Zbigniew Osiński – od obserwacji do uczestnictwa

Esej Małgorzaty Suś o Zbigniewie Osińskim-krytyku powstał w roku 2014 – była to praca końcowa, wieńcząca jej uczestnictwo w kursie „pisanie o teatrze”, prowadzonym w Akademii Teatralnej w Warszawie przez Tomasza Miłkowskiego. Dzisiaj, niestety, stwierdzenia autorki pisane w czasie teraźniejszym trzeba czytać w czasie przeszłym. Tekstem tym żegnamy naszego wybitnego Kolegę i Przyjaciela:

Zadając sobie pytanie o najrzetelniejszego biografa Jerzego Grotowskiego, znajduję tylko jedną odpowiedź – Zbigniew Osiński (ur. 11 maja 19390 w Poznaniu). Nikt tak dogłębnie nie zbadał fenomenu twórczości założyciela Teatru Laboratorium, nie opisał tak wyczerpująco jego dokonań, nie wydał i nie zredagował tak wielu książek dotyczących tego jednego z najwybitniejszych reżyserów polskiego teatru. Nie można jednak poddać się stereotypowemu myśleniu i potraktować Zbigniewa Osińskiego wyłącznie jako historyka zamkniętego w jednym kręgu zainteresowań; warto prześledzić jego imponującą biografię polonisty i krytyka, a przede wszystkim człowieka, który badaniu teatru i uczestniczeniu w nim poświęcił życie. Wyznając zasadę, że kontakt ze sztuką to żywa, obustronna relacja – podstawowym zadaniem dzieła jest dotarcie do człowieka, nawiązanie z nim dialogu, natomiast istotę poznania sztuki przez człowieka stanowi jego wątpienie i zachwyt – Osiński wiernie tropi wszystkie ścieżki wokół postaci czy zjawisk, które na teatralnej drodze szczególnie go oczarowały. Wymagający wobec siebie i innych, od ponad 50 lat nie ustaje w zgłębianiu interesujących go tematów, a robi to zawsze w sposób wyjątkowo skrupulatny, podbudowany rzetelną wiedzą i szerokim zapleczem doświadczeń, nie popadając przy tym nigdy w ton fanatyzmu ani skrajnego krytycyzmu.

Urodzony w Poznaniu kilka miesięcy przed wybuchem II wojny światowej spędził w tym mieście dzieciństwo i młodość. W 1957 roku rozpoczął studia na wydziale polonistyki Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza, które z sukcesem ukończył po 5 latach, obroniwszy pracę magisterską dotyczącą inscenizacji Marchołta Jana Kasprowicza na scenach polskich. Głębokie zainteresowanie teatrem odkrył więc niewątpliwie w toku studiów lub jeszcze przed ich rozpoczęciem. Jednak o ukształtowaniu się głównej ścieżki jego fascynacji niespodziewanie zadecydowało pierwsze zetknięcie się z Jerzym Grotowskim w 1962 roku. Zespół Teatru Laboratorium przyjechał wówczas do Poznania na gościnne występy ze spektaklem Akropolis, po którego pokazie młody Osiński, zachwycony tym, co zobaczył, czy raczej – czego doświadczył, śmiało podszedł do Grotowskiego, pogratulował i nawiązał znajomość, która zaważyła na jego dalszej drodze, nie tylko zawodowej, ale przede wszystkim życiowej. Od przełomowego spotkania z mistrzem do wydania pierwszej książki – Teatr Dionizosa, w dużej części poświęconej Teatrowi Laboratorium, minęło 10 lat. W tym czasie Osiński pracował jako asystent na poznańskim uniwersytecie, zrobił doktorat z polonistyki, zajmował się krytyką teatralną, wraz ze Stanisławem Hebanowskim, Milanem Kwiatkowskim i Jerzym Ziomkiem redagował czasopismo „Proscenium”, wydawane przez Teatr Polski w Poznaniu, współpracował z Teatrem Ósmego Dnia, a w 1970 roku przeniósł się do Warszawy, by objąć stanowisko wykładowcy na Uniwersytecie Warszawskim, najpierw w zakładzie Teorii Literatury (1970-1975), a następnie w Instytucie Kultury Polskiej (1975-2003), w końcu w Instytucie Literatury Polskiej (2003-2008). W czasie pracy uniwersyteckiej zdobył habilitację doktorską, następnie tytuł profesora nadzwyczajnego i zwyczajnego. Dziś wykłada gościnnie na Akademii Teatralnej w Warszawie oraz w Polsko-Japońskiej Wyższej Szkole Technik Komputerowych na Wydziale Kultury Japonii. Do jego najważniejszych osiągnięć należy także doprowadzenie do powstania Ośrodka Badań Twórczości Jerzego Grotowskiego i Poszukiwań Teatralno-Kulturowych we Wrocławiu oraz wieloletnia opieka nad tym miejscem i zarządzanie nim ze stanowiska dyrektora artystycznego i naukowego.

