100 × 100. ARTYŚCI I WYDARZENIA: 100 RAZY TEATR POLSKI NA STULECIE POLSKI ODRODZONEJ I NIEPODLEGŁEJ (59)

18 listopada 1958 (wg programu „Parad”)

PARADY” JANA POTOCKIEGO W TEATRZE DRAMATYCZNYM M. ST. WARSZAWY A Z CZASEM W ZABYTKOWYCH TEATRACH KRÓLA POLSKI STANISŁAWA AUGUSTA PONIATOWSKIEGO W ŁAZIENKACH KRÓLEWSKICH W WARSZAWIE

Parady” Jana Potockiego wystawiono w Sali Prób Teatru Dramatycznego m. st. Warszawy w inscenizacji, dekoracjach i kostiumach Władysława Daszewskiego a reżyserii Ewy Bonackiej (muzyka – Witold Rudziński, układ pantomim – Witold Borkowski). Była to prapremiera w języku polskim i na scenie teatru publicznego).

Przedstawienie spotkało się z tak wielkim uznaniem krytyki i tak ogromnym zainteresowaniem publiczności, że pospieszne przeniesiono je z Sali Prób na Dużą Scenę (stąd dwie daty premiery: 18 XI 1958 – w programie teatralnym wydanym z tej okazji i 29 XI 1958 w zestawieniach repertuarowych teatru).

Do tego sukcesu miały długą drogę – historię liczącą sto sześćdziesiąt sześć lat.

Zostały napisane po francusku dla teatru dworskiego w Łańcucie. Zagrano je w 1792 roku na dworze księżny Elżbiety z Czartoryskich Lubomirskiej. Ale nic nie wiemy o recepcji teatralnej tego dzieła. Nie wiemy, czy parady wystawiono połączone w jedno przedstawienie, czy każdą z parad grano osobno. Nie wiemy, jak amatorski zespół na dworze łańcuckim wywiązał się ze swojego zadania. Nie wiemy, jak publiczność dworska przyjęła przedstawienie. Wiadomo jedynie, że główną rolę Zerzabelli grała bratowa Jana Potockiego (córka Aleksandra Sapiehy, kanclerza wielkiego litewskiego, po rozwodzie z wojewodą wołyńskim Hieronimem Sanguszką, żona brata Jana Potockiego – Seweryna). Jan Potocki dedykował jej prywatny druk „Parad”, wydanych w niewielkim nakładzie i eleganckiej szacie graficznej pt.: „Recueil de Parades representees sur le theatre de Łańcut dans l` annee 1792” (Varsovie, 1793): „Do// Pani Hrabiny Sewerynowej //z książąt Sapiehów Potockiej //Pani! //łaskawość, jaką okazałaś, zgodziwszy się uświetnić swoim talentem te dramatyczne ekstrawagancje, ośmiela mnie złożyć Ci je w darze, a dedykacja, oddająca je pod Twoje auspicje, byłaby dłuższa, gdyby nie to, że niewymowna niechęć, jaką budzą w Tobie wszelkie pochwały, nakazuje mi już skończyć. // Mam zaszczyt, z najgłębszym poważaniem, być, o Pani, Twoim uniżonym i powolnym sługą.//Jan Potocki”.

Jan Potocki (1761-1815) był słynnym podróżnikiem, pionierem archeologii i pierwszym historykiem Słowiańszczyzny oraz pisarzem. Prócz „Parad” i dwuaktówki wierszem „Cyganie z Andaluzji” (napisana dla teatru w Rheinsbergu księcia Henryka Pruskiego, brata Fryderyka Wielskiego, grana tam 20 IV 1794 w wykonaniu zawodowych aktorów francuskich – druk w „Dialogu”1982 nr 8 – tłumaczenie i intermedia Jerzego Zagórskiego), był autorem powieści fantastyczno-filozoficznej „Rękopis znaleziony w Saragossie” (1803-1815, przekład na język polski Edwarda Chojeckiego, 1847). Ten „szkatułkowy” romans, skonstruowanego na kształt baśni z „Tysiąca i jednej nocy”, wydany w części z francuskiego oryginału stał się sensacją paryskiego sezonu, a w Polsce XX był głośny za sprawą filmu Wojciecha Hasa (1965).

