogóle żadnej atmosfery – jak mawiał dyrektor Teatru Na Woli i wielki admirator festiwalu sztuki mimu Bohdan Augustyniak – intencje nie przeszły przez rampę. Toteż publiczność z zimnym spokojem obserwowała spektakl, niekiedy tylko skromnym śmieszkiem kwitując nieliczne dowcipne momenty rodem z kiepskiego kabaretu. Zabrakło rysunkom postaci lekkości, metafizycznego dreszczu i podtekstu, stąd głębokie rozczarowanie. Nie odbierając bowiem technicznej biegłości aktorom ani zaprzeczając staranności w tworzeniu scen zespołowych, trudno w tym spektaklu doszukać się mocnego spoiwa poza miejscem akcji (tytułowa kawiarnia) i rytuałem zapalania i gaszenia lampek nocnych na stolikach kawiarnianych. Trochę to za mało jak na przedstawienie trwające 100 minut. Sytuacji nie uratowała obecność ryb (podobno były to łososie) niepospolitych rozmiarów, które z niewiadomego powodu pląsały w (sugerowanej) wodzie albo na scenie.

Podzielam opinię, którą po premierze wyraził w swojej recenzji Leszek Pułka: „Aktorzy głównie biegają, stroją miny, łamią krzesła, rwą odzież i papier, gryzą bułkę, gdaczą, znoszą jajo, recytują, doprawiają biusty, śpiewają, dokonują resekcji jelit – ogarniającej świat przedstawiony sztuki mimicznej naprawdę w tym niewiele. Sensu w purnonsensie za grosz”.

Tomasz Miłkowski

CAFE PANIQUE, scenariusz i reżyseria: Joanna Gerigk, scenografia Michał Dracz, wykonanie rekwizytów Aleksandra Stawik, muzyka Sebastian Ładyżyński, światła Bartłomiej Sowa

[Fot. Natalia Kabanow/ materiały festiwalu]

Dodaj komentarz