39 WST: TROJANKI

Ten spektakl to sugestywny manifest pacyfistyczny. Kobiety spustoszonej Troi, niegdyś dumna elita miasta, teraz branki opłakujące poległych, oczekują na pohańbienie. Odziane we wspólny czarny całun brną po piaszczystym brzegu w oczekiwaniu na dopełnienie ich losu. Przewodzi im Hekabe, była królowa, której nie oszczędzono niczego – zwycięzcy Grecy, pełni euforii podejmują barbarzyńskie decyzje, składają ofiary z kobiet, gwałcą, poniżają. Nawet ich Posłaniec z rosnącym wstydem przekazuje okrutne wieści.

Dorota Kolak tworzy wybitną kreację. Jako Hekabe potrąca najgłębsze struny bólu, jej twarz martwieje, oko matowieje, a głos, choć wciąż władczy, kruszeje. Aż przechodzi w skowyt, kiedy ofiarą padają jej córka, a potem wnuk. To już nie jest cierpienie na ludzką miarę. Wydawane zwycięzcom branki, bez wierzchniego odzienia, w czarnych halkach opuszczają całun bezbronne, na pastwę nowym panom – Hekabe pozostanie na koniec sama. Tak jak osobna od początku Kasandra – w białej, krótkiej sukience z gitarą elektryczną (Małgorzata Gorol), anioł zagłady, która pod koniec spektaklu przemieni się w gwiazdę disco. Obie żyją już tylko zemstą, zainfekowane okrucieństwem wojny, Kasandra na zimno, Hekabe gwałtownie. Odwet dochodzi do apogeum w scenie mordu dzieci Polymestora (Krzysztof Matuszewski), władcy Tracji. To zapłata za śmierć najmłodszego syna Hekabe, którego miał strzec (a zabił) tak jak pilnować miał trojańskiego złota (a ukradł). Silne wrażenie wywiera scena ostatniego spotkania mścicieli i ofiar jednocześnie, Hekabe i Polymestora, któremu kobiety trojańskie wyłupiły oczy jak Edypowi. Śmiertelni wrogowie nieledwie towarzysko gawędzą ze sobą, oboje syci zemstą, zadowoleni ze spustoszenia, jakiego dokonali.

Kiedy tragedia się dopełni, Klata zaskakuje zmianą nastroju, sięgając po wątki z Eurypidesowej „Heleny”, pierwszej w Europie tragikomedii. Helena (żywiołowa Katarzyna Figura) jak współczesna turystka na wywczasach w Egipcie spotyka ocalonego po wieloletniej tułaczce Menelaosa (Grzegorz Gzyl). Okaże się, że piękna Helena była wierna mężowi niczym Penelopa, a z Parysem do Troi uciekło tylko jej widziało – sztuczka złośliwych bogów. Ten ironiczny komentarz Eurypidesa, ukazany przez Klatę w niemal farsowej konwencji nie unieważnia tragedii wojny, ale odsłania jej idiotyzm. Nie dość, że w wojnie nie ma zwycięzców, to jeszcze jej motywy zakrawają na absurd – komentuje zatragikiem Klata. I niekoniecznie to tylko opowieść o początkach cywilizacji śródziemnomorskiej.

Tomasz Milkowski

[fot. Michał Szlaga/ mat. prasowe 39 WST]

TROJANKI Eurypidesa, reż. Jan Klata, tłum. Jerzy Łanowski, współpraca dramaturgiczna Olga Śmiechowicz, scenografia Mirek Kaczmarek, muz. Michał Nihil Kuźniak, ruch sceniczny Maćko Prusak; OBSADA: Dorota Kolak, Jacek Labijak, Sylwia Góra-Weber, Piotr Biedroń, Magdalena Boć, Agata Bykowska, Małgorzata Brajner, Cezary Rybiński, Małgorzata Gorol, Magdalena Gorzelańczyk, Michał Kowalski, Antoni Łaciński/Marcel Pawłowski, Katarzyna Dałek, Michał Jaros, Grzegorz Gzyl, Katarzyna Figura, Robert Ninkiewicz, Krzysztof Matuszewski, Jacek Labijak; Teatr Wybrzeże 39 WST, Studio ATM, 13 i 14 kwietnia 2019

Dodaj komentarz