Jan Potocki był też czynnym politykiem – posłem na Sejm Czteroletni (6 X 1788 – 29 V 1792) i założycielem Drukarni Wolnej, w której m.in. wydawał tygodnik relacjonujący obrady sejmowe. Pierwszą rocznicę uchwalenia Konstytucji 3-go Maja (1791) uczcił pochwalną broszurą zawierającą „Aforyzmy o wolności”. Gdy na skutek zbrojnej interwencji Katarzyny II, zaniepokojonej zmianami umacniającymi siłę Polski, doszło do wojny polsko-rosyjskiej (18 V 1792), poprzedzającej drugi rozbiór Polski (1793), wstąpił na ochotnika do Wojska Polskiego. Po przystąpieniu króla Stanisława Augusta Poniatowskiego do Targowicy (zawiązana 27 IV 1792, ogłoszona pod fałszywą datą 14 V 1792, rozwiązana 15 IX 1793), podał się do dymisji (był kapitanem saperów), odrzucił proponowane przez Króla stanowisko Bibliotekarza Królewskiego i przybył do posiadłości księżny Elżbiety z Czartoryskich Lubomirskiej w Łańcucie, siostry Adama Czartoryskiego z Puław, w młodości zakochanej w przyszłym królu Polski Stanisławie Auguście Poniatowskim, swojej teściowej, bo był jej zięciem, ożenionym w 1783 roku z jej córką Julią, uważaną za „najpiękniejszą Polkę”.

Wtedy dla teatru dworskiego Elżbiety z Czartoryskich Lubomirskiej w Łańcucie napisał po francusku sześć parad, przypominających jarmarczne spektakle włoskiej commedii dell’arte i jej francuskie przedstawienia dworskie: 1. „Gil zakochany”. Parada w trzech scenach prozą” („Gil amoureux”, parade en 2 actes et en prose”), 2. „Kalendarz starych mężów”. Parodia „Przepierzenia” z „Teatru” Pani de Genlis” („Le Calendrier des vieillards, parodie de la Cloisin, comedie du Theatre de M-me de Genlis”), 3. „Mieszczanin aktorem”. Scena włoska” („Le Comedien bourgeois”, scene italienne”), 4. „Podróż Kasandra do Indii”. Parada” („Voyage de Cassandre aux Indes”, parade”), 5. “Kasander literatem”. Parada w jednym akcie prozą” („Cassandre homme de lettres”, parade en 1 acte et en prose”), 6. “Kasander demokrata”. Parada” („Casandre democrate”, parade”).

W roku 1958 czyli w sto sześćdziesiąt pięć lat później miesięcznik „Dialog” opublikował „Parady” po polsku w przekładzie Józefa Modrzejewskiego (1958 nr 8, s. 8-26, ze wstępem Juliana Lewańskiego, s. 6-7; także korespondencja Leszka Kukulskiego, 1958 nr 10, s. 157-158; a także: ilustracje, 1959 nr 2; inne informacje: 1959 nr 4, s. 107; 1969 nr 2, s. 119; 1969 nr 3 s. 122 i 131), a w trzy miesiące potem odbyła się prapremiera „Parad” po polsku w Teatrze Dramatycznym m.st. Warszawy.

Zanim jeszcze – w osiem lat później – ukazało się nakładem warszawskiego wydawnictwa „Czytelnik” pierwsze książkowe wydanie „Parad” (1966) z ilustracjami Andrzeja Heidricha i „Wstępem” Leszka Kukulskiego publiczność mogła czytać w programie teatralnym, oprócz tekstu Leszka Kukulskiego, artykuł Zbigniewa Raszewskiego „Kaprys Jana Potockiego” konstatujący: „(…) w całym naszym osiemnastowiecznym repertuarze „Parady” Potockiego są czymś tak niezwykłym, że nie uprzytomnimy sobie ich smaku bez przypomnienia dziejów tego gatunku” (s. 11). I oczywiście podziwiał niezapomniane role Barbary Krafftówny (Zerzabella), Wiesława Gołasa (Gil) oraz Jerzego Magórskiego (Kasander), Wojciecha Pokory (Aktor i Leander) i Witolda Skarucha (Doktor). Zwłaszcza Barbary Krafftówny i Wiesława Gołasa.