Od wspomnianego już debiutu literackiego w 1972 roku Osiński wydał kilkanaście książek, kolejne kilkanaście zredagował, przyczyniając się w ten sposób do rozpowszechniania wiedzy nie tylko o postaci Jerzego Grotowskiego, ale także o historii teatru Reduta, ze szczególnym uwzględnieniem działalności Mieczysława Limanowskiego; pisał również o kontaktach polskiego środowiska teatralnego ze Wschodem i tradycją Orientu. Jako najwybitniejszy w Polsce historyk teatru eksperymentalnego, poszukującego, teatru, w którym ważniejsze od formy artystycznej jest spotkanie z drugim człowiekiem, teatru opartego na wspólnocie, znaczną część swojego dorobku pisarskiego poświęcił także Ośrodkowi Praktyk Teatralnych „Gardzienice”, z którym pozostawał w bliskich kontaktach osobistych, uczestnicząc w kilku wyprawach organizowanych przez Włodzimierza Staniewskiego w latach 80. Najważniejsze tytuły wydanych przez Zbigniewa Osińskiego pism to przywołany wcześniej Teatr Dionizosa. Romantyzm w polskim teatrze współczesnym (1972), Grotowski i jego Laboratorium (1980), Teksty Jerzego Grotowskiego z lat 1965-1969 (1989), Jerzy Grotowski. Źródła, inspiracje, konteksty (1998), Pamięć Reduty. Osterwa, Limanowski, Grotowski (2003), Polskie kontakty teatralne z Orientem w XX wieku (2008) czy wydane zaledwie kilka miesięcy temu Spotkania z Jerzym Grotowskim. Notatki, listy, studium (2013).

Budowanie imponującego dorobku naukowego i literackiego nigdy jednak nie stanowiło jedynego i najważniejszego celu Zbigniewa Osińskiego. Po jednej z wypraw terenowych Staniewskiego, w której czynnie uczestniczył, napisał:

„«Gardzienice» są w ciągłym procesie rozwoju. W porównaniu z nimi mam poczucie, jakbym się gdzieś zatrzymał wraz z całą moją wiedzą i pracą uniwersytecką. To jest właśnie podstawowa różnica między bezpośrednim doświadczeniem a teorią. Żadna akademicka wiedza, żadna teoria nie wytrzyma takiej konfrontacji, szczególnie u ludzi młodych. Jednak na dłuższy dystans ta druga ma również swoje przewagi: pozwala być samodzielnym i niezależnym.”1

