Z fotela Łukasza Maciejewskiego: PORCELANKA NIE(CH) ŻYJE

Każdy musi kiedyś umrzeć Porcelanko, czyli rzecz o wojnie trojańskiej w reżyserii Agaty Dudy-Gracz w Collegium Nobillium:

Warszawskie dyplomy oglądane przeze mnie w ostatnich latach budziły częściej grozę niż zachwyt. Nigdy nie zapomnę jednego z najbardziej ponurych, ale i zabawnych doświadczeń w długiej karierze krytyka teatralnego, kiedy podczas jednego ze stołecznych spektakli dyplomowych po dwóch kwadransach kompletnej degrengolady artystycznej i indolencji reżyserskiej, zdjąłem okulary tylko po to, żeby nic nie widzieć (a mam bardzo dużą wadę wzroku) i nie znęcać się więcej nad sadystycznie skompromitowanymi studentami. A przecież chciałoby się, żeby właśnie dyplomy były jak najlepsze, najważniejsze. Od nich czasami zależy przecież przyszłość tych młodych ludzi, są swoistą artystyczną pieczątką poświadczającą, że nauka na Wydziale Aktorskim miała sens, przyniosła określone efekty.

W Warszawie bywało z tym bardzo różnie – chociaż, żeby być sprawiedliwym, warto wymienić także małe arcydzieła dyplomowe z AT, na przykład „Ecce Homo!!!” Krzysztofa Majchrzaka czy „Panny z Wilka” w reżyserii Mai Komorowskiej. Chwalebne wyjątki potwierdzały jednak przygnębiającą regułę, że z przedstawieniami dyplomowymi nie było w Warszawie najlepiej. Ten sezon powinien zmienić tę tendencję. W każdym razie Agata Duda-Gracz w pierwszym tegorocznym dyplomie na AT dała studentom wiarę w siebie, pozwoliła im zaistnieć na scenie, pokazując się od najlepszej strony.

To moje kolejne spotkanie ze sztuką „Każdy musi kiedyś umrzeć Porcelanko, czyli rzecz o wojnie trojańskiej”. Prapremiera „Porcelanki…” odbyła się w 2013 roku w Małopolskim Ogrodzie Sztuki w Krakowie. Warszawski spektakl znacząco różni się jednak od krakowskiego. Znowu jest ekscentrycznie i – jak to u Dudy-Gracz – również ekstremalnie, ale więcej tym razem młodzieńczej energii, dezynwoltury i ironii, z kolei finał wydaje się o wiele bardziej przygnębiający i posępny. Znikąd nadziei.

***

O pozycji decyduje los. Dosłownie, nie w przenośni. Uczestnicy spektaklu losują bileciki, których kolor definiuje nie tylko stronę, po której zostaną usadzeni na widowni, ale i do pewnego stopnia wskazuje stosunek do uczestników konfliktu. Strona Greków, strona Trojan. Kolor niebieski, kolor czerwony. Duda-Gracz, również wyśmienita scenografka, różnicuje owe dwie zony również typologicznie. Jakieś graty, wszystko popsute, zardzewiałe, zmatowiałe u Trojan; Grecy niby bardziej oględni, podrasowani, ale również wszystko jeden szmelc. Wojna to wojna – poza tym „każdy musi umrzeć”.

Reżysersko Duda-Gracz wykonała świetną pracę pedagogiczną. Piszę to wyraźnie, bo właśnie opieka pedagogiczna w tym przypadku wydaje się szczególnie istotna. Siedemnastu młodych aktorów znajduje się cały czas na scenie, a każdy wie, co robi, jest potrzebny. Więcej, odnosi się wrażenie, że bez któregokolwiek z nich, spektakl nie byłby pełny. Czuje się, że za tą obecnością, często katatoniczną, niekiedy histeryczną i przesterowaną, kryją się wyjaśnione i przepracowane losy bohaterów, przerobione przez studentów monologi wewnętrzne. Duda-Gracz gra wobec wszystkich fair. W zasadzie nie ma w tym przedstawieniu wątków dominujących, bohaterów przeprowadzających pozostałe wątki, aktorów-liderów. Jak na wojnie: trwa batalia o przetrwanie, albo o zachowanie resztek godności, w świecie owej godności pozbawionym.

Aktorzy wiedzą co robią na scenie, dlatego widzowie są ich losami zainteresowani. Piękna (niezbyt mądra) Helena, Złotowłosy Parys, Kressyda, Fortuna, Pazyfae, Terystes, Kasandra i inni. Patrzy się na nich z podziwem i zaciekawieniem. Dwie pracujące osobno przez cztery lata grupy zostały zasymilowane i zintegrowane. Czuje się, że „Każdy musi kiedyś umrzeć…” był dla studentów nie tylko lekcją teatru, ale także szkołą wspólnoty. W tym spektaklu są jednym organizmem – wymienię zatem całą obsadę: Klaudia Kulinicz (Piękna Helena zwana niezamądrą), Konrad Szymański (Złotowłosy Parys i Nieszczęsny Menelaos), Kamila Brodacka (Powabna Kressyda), Mateusz Burdach (Nieśmiały Troilus), Szymon Owczarek (Boski Achilles), Jakub Kordas (Chyży Patrokles), Jakub Gąsowski (Wielki Agamemnon i Prawy Eneasz), Marta Sutor (Danae), Katarzyna Gałązka (Tanecznica), Aleksander Kaźmierczak (Hektor Niezrównany), Aleksandra Boroń (Dumna Andromacha), Maja Szopa (Fortuna), Vanessa Aleksander (Pazyfae), Monika Szwajnos (Przebiegły Odyseusz), Marcin Franc (Mężny Ajaks Junior), Karol Biskup (Terystes) i Małgorzata Kozłowska (Kasandra). Priama zagrała gościnnie profesor Aleksandra Górska.

Kostiumy, charakteryzacja, rekwizyty są współczesne, sztuka antyczna, przesłanie uniwersalne. I w tym wszystkim jest także, o dziwo, Szekspir. Duda-Gracz w odważnym studenckim laboratorium nie sprzeniewierza się przesłaniu autora „Troilusa i Kresydy”. Bowiem to siły przekracza człowieka – Kochać i mądrym być w tej samej chwili. Szekspirowskie przesłanie z „Troilusa i Kresydy” może być mottem teatralnej studenckiej feerii. Miłość i rozum walczą, nie wygrywają. To właśnie wojna.

Łukasz Maciejewski

Dodaj komentarz