Szept boga

Tomasz Miłkowski o PIJANYCH Iwana Wyrapajewa w reżyserii Wojciecha Urbańskiego w Teatrze Dramatycznym m.st. Warszawy:

Czternaścioro bohaterów, pijanych, po części zamroczonych alkoholem, ale po części za sprawą nadużycia napojów wyskokowych odzyskujących strzępy tożsamości, przetaczają się po wielkiej scenie podzielonej na kilka wyodrębionych fragmentów przestrzeni. Dzięki obrotowej scenie przenosimy się z zimnej ulicy z uliczną sadzawką do obojętnego salonu, potem wegetariańskiej knajpy, na przystanek autobusowy, i znowu w jakąś anonimową przestrzeń. W tle szarobure wideo ze zbliżeniem ulicznego chodnika, perspektywa pijanego, zmagającego się z utraconą równowagą.

Pijani przewracają się, ledwo trzymają na nogach, okazują fizyczne niedomagania, ale przy tym nagle odzyskują potrzebę demonstrowania prawdy, co – jak wiadomo – bywa wielce ryzykowne. Jak zwykle u Wyrypajewa, to maska, za którą kryje się metafizyczna pułapka – pijani, wszystko jedno czy wierzący, czy nie, odzyskują poczucie transcendencji, obcują z czymś nienazwanym, z dotknięciem boga, przeczuwają,  że za potoczną rzeczywistością kryje się coś ważniejszego. Tak czy owak, ogarnia ich jednocześnie trwoga i eksplodująca nadzieja. I każdy z nich, jak się dobrze zastanowi, słyszy szept boga. To nie jest podróż Jerofiejewa do Pietuszek, motywowana ideologiczną matnią, ale zagubienie współczesnego człowieka Zachodu, który stracił wewnętrzną busolę. To ludzie przynależni do klasy średniej, wciąż w pędzie za uciekającym czasem, którym rosyjski artysta podstawia przed oczy lustro.

Świetnie przetłumaczona sztuka, która aż ocieka wulgaryzmami, zyskuje w przekładzie Agnieszki Lubomiry Piotrowskiej muzyczną formę o poetyckiej skali. U wielu autorów brzmiałoby to nie do zniesienia, ale u Wyrypajewa nie tylko uchodzi, ale jest całkiem na miejscu – to miara jego słuchu językowego i artystycznego wyczucia. Wszyscy aktorzy mają tu sporo do zagrania (popisowe monologi Łukasza Lewandowskiego i Roberta Majewskiego), ale są przede wszystkim zespołem, synchronizowanym szczególną choreografią(gr. choreia = taniec + grapho = piszę), sztuka tworzenia u... More, w którą wpisane zostało zachwianie równowagi – dosłowne, tak charakterystyczne w stanie upojenia alkoholowego, i przenośne – jako przejaw duchowej huśtawki. Ta chwilami nawet zabawna sztuka jest skowytem duszy, wołaniem o pomoc do drugiego człowieka z nadzieją, że jeszcze jest szansa na wyplątanie się z pułapki jałowego życia z wiarą w siłę ocalającej miłości. Jak by to nie zabrzmiało sentymentalnie, sztuka Wyrypajewa podszyta jest tęsknotą za ideałem, który wciąż umyka, ale ścigać go trzeba, żeby ostatecznie nie upaść.

Tomasz Miłkowski

PIJANI Iwana Wyrypajewa, tłum. Agnieszka Lubomira Piotrowska, reż. Wojciech Urbański, scenografia Anna Tomczyńska, choreografia(gr. choreia = taniec + grapho = piszę), sztuka tworzenia u... More Aneta Jankowska, oprac. muz. Natalia Czekała, reż. świateł Karolina Gębska, multimedia Adrian Cognac, Scena im. G. Holoubka Teatru Dramatycznego m. st. Warszawy, premiera 11 maja 2018

[na zdj.: Agnieszka Warchulska i Łukasz Lewandowski]

Dodaj komentarz