Rolę bezpośredniego doświadczenia, autentycznego spotkania podkreślał wielokrotnie już w swoich pracach dotyczących Grotowskiego. Podejmując liczne próby charakterystyki światopoglądu czy poszczególnych spektakli Teatru Laboratorium – słowo „próba” bardzo często pojawia się w tekstach Osińskiego, co można poczytywać za wyraz skromności autora i poczucia niemożności uchwycenia pełni opisywanego zjawiska – Osiński opiera się na wypowiedziach samego Grotowskiego i wyraźnie akcentuje homocentryczny charakter(gr. charakter = wizerunek), postać literacka o wyraźnie i... jego pracy twórczej. Zainteresowanie człowiekiem we wszystkich wymiarach w naturalny sposób niosło za sobą potrzebę spotkania, bliskiego kontaktu. Urzeczywistniały się one w procesie twórczym Teatru Laboratorium, którego bacznym obserwatorem był Osiński. W książce Grotowski i jego Laboratorium autor podejmuje rozważania dotyczące sekto-podobnego charakteru zespołu, zaznaczając przy tym, że ma na myśli „sektę twórczą”. Powołując się na definicje Joachima Wacha czy Rogera Caillois, wymienia takie cechy sekt jak dyscyplina, surowy etos pracy, ascetyzm, poczucie misji, staranny dobór członków, gloryfikacja postawy heroicznej, wyrzeczeń czy krańcowego wysiłku i porównuje je z przedstawionymi przez Grotowskiego w tekście Wyłożenie zasad dziesięcioma przykazaniami dla zespołu Teatru Laboratorium. Osiński, świadomy kontrowersyjności swojego wywodu, zaznacza na końcu podstawową różnicę między teatrem Grotowskiego a sektą – Laboratorium nieustannie poszukuje, nie daje sobie monopolu na prawdę, akceptuje i otwiera się na odmienność pojedynczego człowieka. Ponadto, krytyk podkreśla, że jego spojrzenie to ujęcie interpretatora, obserwatora stojącego z boku – a „charakter Zespołu Laboratorium jako grupy twórczej zarysowuje się nieco inaczej – w zależności od tego, czy spojrzy się z zewnątrz, czy też od wewnątrz”2. Osiński ma świadomość niewystarczalności swojego zewnętrznego spojrzenia, towarzyszy mu poczucie swoistego badawczego niedosytu, braku bezpośredniego doświadczenia. Ten rys osobowości Osińskiego jako krytyka, badacza, czy szerzej – człowieka teatru, wydaje mi się szczególnie godny uwagi. Wnikliwość interpretatora, wyrażająca się w stylu i wieloaspektowości jego tekstów, zawsze bogatych faktograficznie, wypełnionych cytatami z innych krytyków lub artystów, odwołujących się do licznych kulturowych kontekstów, słowem – świadczących o wiedzy i erudycji autora, wydaje się wynikać z dążenia do ujęcia pełni istoty rzeczy. Osiński wie jednak, że jest to niemożliwe – świetna pod względem literackim i merytorycznym forma nie oddaje głębi doświadczenia, która pozostaje dostępna tylko jego uczestnikom. Sądzę, że właśnie z tej świadomości wyrosła potrzeba próby innego zapisu – raczej wrażeniowego, dalece subiektywnego, nieuchwytnego, a niekiedy wręcz chaotycznego. Zapisu „z drogi”, dokumentującego w formie dziennika najistotniejsze momenty, a czasem fakty czy refleksje – z pozoru – banalne. O wielkiej wadze procesu, ciągłego poszukiwania, nieustannej wędrówki Osiński pisał już w kontekście Teatru Laboratorium: „Być zawsze w drodze – oto kierunek Laboratorium i Grotowskiego”3, jednak dopiero uczestnictwo w Przedsięwzięciu Góra oraz w wyprawach organizowanych przez „Gardzienice” dały mu możliwość pełnego zrozumienia tych słów.

Chciałabym zastanowić się w tym miejscu nad trzema tekstami Zbigniewa Osińskiego, potrzebą, z jakiej się zrodziły oraz nad ich rolą i oddziaływaniem na czytelnika. Pierwszy z nich to Notatki z „Góry Płomienia”, lipiec 1977, następnie Wyprawa włoska ’81 oraz Po szesnastu latach. Notatki z wyprawy „Gardzienic”: 1-6 czerwca 1983. Cechę wspólną wszystkich tych tekstów stanowi zapis w formie dziennika, zwykle tworzonego na bieżąco w trakcie doświadczenia, niekiedy jakiś czas po nim. Najbardziej poruszająca i potwierdzająca wysnutą na podstawie tekstów dotyczących Teatru Laboratorium konkluzję dotyczącą doskwierającej Osińskiemu potrzeby bezpośredniego uczestnictwa w procesie, jest relacja z „Góry Płomienia”, czyli ostatniego etapu „Przedsięwzięcia Góra”, realizowanego z inicjatywy Grotowskiego od 16 lipca do 2 sierpnia 1977 roku. Osiński opublikował swoje zapiski po 32 latach, wydając je w tomie Jerzy Grotowski. Źródła, inspiracje, konteksty. Prace z lat 1999-2009. Jak zauważa we wstępie do dziennika, nawet ci uczestnicy Przedsięwzięcia, którzy zdecydowali się opublikować swoje relacje, mieli poczucie „nieadekwatności i niewystarczalności języka przy opisywaniu [tego] doświadczenia”4. On sam, tuż po powrocie z wyprawy w 1977 roku, przeczytawszy swoje notatki, ocenił je jako „nieartykułowany bełkot, daleki od konwencjonalnego dobrego stylu pisania”5 i dopiero po ponad trzydziestu latach docenił ich wartość jako świadectwa rzeczywistego doświadczenia i zdecydował się opublikować je w minimalnie tylko zredagowanej formie.6