Jerzy Zagórski w recenzji „Marsz, marsz Potocki” zamieszczonej w dwutygodniku „Teatr” (1959 nr 3 s. 12 -13) donosił: „W owych „Paradach” czyli sześciu krótkich jednoaktówkach odpowiadających mniej więcej naszym skeczom, Wiesław Gołas pokazał taką arlekinadę, że nie zaskoczyłoby nas, gdyby z jego ust zaczęły padać włoskie słowa. Jest tak ogólnoeuropejski, jak byli właśnie aktorzy XVIII wieku. Krafftówna, jedyna kobieta w przedstawieniu, występuje aż w pięciu „Paradach” i jest mistrzynią transformacji, stylizatorką w niemałej skali. Zwłaszcza w „Gilu zakochanym” zdobywa się na piękny popis, bo stylizacja jej jest kilkupiętrowa. Stylizuje się na rustykalną osóbkę, która jako faworytka dworskiej scenki odgrywa rolę panny z dworu pozującej na damę z Petit Trianon w ckliwym romansie z lokajem. Co tu opisywać. To trzeba zobaczyć. (…) należą się jej same superlatywy zarówno za córkę zwycięskiego Trzeciego Stanu romansującą z pokonanym politycznie i gospodarczo szlachcicem w paradzie „Kasander demokrata”, jak za córkę snoba w „Kasander literatem”, uwodzoną dziewczynę w „Podróży do Indii”, gwałconą przez marynarzy erotomankę w „Kalendarzu starych mężów (…)”.

Maria Czanerle w sylwetce aktorki „Clownada Barbary Krafftówny” (w książce: Maria Czanerle „Panie i panowie teatru”, Kraków 1977, s. 42-50) wspominała: „Pewnie przez ów wdzięk naiwności stała się też Krafftówna wymarzoną bohaterką najweselszej i najstarszej komedii – komedii dell’arte. Jej Zerzabella w „Paradach” Potockiego (1958) i „Księżniczka Turandot” Gozziego (1959) były popisem radości czystej, jeszcze niezaćmionej „egzystencjalną” mgiełką. Wrażenie arlekinady czy swojskiego zawadiactwa towarzyszyły prawie wszystkim jej rolom” (s. 45).

Zenobiusz Strzelecki, przedstawiając Władysława Daszewskiego jako scenografa w „Polskiej plastyce teatralnej” (Warszawa 1963, tom I. s. 428) wskazywał jego „powrót do koloru i lżejszej formy”: „(…) „Parady” (zbiór małych obrazów scenicznych, w stylu komedii dell’arte, Jana Potockiego) przypominają świetne scenografie przedwojenne. Może jest w nich mniej ironii, satyry, a więcej rygorystycznego porządku, mniejsze bogactwo kolorystyczne, ale przedstawienie miało duży sukces, w czym zasługa olbrzymia scenografii, ale i aktorów, przede wszystkim Barbary Krafftówny i Wiesława Gołasa oraz reżysera Ewy Bonackiej” (s. 428 w rozdz. X pt. „Władysław Daszewski” s. 395430).

Parady” utrzymały się w repertuarze przez trzy lata. Osiągnęły liczbę ponad stu przedstawień. Przez cały czas towarzyszyła inscenizacji aura wydarzenia.

