Fronczewski w telewizyjnym FEUERBACHU

Studio Teatralne Dwójki sprawiło hojny prezent z okazji Międzynarodowego Dnia Teatru, które przypadło w tym roku w pierwszym dniu świąt wielkanocnych. Pokazana została telewizyjna wersja znakomitego spektaklu Teatru Ateneum, Ja Feuerbach Tankreda Dorsta w reżyserii (debiut(fr. début), pierwszy występ na scenie, estradzie bądź w...!) i z tytułową rolą Piotra Fronczewskiego, uhonorowaną Nagrodą im. Tadeusza Boya-Żeleńskiego (2013).

Telewizyjna wersja nic nie straciła z blasku spektaklu na żywo, choć ze zrozumiałych względów różniła się od niego. Bariera szklanego ekranu nie stanowiła jednak przeszkody w śledzeniu wielkiego pojedynku aktora z przybyłym do teatru profanem, reprezentantem nowej zmiany (precyzyjna i znacząca rola Grzegorza Damięckiego).

Wnętrze Teatru Ateneum; widowni i sceny zostało świetnie wykorzystane w telewizyjnym obrazie, światło i dźwięk bezbłędnie akcentowały ważne momenty, praca kamery, ukazującej na zbliżeniu twarze adwersarzy idealnie współgrała z linią dramaturgiczną.

Ten spektakl to widomy dowód na to, że telewizja nadal jest w stanie tworzyć oryginalne artystycznie dzieła – mimo że to spektakl mający swój mocny pierwowzór w teatrze żywego planu, to jednak przeniesienie telewizyjne było twórczym przetworzeniem, posługującym się środkami właściwymi dla tego medium. Wszystkim twórcom należą się słowa uznania, począwszy od reżysera i autora zdjęć (Witold Adamek), a skończywszy na smakowitym epizodzie Marii Ciunelis jako Kobiety z Psem, a właściwie bez psa, bo pies się gdzieś zawieruszył.

To był poniekąd spektakl manifest – obrona teatru, trwającego na straży sensu, który nie zamykając się na nowe inspiracje, nie chce poddawać się ułudnym i szybko przemijającym modom. Taki może być teatr – mówi swoim spektaklem Piotr Fronczewski. I to jest teatr, na który wciąż jest wilczy apetyt.

Tomasz Miłkowski

Dodaj komentarz