Rzeczywiście, zapis przeżyć Osińskiego jest się dość niezborny, a jednak właśnie ów abstrakcyjny charakter wydaje mi się jego największą zaletą. Pod datą „18 i 19 lipca” autor przywołuje obowiązujące uczestników przedsięwzięcia założenia organizacyjne, z których dowiadujemy się, że podczas wyprawy wszyscy mieli czuć się jak zwierzęta, nie używać zegarków, nie myśleć o ciężarze plecaków, mówić szeptem lub wcale, a ponadto – każdy miał być traktowany równo. Dalej notatki stają się coraz bardziej impresyjne – Osiński zapisuje wrażenia oraz stany duszy i ciała. Pisze o narastającym zmęczeniu, podejmowanych próbach walki, ale też o pojawiającym się z czasem wyostrzeniu percepcji: „zmysły coraz bardziej chłonne i otwarte: widzę coraz ostrzej to, na co najpewniej w innych warunkach nie zwróciłbym w ogóle uwagi. Otworzyła się inna percepcja, doznawanie wszystkiego i wszystkich, także samego siebie.”7 Używa krótkich zdań, równoważników, czasem pojedynczych słów. Wspomina o krańcowym wyczerpaniu i automatyzmie ruchów, podobna oszczędność cechuje jego notatki – proste, ujmujące tylko to, co najważniejsze: że ktoś gra na gitarze, pojawia się Grotowski, że na Górze wszyscy jedzą i patrzą w ogień. Następnego ranka zwięźle opisuje przebieg rozgrzewki, podkreśla niezwykłość przestawienia się na nocny tryb życia. Niczego nie analizuje, stwierdza tylko fakty. Mówi o swojej słabości, chęci rezygnacji, ale nie próbuje tego tłumaczyć, jego słowa uderzają szczerością i prostotą, tak jak łzy przy pożegnaniu, których też nie stara się, a nawet nie potrafi wyjaśnić. Cały zapis, mimo lakoniczności, jest bardzo sugestywny – czytając notatki Osińskiego, przenosimy się do podwrocławskiego lasu, słyszymy szelest liści i pomruki zwierząt, czujemy narastające osłabienie, potem ciepło ogniska i smak prostych potraw. Przede wszystkim jednak wyczuwamy intensywność i głębię doświadczenia Osińskiego, co znajduje potwierdzenie w jego zapiskach w trakcie Przedsięwzięcia: „Zmysły żyją. Ciało żyje. Człowiek czuje, że żyje”8 i po jego zakończeniu:

„to, co się tam działo, było nacechowane pragnieniem konkretu i bycia w tym konkrecie w taki sposób, że wszystkie zmysły są nań otwarte. I tak Góra stawała się przede wszystkim doświadczeniem percepcji. Prawdopodobnie właśnie na tym polega zasadnicza różnica pomiędzy dziełem-produktem a dziełem-procesem. (…) Góra Płomienia jest dla mnie dosłownym i symbolicznym obrazem ludzkiego dramatu, a także – niezwykłą i piękną przygodą wśród ludzi i wobec ludzi”9.

Zdaje się, że Przedsięwzięcie Góra musiało być dla Osińskiego doświadczeniem przełomowym, odkryciem nowego stanu, zrozumieniem procesu od wewnątrz. Relacje z późniejszych o kilka lat wypraw z „Gardzienicami” przypominają styl zapisków z 1977 roku, cechują się jednak dużo większą konkretnością. Niewątpliwie wynikało to z odmiennego, mimo wszystko mniej mistycznego charakteru tych przeżyć.

Tekst Wyprawa włoska ’81 Osiński podsumowuje wyznaniem, że w trakcie doświadczenia próbował być równocześnie „wewnątrz” i „na zewnątrz”, zachować dystans, by pozostać zdolnym do racjonalnego opisu. Zespół zaakceptował jego nietypowy status – mimo że nie brał udziału w spektaklach, mógł uczestniczyć w treningach i wszystkich wspólnych czynnościach – gotowaniu, sprzątaniu, okolicznych rekonesansach czy wieczornych zabawach. Dzięki temu udało mu się stworzyć bardzo rzeczową relację, opatrzoną datami (od 13 maja do 14 lipca 1981), zawierającą opis miejsc, które po kolei odwiedzali, ludzi, których spotkali na swojej drodze, a także przywołującą atmosferę podczas każdego z licznych pokazów dwóch przygotowanych na tę wyprawę spektakli – Guseł i Spektaklu wieczornego. Osiński poświęcił także znaczną część zapisu na przywołanie wypowiedzi Włodzimierza Staniewskiego czy włoskich reżyserów Roberta Bacciego i Giuliano Scabii.

