Ożywcze święto Konstytucji

Nie milkną echa imponującego widowiska „Konstytucja dla Europy 1831”, które 9 lipca u stóp Zamku Ujazdowskiego w stolicy zaprezentowali artyści pod kierunkiem Olgierda Łukaszewicza, autora scenariusza i reżysera. Widowisko stanowiło okazję do zaprezentowania niezwykłego dokumentu – projektu konstytucji europejskiej, napisanego po bitwie pod Olszynką Grochowską w roku 1831 przez Wojciecha Bogumiła Jastrzębowskiego, kanoniera i wybitnego przyrodnika. To zdumiewająco proroczy dokument. Propozycje w niej zawarte korespondują z podstawowymi ideami, które legły u podstaw założycielskich Unii Europejskiej.

W widowisku wybrzmiały nie tylko artykuły konstytucji (a było ich 77), które przedstawili aktorzy skupienie w Kole Młodych ZASP i Maciej Kwaśny jako autor konstytucji, ale także fragmenty utworów Słowackiego, Mickiewicza, Wyspiańskiego, Ehrenberga, m.in. w niezrównanej interpretacji Ignacego Gogolewskiego.

Zacytowano wiele pieśni majowych, powstałych z okazji uchwalenia Konstytucji Trzeciego Maja, a zachowanych w pisanych wówczas okolicznościowych dramatach, jak choćby „Dzień dwudziesty dziewiąty Listopada” Pawła Felicjana Miłkowskiego. Przypomniano też pieśni zesłańców, elegie sybirskie. Wszystkie te piękne świadectwa miłości ojczyzny wybrał, wypatrzył i scalił w jedno Olgierd Łukaszewicz, a w przygotowaniu widowiska wsparł go Jerzy Kalina (scenografia), Janusz Grzywacz (muzyka) i wielu innych współpracowników, wśród których Janusz Leśniewski spełniał role niezawodnego asystenta-koordynatora. Były też konie, grupy rekonstrukcyjne, kawaleria, fajerwerki, światła bijące w niebo, które budowały powietrzną katedrę, okalające wszystko mgły i dymy, a na koniec zszyte solidnie ogromne flagi Polski i Unii Europejskiej, które na całą wysokość skarpy pod Pałacem Ujazdowskim rozwijały się przy akompaniamencie „Ody do radości”. W tej atmosferze objawiło się czystym tonem dążenie do wolności, pokoju, międzynarodowej i narodowej wspólnoty – a wszystko w poczuciu harmonii i jedności celów.

Na plenerowej scenie ukazało się piękne marzenie, po części już ziszczone, a na widowni, w jej ponadpartyjnym i międzypokoleniowym składzie przeglądała się myśl o możliwości działania ponad podziałami dla dobra ogółu. Naiwne? Może. Ale piękne jak paradujące konie i maszerujący Czwartacy.

Stanisław Tomaszewski

Dodaj komentarz