Agata Tomasiewicz zaprasza do konkursu im. Andrzeja Żurowskiego

Laureatka poprzedniej edycji, Agata Tomasiewicz zwraca się do wszystkich, którzy zastanawiają się, czy wziąć udział w konkursie na recenzję teatralną im,. Andrzeja Żurowskiego, który trwa po raz piąty.

Prace można nadsyłać do 31 marca – szczegóły w regulaminie na naszej stronie w zakładce Konkurs im,. Andrzeja Żurowskiego, a także na osobnej stronie na facebooku i stronie konkurs-zurowski.pl

Na pierwszych zajęciach historii krytyki w warszawskiej Akademii Teatralnej z ust prowadzącego (notabene człowieka znanego i cenionego w środowisku) padły słowa: „Bo czymże jest dobra krytyka teatralna? Odpowiem: nie wiem”. Kilka osób się zaśmiało. Zgrabna zgrywa, dowcip, może zblazowanie – pomyśleliśmy.

Z biegiem czasu nabieram przekonania, że owo „nie wiem” to źródło ukrytej siły. W życiu każdego krytyka następuje moment, w którym ogarnia go przekonanie o własnej wszechwiedzy (wszech-wiedzenie jest zawsze złudne, o wiele bardziej polecam wszech-widzenie; oglądanie jak największej ilości rzeczy z najróżniejszych nurtów, z życzliwością i otwartością wobec mniej lubianych form widowisk).

Świat jest teatrem, ale i teatr odbija w sobie cały świat. Mnogość środków wyrazów, tematów, myśli, uczuć, języków, jakimi teatr operuje, tworzy makrokosmos, z którym wchodzimy w dialog(gr. dialogos = rozmowa), 1. podstawowa forma wypowiedzi w d.... W niektórych sytuacjach łatwo powiedzieć „nie wiem” – te słowa nie muszą być jednak aktem kapitulacji. Wręcz przeciwnie – mogą być początkiem nowej, twórczej drogi.

Krytyka teatralna jest dla mnie właśnie zmaganiem się z moim prywatnym „nie wiem” – akceptacją faktu, że nie mam monopolu na prawdę, nie zawsze odczytuję dzieło zgodnie z intencjami twórców, że stuprocentowo obiektywny ogląd to mrzonka. Że czasem nie zgadzam się z wizją świata, która jest przedstawiana – ale próbuję ją oswoić i przekroczyć swoją niezgodę. Krytyka to również zgłębianie, dialogowanie, wyłuskiwanie znaczeń, alchemiczna zamiana wzruszeń w słowa. I owszem, ocena. Warto jednak pamiętać o mentalnej lampce kontrolnej – nie jesteśmy głosem wszystkich, jesteśmy tylko swoim własnym.

Dlatego zachęcam wszystkich młodych krytyków (mniej lub bardziej znanych i doświadczonych) do wzięcia udziału w jubileuszowej edycji Konkursu i nadsyłania swoich prac. To świetna okazja na promocję, poznanie inspirujących ludzi – ale też mobilizacja do zmagania się z własnym „nie wiem”. I nie dajcie postawić na sobie krzyżyka. Jeżeli wszelkiej maści prorocy mieliby rację, krytyka byłaby już tylko wspomnieniem z przykurzonych annałów. Tymczasem ma się dobrze. Wszak dopóki istnieje teatr, dopóty będą istnieć pytania.

Powodzenia!

Dodaj komentarz