Teatr koszaliński zaprasza na festiwal i dwie premiery

W Bałtyckim Teatrze Dramatycznym wrzesień to bardzo gorący miesiąc. Oto, co pisze o swym festiwalu:

„Ideą Festiwalu Koszalińskie Konfrontacje Młodych „m-teatr” jest stworzenie warunków do zaprezentowania spektakli teatralnych reżyserów młodego pokolenia, które dadzą początek głębszej dyskusji o nowej myśli teatralnej, jaka w niedługim czasie będzie- być może- wyznaczała warunki funkcjonowania polskich teatrów.

  1. KKM „m-teatr” 2017r. , który odbędzie się od 11 do 17 września,

od początku swojego istnienia znacznie wzbogacił kalendarz kulturalny Koszalina a także kraju. Pragniemy wykorzystać położenie naszego miasta i zaprezentować teatralne projekty także gościom czy turystom odwiedzającym nasz rejon. Mimo swojej młodej historii Festiwal został pozytywnie przyjęty przez twórców teatralnych, środowisko artystyczne oraz krytyków. Minione edycje Festiwalu były sfinansowane ze środków własnych Bałtyckiego Teatru Dramatycznego oraz z udziałem Mecenasów Kultury, Marszałka Województwa Zachodniopomorskiego i Prezydenta miasta Koszalina, którzy wsparli nasze przedsięwzięcie.
Informujemy, że do 8. Koszalińskich Konfrontacji Młodych m-teatr 2017r. zostały zakwalifikowane następujące spektakle konkursowe:

  1. Mosdorf. Rekonstrukcja reż. Beniamin M. Bukowski z Teatru Nowego z Poznania
    2. In Dreams Begin Responsibilities (zobowiązania rozpoczynają się w snach) reż. Magdalena Szpecht z Teatru im. J. Słowackiego z Krakowa
    3. Piłkarze reż. Małgorzata Wdowik z TR z Warszawy
    4. Rewolta reż. Filip Gieldon z Bałtyckiego Teatru Dramatycznego im. J. Słowackiego z Koszalina
    5. Coś pomiędzy reż. Tomasz Cymerman z Teatru im. J. Kochanowskiego z Opola
    6. Horror show reż. Anika Idczak z Nowego Teatru im. Witkacego ze Słupska

Teatrom, które zakwalifikowały się do tegorocznej edycji serdecznie gratulujemy, a pozostałym dziękujemy i zapraszamy w kolejnych edycjach.”

Tuż prze rozpoczęciem festiwalu, bo 9 września odbędzie się premiera sztuki Tomasza Ogonowskiego CZEKAMY NA SYGNAŁ i jest to współprodukcja BTD z Stowarzyszeniem Aktorzy Po Godzinach.

Reżyseria: Żanetta Gruszczyńska-Ogonowska – Wojciech Rogowski, scenografia: Beata Jasionek, kostiumy: Beata Jasionek, muzyka – opracowanie muzyczne: Tymon Tymański, choreografia(gr. choreia = taniec + grapho = piszę), sztuka tworzenia u...: Arkadiusz Buszko

Obsada: Żanetta Gruszczyńska-Ogonowska, Dominik Mrozowska, Katarzyna Ulicka-Pyda, Marcin Borchardt, Artur Czerwiński, Wojciech Kowalski, Piotr Krótki, Wojciech Rogowski, Jacek Zdrojewski

Od teatru : Czekamy na sygnał Tomasza Ogonowskiego, z nowymi aranżacjami klasycznych utworów polskiej muzyki punkowej i alternatywnej w opracowaniu Tymona Tymańskiego, to opowieść o trudnym doświadczeniu pokoleniowym dzisiejszych pięćdziesięciolatków. Ludzi, którzy pamiętają kryzysy, zaciskanie pasa, dobrobyt na kredyt, żywność na kartki, strajki, pacyfikacje, powstanie Solidarności, stan wojenny, transformację, a teraz żyją w Polsce NATO Unii Europejskiej.

Temu pokoleniu od początku towarzyszyła muzyka punkowa i alternatywna, która w latach osiemdziesiątych ubiegłego stulecia, wykorzystując znakomite teksty, odzwierciedlała wszystko, co działo się na ulicach, korytarzach, klatkach schodowych, w zakładach, domach i gabinetach. Te dźwięki zastępowały krzyk, formułowały słowa, dawały nadzieję.

Z połączenia zmiennej rzeczywistości z niezmiennie twardą w wymowie i wyrazie muzyką wziął się spektakl muzyczny Czekamy na sygnał, który bezkompromisowo rozlicza się z przeszłością, teraźniejszością i sięga w przyszłość, a przede wszystkim mówi o niespełnieniu się ideałów młodości.