Trudno nie zgodzić się, że bogaty w fakty zapis Osińskiego to niezwykle wartościowy materiał kronikarski, rzetelnie przybliżający przebieg wyprawy „Gardzienic”, jednak jego główną zaletą wydaje mi się to, co w nim „niepoprawne”, czyli – głęboko subiektywne. Osiński dyskretnie zaznacza osobiste odczucia, zarówno cielesne, jak i duchowe: „Po treningu czuję się jak nowonarodzony, czuję, że moje ciało żyje ze mną, a nie gdzieś obok”10, „O tym, co dla mnie najistotniejsze, nie piszę. Spojrzenia, dotyk, obecność”11, bierze jednak pod uwagę również reakcje innych, energię cyrkulującą między członkami zespołu, między grupą polską a napotykanymi miejscowymi zespołami i mieszkańcami odwiedzanych wiosek i miast, nie stroni od oceniania obserwowanych wydarzeń, choć nigdy nie robi tego zbyt kategorycznie, bo – jak zaznacza – obawia się, że powie „mimo woli więcej o sobie niż o zjawisku”12.

Popadnięcie w pisarski egocentryzm to nie jedyna obawa Zbigniewa Osińskiego. W tekście Po szesnastu latach, w którym część notatek z czerwca 1983 roku przywołał w formie nienaruszonej, a część przepisał na nowo, komentuje z charakterystyczną dla siebie przezornością wywodu:

„Zdaję sobie sprawę z tego, że dla ludzi, którzy nie przeszli przez doświadczenie Wyprawy, ten język może być nieznośny, irytujący, dziwacznie manieryczny lub «ezoteryczny». Myślę, że może on być jakoś czytelny przede wszystkim dla uczestników Wypraw i to bynajmniej nie wszystkich. Naprawdę ważne są nie takie czy inne sformułowania, lecz wielka potrzeba nazwania wszystkiego od początku, znalezienia jakiegoś innego języka, ponieważ nie nadaje się do tego ani język potoczny, ani tym bardziej to, co uważa się za język naukowy (ten jest odczuwany jako zbyt sztywny, a przede wszystkim martwy). Język poezji znowu wydaje się być zbyt «poetycki» i pretensjonalny”13.

Znalezienie owego „innego języka” najpełniej urzeczywistnia się właśnie w tekście dotyczącym wyprawy z 1983 roku. Można dostrzec w nim idealne wyważenie proporcji pomiędzy zapisem faktów a emocjonalnym dziennikiem wrażeń. Osiński wiele miejsca poświęca dokładnemu przebiegowi wyprawy, ale opis każdego wydarzenia rozszerza o przywołanie uczuć i refleksji, które towarzyszyły mu podczas jego trwania. Dzięki temu w notatkach pojawia się niezwykła delikatność; przyroda i relacje międzyludzkie przedstawione są tu niemal z czułością, wręcz graniczącą z lękiem, by nie naruszyć ich efemerycznej natury. Osiński wspomina wielokrotnie o wzajemnym szacunku między uczestnikami wyprawy, o wspólnotowym charakterze działań, o ciszy i skupieniu. Cisza wypływa też ze spokojnej tonacji tekstu – nie ma w nim wykrzykników, nie ma urwanych zdań, za to dużo pojedynczych słów, wiele kropek. Ani przez moment tekst nie staje się jednak nużący – fragmenty takie, jak opis spotkania z sołtysem, z którego strony zespół „Gardzienic” zetknął się z „wylewem niewiarygodnego chamstwa i agresji”14 czy anegdota dotycząca burzy w lesie (Osiński: „Wyobraź sobie, że piorun huknie w ten wózek” – Staniewski: „Ale jakie piękne będziemy mieli nekrologi”) skutecznie angażują uwagę czytelnika, przybliżają emocje towarzyszące uczestnikom Wyprawy. Opisywane doświadczenie staje się przez to bardziej rzeczywiste, pobudzona zostaje wyobraźnia i uczucia, wciąż jednak, jak podkreśla Osiński, „słowa mogą być tylko przybliżeniem, a nie samą rzeczą, nie są przecież istotą, esencją”15. Mimo wątpliwości autora, notatki z Wyprawy, podobnie jak wcześniejsze zapiski z „Góry Płomienia” czy wyprawy włoskiej ’81, wydają mi się bardzo cennym materiałem, wnoszącym do historii teatru – a także jego filozofii – więcej niż niejedna, choćby najbardziej rzetelna i oparta na faktach krytyka. Praktyki Grotowskiego, zarówno teatralne z okresu Laboratorium, jak i późniejsze, gdy artysta już odżegnywał się od teatru, oraz praktyki „Gardzienic”, które sięgając do źródeł i korzeni kultury, skupiały się przede wszystkim na spotkaniu z drugim człowiekiem, oparte były na ideale pracy w procesie. Bez względu na rodzaj pracy czy doświadczenia – zawsze najważniejsza była droga, proces. Właśnie ze względu na to teksty Zbigniewa Osińskiego stanowią bardzo celny zapis tej drogi – ukazują nie obraz całościowy, nie skończoną refleksję, lecz przepływ wrażeń, wymykający się obiektywizacji pejzaż emocjonalny.

