39 WST: POD PRESJĄ

Pod sam koniec 39 WST doczekaliśmy się przedstawienia, które atmosferą na widowni przypomina dawne Spotkania, kiedy za pulpitem dyrygenckim stał Mieczysław Marszycki. Na sali nadkomplet, mnóstwo młodych ludzi siedzących na poduszkach, poczucie wielkiego święta. Nic dziwnego – sławny i wychwalany (słusznie!) spektakl Mai Kleczewskiej to dzieło dużej miary. Budzi respekt precyzją konstrukcji dramaturgicznej (efekt pracy Łukasza Chotkowskiego), przetworzeniem i przekroczeniem granic scenariusza filmowego Cassavetesa („Kobieta pod presją”), który stanowił podstawę spektaklu, poziomem materiału filmowego, który obok warstwy żywego teatru, rozgrywającego się na naszych oczach tworzy swoistą nadrzeczywistość, a przede wszystkim niezwykłą rolą Sandry Korzeniak, której towarzyszy z oddaniem zespół aktorów Teatru Śląskiego. Twórcom spektaklu udało się dotknąć czułej struny psychicznych uwikłań i udręk, które stają się udziałem głównej bohaterki, Mabel Longhetti, To w jej wnętrzu toczy się sztuka i w jej wnętrzu powstaje o tym film – co więcej, na koniec także bohaterka ocenia efekt tek publicznej wiwisekcji z uwagą patrząc na ekran, zajmujący górną połowę sceny.

Widzowie podglądają zarówno to, co się dzieje w jej głowie pod presją codziennych zdarzeń, a czasem wysoce depresyjnych sytuacji (związek z ojcem molestującym Mabel w dzieciństwie), i co dzieje się w labiryncie jej mieszkania, gdzie Mable czuje się jak zaszczute zwierzę. Wszystkie doznawane rany i urazy z czasem kumulują się aż do dramatycznego wybuchu, kiedy kobieta eksploduje. Scena, w której dokonuje się swego rodzaju gwałt na Mabel, siłą zabieranej do szpitala dla nerwowo chorych budzi przerażenie – mimo że takich scen widzieliśmy wiele w dziesiątkach filmów czy przedstawień. Zawsze są poruszające, ale Sandra Korzeniak wytwarza rodzaj pola zaraźliwego magnetycznego, poruszając się między wysokimi tonami liryki i skrajnej wulgarności. Odsłania w ten sposób przepastne nieszczęście, które dotyka kobietę pod presją, cierpiącą na życie i daremnie szukającą pociechy w dźwiękach opery. Kiedy wróci po długotrwałym leczeniu do domu, jej martwa twarz będzie najsilniejszym komentarzem tego wszystkiego, czego doznała.

Tomasz Miłkowski

[Fot.Magda Hueckel/mat. prasowe]

POD PRESJĄ Łukasza Chotkowskiego, Mai Kleczewskiej, reż. Maja Kleczewska, dramaturgia Łukasz Chotkowski, scenografia Marcel Sławiński, Katarzyna Sobańska (MIKSS), kostiumy Konrad Parol, muzyka Cezary Duchnowski, zdjęcia, światło Kacper Fertacz, montaż filmu Artur Rej, Przemysław Chruścielewski, realizacja światła na planie filmowym Bartek Gburek, realizacja dźwięku na planie filmowym Piotr Gburek, Michał Sendek, operatorzy kamer Kamil Małecki, Andrzej Sepioł, wiolonczela Daria Kasprzak; OBSADA: Sandra Korzeniak, Piotr Bułka, Anna Kadulska, Ewa Leśniak, Andrzej Dopierała, Antoni Gryzik, Wiesław Kupczak, Arkadiusz Machel, Marek Rachoń, Artur Święs, Andrzej Warcaba, Zbigniew Wróbel, Mateusz Znaniecki, Marcin Całka, Kaśka Dudek, Mariusz Konieczny, Sebastian Krysiak, Piotr Stanusz, Liwia Dziurosz, Igor Karaszewski, Julia Tudzierz, Filip Moczek, Franciszek Moczek, Aniela Tudzierz, Karolina Cieślar, Magdalena Dymsza, Patrycja Góra, Paweł Kempa, Wiktoria Łuczak, Małgorzata Szpiech, Aleksandra Szokiel, Cecylia Wadas; Teatr Śląski im. St. Wyspiańskiego w Katowicach, 39 WST, występ gościnne w Teatrze Dramatycznym, Scena im. G. Holoubka, 13 kwietnia 2019

Dodaj komentarz