Pamiętny spektakl Laureatki Boya

W środę, 17 stycznia o godzinie 18.00 w Instytucie Teatralnym odbędzie uroczystość wręczenia Nagrody im. Boya AGACIE DUDZIE-GRACZ. W tym samym dniu będzie miało miejsce pożegnanie z tytułem w Teatrze Jaracza w Lodzi – ze spektaklem „Według Agafii” na podstawie „Ożenku” Gogola w opracowaniu, reżyserii i ze scenografią Agaty Dudy-Gracz. Z tej okazji przypominamy recenzję tego błyskotliwego spektaklu z archiwum „Yoricka”, autorstwa Tomasz Miłkowskiego:

Ciało na sprzedaż

Agata Duda-Gracz czyta „Ożenek” jak ostrą karykaturę, ukazująca wymuszony na singlach targ erotyczny. Otoczenie nie może znieść ich osobności, musi ich powiązać w pary, przyprowadzić do ołtarza, sparzyć. Agafia, podstarzała czterdziestoletnia panna marzy w swej samotni o miłości, to na jej życzenie dopada ją zgraja zgłodniałych seksu zalotników i naganiaczy. Reżyserka maluje świat jaskrawą kreską, nie żałuje przerysowań, garściami czerpie z kultury masowej, forsując świadomie granice dobrego smaku. Doprawdy, potrafi napędzić widzom stracha. Jeśli ktoś myślał, że spędzi w teatrze wesoły wieczór, pomylił się srodze. Spotka się z sennym koszmarem, zobaczy świat uszminkowany, a jakby bez maski.

Walka o pannę toczy się ostro. Zalotnicy przydybani w swoich domowych pieleszach – skrzynkach przypominają dobrze znane figury z obrazów Dudy-Gracza ojca. Pamiętny hydraulik, pokoje z kiczowatym wnętrzem, nadmiary, agresywny kicz. Agata Duda-Gracz lokując odizolowanych od siebie bohaterów w ruchomych sześcianach-pudełkach niczym w więziennych celach, które robotnicy teatralni przesuwają po scenie, każe im mylić kierunki, mieszać górę z dołem, jeden zwisa głowa w dół, drugi nie odstępuje muszli klozetowej, trzeci zmaga się z kaloryferem, a kandydat do ożenku Podkolesin leży (stojąc) leniwie w łóżku. Obok czai się potężnych rozmiarów karakan. Od razu wiadomo, że czeka nas nie tyle komedia, ile złowieszczy koszmar, w którym erotyzm wsączany jest natrętnie do uszu za pomocą cytatów z odstraszających poradników seksualnych, pisanych przed dziesiątkami lat, a przestrzegających przed pochopnym oddawaniem się zmysłom.

A oto i Agafia (Milena Lisiecka) nerwowo tuli figurę mitycznego jednorożca, krążąc niepewnie wokół kanapy, gotowa powierzyć swe ciało wymarzonemu księciu, którego tęsknie wypatruje wśród zalotników. Sprowadza ich Poradnica, biegły na rynku mody gej, kojarzący każdą/ego z każdym. Tak rozpoczyna się targ, w który Podkolesin zostaje wciągnięty podstępem, w tej wersji „Ożenku” skoncentrowany na sobie, obżerający się bez miary, zaniedbany, wycofany gamoń, bardziej zainteresowany kwaszonym ogórkiem niż ponętną dziewicą (chyba po raz pierwszy Sambor Czarnota gra tak namalowanego antyamanta, nieodparcie odstręczającego i rozmamłanego).

Sny Agafii o miłości wyhodowane są na pożywkach zastępczych, na migotliwym obrazie rodem z kultury masowej, komiksów, łatwych filmów, literatury wagonowej, muzyce łatwej lekkiej i przyjemnej; nie przypadkiem przebojem, którym żywi się ten spektakl jest piosenka z filmu „Małżeństwo z rozsądku”, którą brawurowo wykonuje Michał Staszczak (Koczkariow): „Miłość złe humory ma/ W perskie oko z nami gra…”. I rzeczywiście. Humor miłość ma zły, bo okazuje się dla Agafii udręką, zalotnicy próbują posiąść ją gwałtem, ich pokraczne wdzięki mogą przyprawić o nerwicę. Nic dziwnego, że Koczkariew zalotników się pozbędzie, ale koniec okaże się jeszcze bardziej żałosny. Oto dekoracje zostają odwrócone, nagle znajdujemy się oko w oko z tylną ich zabudową, surową, pozbawioną, pozorowanego wdzięku, a wśród tych bebechów scenicznych dochodzi wreszcie do spotkania wyznaczonych przez los kochanków – ale Agafia nie osiągnie oczekiwanego raju, to będzie katastrofa, klęska, upadek marzeń. Ogarnięta miłosnym uniesieniem, upada nisko i zostaje z niczym, kobieta w świecie samców, bez szans.

Nie po raz pierwszy Gogol pokazuje w tym spektaklu oblicze drapieżnego krytyka świata. Zwykle jednak kojarzono tę twarz Gogola z „Rewizorem” albo „Martwymi duszami”, zachowując „Ożenek” na deser, pogodny wieczór. Ale nie tym razem. Chyba że jako deser potraktować precyzyjnie poprowadzone role, w których energia splata się z dyscypliną. W spektaklu króluje Milena Lisiecka, snująca się po scenie jak w prześladowczym śnie, zagubiona, rozedrgana, opętana zmysłowym marzeniem. Na koniec kamienieje w tragicznej pozie z martwym spojrzeniem, z którego na zawsze zniknął blask. Świat według Agafii nie wygląda na najlepszy ze światów.

Tomasz Miłkowski

„Według Agafii”, na podstawie „Ożenku” Mikołaja Gogola, scenariusz, reżyseria, scenografia Agata Duda-Gracz, Teatr im. Stefana Jaracza w Łodzi, spektakl przedpremierowy 10 grudnia 2009

Dodaj komentarz