Konfrontacje w Lublinie: Huxley i Lucas

O „THX 1138” pisze Anna Rzepa-Wertmann:

A co, jeśli zostanie nam już tylko nadzieja i determinacja (z reszty nas ograbiło wspaniałe równe społeczeństwo)?

XXII lubelskie Konfrontacje Teatralne, dzień drugi. Aldous Huxley by George Lucas. „THX 1138” – wizja przyszłości chłodna, przerażająca i bezduszna. Pośrodku tego dwoje ludzi, którzy w stale inwigilowanym elektroniczno- chemiczno- biologicznym Piekle starają się zachować resztki siebie, uczuć i człowieczeństwa.

W roku 1966 George Walton Lucas Jr. obronił bachelor degree na wydziale reżysersko-operatorskim University of Southern California w Los Angeles; był wychowankiem nie byle kogo, bo samego Haskella Wexlera.

Od początku miał „szczęście i rękę do ludzi”: opiekunem jego roku na studiach doktoranckich był John Millius, przyszły reżyser i wielki admirator kina Akiro Kurosawy. Po drodze sąsiad niejakiego Dana Nachtsheim, też studenta wydziału filmowego USC, zaciekłego maniaka kina eksperymentalnego i wszelkich elektronicznych nowinek (przypominam, California Anno Domini 1966!). Dołączył do nich obdarzony niesamowitą wyobraźnią scenarzysta i fan powieści futurologicznych Matthew Robbins.* Owa czwórka stworzyła w uniwersyteckim eksperymentalnym studio filmowym niespełna 16minutowy krótki metraż „Electronic Labyrinth THX 1138 4EB” (1967). Film doceniono na National Student Film Festival, gdzie zdobył Grand Prix, a samemu reżyserowi „otworzył bramy” Warner Bros Studios. Po raz kolejny George Lucas dostał dar od losu – za mentora swojego stażu dostał młodego, lecz już świetnie rokującego Francisa Forda Coppolę.

Który, wespół z Edwardem Folger oraz Larrym Sturhahn, został producentem wykonawczym pewnej niecodziennej fabuły, która zasadniczo debiutem nie była (choć uparcie krytycy filmowi tak właśnie ją określali). „Electronic Labyrinth THX 1138 4EB” bowiem pod mentorskim okiem F.F.C. przerodził się cztery lata później z etiudy w pełnometrażowy 86minutowy film – „THX 1138”. Tym razem rolę pierwszoplanową powierzono Robertowi Duvall; partnerowała mu rudowłosa zjawiskowa Maggie McOmie (LUH 3417), Donald Pleasence (SEN 5241) oraz Don Pedro Colley (Hologram SRT). Futurystyczne wnętrza kolejki BART w San Francisco, Lawrence Hall of Science – Centennial Drive czy chociażby Marin County Civic Center w San Rafaello* podkreśliły tylko chłodny futuryzm historii oraz zamysł reżysera. Bowiem odnieść scenariusz „THX1138” do „Nowego Wspaniałego Świata” Aldousa Huxleya do historii wymyślonej przez Georga Lucasa i Waltera Murcha oznaczałby potwornie spłycić zamysł reżysera i scenarzysty.

W XXI wieku na Ziemi doszło do kataklizmu biologicznoneutronowego, ludzkość w sensie dosłownym „zeszła pod Ziemię”. Sterylnie kliniczne społeczeństwo w pełni inwigilowane przez komputery, kontrolowane farmakologicznie i neurologicznie (on-line nagrywa się sny i skanuje myśli!), pilnowane przez policyjne androidy. Uczucia, więzi, empatia, wszelkie odruchy społeczeństwa są dysocjacją podlegającą nawet pod lobotomię mózgu, nieprzyjmowanie leków jest najcięższym przestępstwem, kontakt fizyczny traktowany jako najsilniejsze wynaturzenie. Ludzie jak automaty – sterylni, kliniczni, precyzyjnie zaprogramowani, bezwolni; nastawieni na kupowanie, konsumpcję, korzystanie…

W takim to piekle perfekcyjnie doskonałej przyszłości począł się najoczywistszy Ludzki Bunt; ona (czyli LUH 3417) postanowiła zawalczyć o niego (THX 1138). Popełnić wszelkie kardynalne przestępstwa: nie brać leków, poszukać w sobie uczuć i empatii, dążyć do bliskości i dotyku, pozwolić obojgu na intymność pod groźbą więzienia lub nawet chemicznego ubezwłasnowolnienia. Wszystko w imię najstarszych, najpierwotniejszych emocji i instynktów: więzi, miłości, człowieczeństwa. Zrobili to oboje, w pełni świadomi konsekwencji – lecz nieprzygotowani na cenę, jaką system każe im bezwzględnie zapłacić. W tak doskonałym organizmie społecznym nijak nie wolno tolerować choćby zalążka indywidualizmu, marzeń, wolnej woli, uczuć i prywatności jednostki. To grozi herezją, rozpadem, anarchią, tego Wielki CyberBrat nie zniesie, takie bezprawie bezkarnym nie pozostaje!

Ograbiono ich ze wszystkiego, zniszczono, złamano – choć nie do końca. Nadzieja to takie cudo, które umiera ostatnie. Jeśli jednak tak groźny stan się zdarzy, ma groźną siostrzycę: determinację. Człowiek, którego ograbiono ze wszystkiego (nawet z marzeń i nadziei), zdolny jest naprawdę do wszystkiego. THX 1138 nawet w takiej chwili nie stracił człowieczeństwa, bardziej chyba przez pamięć i miłość do LUH 3417, niż ze względu na samego siebie.

Nie przestaje mnie ten film zaskakiwać, choć moja droga do niego była długa, wyboista i pokrętna. Do niego po prostu trzeba dojrzeć, podejść z bagażem życiowych lekcji i doświadczeń, przejrzeć się w tym Lucasowskim „XXV Century” jak w lustrze codzienności. Przerażająco aktualnej, zwodniczo się sprawdzającej, niebezpiecznie profetycznej; aż mrozi na samą myśl, jak bardzo blisko jesteśmy wizji THX, my Anno Domini 2017. Ten film powstał w roku 1971, choć nasza współczesność jakoś dziwnie przystaje do owego czasu puryzmu i przyszłości.

Anna Rzepa-Wertmann

*

https://www.britannica.com/biography/George-Lucas#toc313922

Dodaj komentarz