Ktoś taki jak Zbigniew Osiński to postać wielce pożądana w każdym zespole artystycznym. Z jednej strony jego nieco graniczny status mógł być trudny do zaakceptowania przez członków grupy, ale już wartość jego tekstów dla pamięci Teatru Laboratorium czy „Gardzienic” jest niepodważalna. Osiński „od wewnątrz” opisał tylko doświadczenia wypraw, jednak wydaje mi się, że niezwykle interesującym i wciąż nieprzybliżonym literacko obszarem jest proces powstawania spektaklu. Jego bezpośredni uczestnicy zwykle nie mają czasu, są zbyt emocjonalnie uwikłani w pracę twórczą, by notować krok po kroku przebieg procesu – a przecież w teatrach czerpiących z doświadczeń Laboratorium to właśnie proces, a nie końcowy efekt jest najważniejszy. Osiński ma tego świadomość; jego niegasnąca dociekliwość, doskwierające mu pragnienie bezpośredniego uczestnictwa, które nie urzeczywistniło się w kontaktach z Laboratorium, okazało się możliwe do zrealizowania z „Gardzienicami”. Szkoda, że tak mało powstało podobnych zapisów Wypraw, jak te, które przywołałam. Żałuje tego również sam Osiński, jak mówi: „zabrakło chyba wytrwałości i konsekwencji”16. Pozostaje mieć nadzieję, że jego postać i specyficzny dorobek kronikarski staną się inspiracją dla dzisiejszych i przyszłych historyków i obserwatorów, czy raczej – uczestników teatru.

Małgorzata Suś

Małgorzata Suś (ur. 1991). Performerka, aktorka teatru fizycznego, tancerka, choreografka. W 2016 roku ukończyła studia magisterskie na Wydziale Wiedzy o Teatrze Akademii Teatralnej w Warszawie.

1 Z. Osiński, Po szesnastu latach. Notatki z wyprawy „Gardzienic”: 1-6 czerwca 1983, [w:] „Didaskalia(gr.), inaczej: tekst poboczny dramatu. Warstwa tekstu drama.... Gazeta Teatralna” nr 30, 1999, s. 68-71.

2 Z. Osiński, Światopogląd Grotowskiego i Laboratorium, [w:] tegoż, Grotowski i jego Laboratorium, Warszawa 1980, s. 258.

3Op.cit., s. 315.

4 Z. Osiński, Notatki z „Góry Płomienia”, lipiec 1977, [w:] tegoż, Jerzy Grotowski. Źródła, inspiracje, konteksty. Prace z lat 1999-2009, Wrocław 2009, s. 303.

5Op. cit., s. 304.

6Ibidem.

7Op. cit., s. 307.

8Op. cit., s. 313.

9Ibidem.

10 Z. Osiński, Wyprawa włoska ’81, [w:] „Dialog(gr. dialogos = rozmowa), 1. podstawowa forma wypowiedzi w d...” 1983, nr 2.

11Ibidem.

12Ibidem.

13 Z. Osiński, Po szesnastu latach. Notatki z Wyprawy „Gardzienic”: 1-6 czerwca 1983, [w:] „Didaskalia. Gazeta Tatralna” nr 30, 1999.

14Ibidem.

15Ibidem.

16Ibidem.

Dodaj komentarz