Postaci są dwie, bohater jeden. Jeden z nas – powiedzieliby przedstawiciele pokolenia Brygady Kryzys. Poznajemy go w dwóch odsłonach – wtedy i dzisiaj. Jednocześnie, w dwóch wnętrzach, jest młodym buntownikiem i podtatusiałym frustratem. Nie prosi o litość, nie rozlicza, lecz zastanawia się, dlaczego wszystko musiało się zmienić, żeby nic się nie zmieniło poza dekoracjami i zestawem niepokojów.

Miało być inaczej – to zdanie mogłoby stanowić symboliczne motto spektaklu. Wyśpiewane innymi słowami, lecz o tym samym znaczeniu w kilkunastu znanych piosenkach, stanowi klucz do zrozumienia wielu współczesnych zjawisk i postaw społecznych. W tym kontekście Czekamy na sygnał ma wymiar terapeutyczny.

Dlaczego młody zawiódł starego, a stary patrzy na młodego z politowaniem? Trzydzieści lat doświadczeń życia w Polsce to aż nadto, żeby stracić wszystkie złudzenia. Przebojowe w wymowie, poważne w ujęciu tematu, energetyczne, dowcipne i błyskotliwie zagrane przedstawienie Stowarzyszenia Aktorzy po Godzinach, na szczęście nie stawia nowych pytań. Cierpliwie wyjaśnia, tłumaczy, ale przy tym nie uspokaja, lecz – zgodnie z tytułem – podnosi z fotela wskazując, że najgorszą postawą człowieka wobec kryzysu wartości jest obojętność.

A 30 września BTD zaprasza na premierę BALLADYNY J.Słowackiego. Reżyseria: Krzysztof Galos, scenografia: Katarzyna Paciorek.

Obsada: Żanetta Gruszczyńska-Ogonowska , Dominika Mrozowska, Beata Niedziela, Małgorzata Wiercioch,  Katarzyna Ulicka-Pyda, Zdzisław Derebecki, Marcin Borchardt, Artur Czerwiński, Artur Paczesny, Wojciech Rogowski, Piotr Krótki, Jacek Zdrojewski.

Balladyna Juliusza Słowackiego otwiera kosmiczny świat. A dzieje się u nas, tu, w Polsce; niemal pod warszawską palmą przy Alejach Jerozolimskich, ale i na Wawelu oraz w Koszalinie.

Mamy karnawał, widzimy ludzi w kostiumach i maskach. Jesteśmy w świecie magii i wiary. Właśnie jedna z Bogiń udzielająca łask wiernym zakochała się w dorodnym, pełnym energii chłopie. A to jest zakazane.

Jesteśmy świadkami Zmierzchu Bożyszcz – Bogini jest tak zakochana, że zapomina o swym posłannictwie, działa w amoku, pozwala się źle traktować. Gafa goni gafę. Konsekwencje jej źle użytej boskiej mocy pomnażają zło, które działa miedzy ludźmi. Bóg chrześcijański wycofuje się i czeka.

Polska to kraj przeklęty, rządzony przez mordercę, tyrana i uzurpatora. Zakochanie Boginki porusza kostkę domina, która wywraca cały układ państwa.

Balladyna, ach kimże ona mogłaby być, gdyby nie urodziła się w biedzie i w rodzinie o niskim statusie społecznym. Niech jednak tylko życie da szansę tej niezwykłej, ponadprzeciętnej kobiecie. Oszukana przez siostrę i matkę buntuje się i postanawia za wszelką cenę otworzyć  sobie wrota wolności, poznać swą naturę, zacząć żyć bez poczucia poniżenia i osiągać cele współmierne do jej możliwości. Jest bezwzględna i dzielna.

Staje się tym, kim chce – jest się na szczyt piramidy społecznej, rozwala konwenanse, kocha według pragnień, jest doceniona, jako jedna z pierwszych kobiet polityczek. W drodze do osiągnięcia celu nie waha się mordować.

Jednak cel ostateczny to stworzenie sprawiedliwego państwa. Ileż takich ambitnych dziewczyn z prowincji chce zmienić swe biedne życie w Warszawie i osiągnąć sukces finansowy i zawodowy, a potem chwalić się swymi osiągnięciami.

My, widzowie jednak wierzymy, że istnieje sprawiedliwość, która osobiście dosięga tego, co źle czyni. Dlatego Balladynę dosięga ręka Boga, gdy wykona swe zadanie i uzna winę. Los Balladyny może być wzorcowym przykładem bezwzględnej kariery. Balladyna jednak nie jest potworem, ma sumienie, które ją zadręcza i w końcu doprowadza do śmierci.(ze strony teatru).

Opr. Ewa Sośnicka-Wojciechowska

Dodaj komentarz