W rok po prapremierze „Parady” zostały pokazane w Paryżu podczas Festiwalu Teatru Narodów (10 i 11 kwietnia 1959). Poprzedziło je odkrycie dzieł Jana Potockiego przez francuskiego krytyka Roberta Caillois, uznanie ich za arcydzieła (Robert Caillois „Un Chef – d’oeuvre inconnu”, „Les Preuves” 1958 nr 87, przekład na język polski pt. „Odpowiedzialność i styl”, „Biblioteka Krytyki Współczesnej”, Warszawa 1967) oraz paryskie wydanie „Pamiętnika znalezionego w Saragossie”. A potem kolejne sukcesy: „La Revue de Paris” wydrukował tekst jednej z parad „Kasander demokrata” (sierpień 1959), wszystkie parady wystawiły teatry w Paryżu – „Theatre de Sarah Bernhard” (kwiecień 1959) i „Theatre de l’Alliance Francaise” (marzec 1961 w reżyserii Andre Claira – przybyłego do Francji z Polski pod nazwiskiem Andrzeja Trześniewskiego) oraz w Getyndze (1963).

Opisy i opinie prasy o tych realizacjach przyniosły artykuły Leszka Kukulskiego „Parady” („Tygodnik Polska”, Paryż, 1959 nr 15), Cezarego Luteckiego „Powrót Potockiego do Paryża” („Teatr” 1961 nr 10), Stefana Treugutta „Parady” („Przegląd Kulturalny”, 1961 nr 29) oraz pismo „Polska” (1963 nr 11 s. 47).

Cezary Lutecki odnotował opinie Guy Leclerca z „L’Humanite”, wspominającego pokazywane w Paryżu przedstawienie „Parad” Teatru Dramatycznego: „Spektakl był tak miły i komiczny, iż wyobrażałem sobie, że tekst, z którego nic nie rozumiałem, musi być równie dowcipny. Teraz trzeba powiedzieć, że wcale tak nie jest. Te komedyjki napisane w duchu commedia dell’arte mają dialog bardzo ubogi”. Z wypowiedzi Guy Leclerca wynika, że „Parady”, które recenzentowi w wykonaniu Teatru Dramatycznego wydały się „utworem rozkosznym, pełnym fantazji i poezji” zawdzięczały swoje walory przede wszystkim talentom aktorów, reżysera i scenografa Teatru Dramatycznego z Warszawy.

W Polsce jeszcze w tym samym roku, co prapremiera w Teatrze Dramatycznym, odbyły się premiery „Parad” we wrocławskim Teatrze Rozmaitości (w reżyserii Stanisławy Zbyszewskiej) i w Teatrze Ziemi Lubuskiej w Zielonej Górze (w reżyserii Marii Straszewskiej). W przeciwieństwie do inscenizacji warszawskiej, utrzymanej „w lekkim, delikatnym i eleganckim stylu dworskiego rokoka”, inscenizacje we Wrocławiu i w Zielonej Górze podkreślały ludowe elementy stylu – bardzo rubaszne i jaskrawo jarmarczne we Wrocławiu, nieco bardziej stonowane w inscenizacji w Zielonej Górze.

Spośród wielu późniejszych inscenizacji polskich (ponad dwadzieścia) wyróżniły się tylko dwa przedstawienia „Parad” – w Teatrze im. Wojciecha Bogusławskiego w Kaliszu (8 V 1966) w reżyserii Andrzeja Witkowskiego (grane także na dziedzińcu późnorenesansowego dworu-pałacu w Gołuchowie) i „Parady” w reżyserii Wiesława Czołpińskiego, w scenografii Rajmunda Strzeleckiego, z muzyką Andrzeja Kurylewicza oraz fragmentami muzyki dworskiej wg konsultacji Krzysztofa Dziermy. I to przedstawienie nie zostało prześcignięte do dziś i będzie o nim mowa wśród STU wydarzeń na STULECIE Polski Odrodzonej i Niepodległej. Stało się bowiem wydarzeniem najpierw na Wydziale Lalkarskim w Białymstoku, należącym do Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej im. Aleksandra Zelwerowicza w Warszawie (wówczas za rektoratu Tadeusza Łomnickiego), a następnie wydarzeniem teatralnym na scenie Białostockiego Teatru Lalek pod dyrekcją Krzysztofa Rau, pokazywane z wielkim powodzeniem w innych miastach i nagradzane na festiwalach.

Bożena Frankowska

Dodaj komentarz