WSTYD

Groteskowy układ zdarzeń. Absurdalne aż do granic paradoksu zwroty akcji. Danse Macabre szczerzących zęby sądowych werdyktów…

Proszę państwa, tu nie chodzi o żaden postmodernistyczny scenariusz. Rzecz tyczy być albo nie być stołecznego Teatru Kamienica. A że wciąż krąży plotka o eksmisji, stąd i moje pytania. Kto wywołał cały spór? Dlaczego? Cui bono?

Z jednej strony konfliktu znaleźli się artyści – zapaleńcy: Justyna Sieńczyłło, Emilian Kamiński oraz rzutki zespół aktorsko-administracyjno-techniczny. Za nimi siedem lat budowy sceny, ściśle mówiąc trzech scen we wnętrzach kamienicy – Aleja Solidarności 93. Pęczniały koszty. Malały środki. Rosły kredyty. Wreszcie powstał teatr, któremu już strzyka kolejna siódemka.

 

Summa summarum dziesiątki udanych premier, kolorowy cykl wieczorów dedykowany twórcom i sprawom kultury. Kamienica otwierając się na różnorakie artystyczne projekty, uzyskała własne miejsce w pejzażu miasta. U podstaw tej przestrzeni znajduje się szczególna repertuarowa warszawskość interesująco kształtowana pamięcią międzywojnia oraz współczesnym tropem, który eksponuje zwłaszcza aktorskie realizacje. Teatr ma więc swój profil i gromadzi swoich widzów. Natomiast ciężko mówić o dalszych planach, skoro drogę przecięła barykada. Dosłownie i metaforycznie, gdyż o wejście do Teatru toczy się wojna. Strategie bojowe ustala wielki wódz, czyli prezes firmy Geo Capital S.A. Pan Adrian Accordi Krawiec. Mój Boże, jak zwał, tak zwał. Domniemywam jednak, że akurat ten cudowny onomastyczny węzeł winni rozwiązywać nie tylko lingwiści. Natomiast hic et nunc spróbujmy zasygnalizować główne fazy batalii.

Początek obejmował nadbudowę strychu. Mimo uwag specjalistów by chronić budowlane parametry i mocno ograniczać adaptacyjne apetyty, strych przejmuje osiem spółek. Tona dokumentów, długa lista who is who, ale koniec końców wszystkim zarządza Prezes Accordi…

Trochu śmiesznie, trochu strasznie.

Drugi etap walki sięga piwnic. Na linię frontu rusza spółka z o. o. Five Security. Czyżby u boku Prezesa wyrosła V kolumna? No nie! Choć początkowe oferty składa Viktriya Stachak, ale w późniejszych papierach Five Security prezentuje niezwyciężony i nieugięty Prezes Accordi. Wraca wódz i wraca horror. Teatrowi grozi utrata sporej części foyer, toalet dla widzów (!), pochylni dla niepełnosprawnych, wyjść ewakuacyjnych …

Pomny, lub niepomny własnych działań Accordi roztacza przed Minister Kultury dalekosiężne plany deklarując (!) piwniczne lokale artystom, studentom, twórcom itd. itp. Wizje pękają od obietnic, a tymczasem nas do Teatru Kamienica mogą wkrótce prowadzić kładki, ew. drabiny. Nota bene pod warunkiem, że zespół przetrwa eskalację kosztów wynajmu…

Habent sua fata nonsensy. Prawny młyn miele wciąż nowe papiery. Sądy zmieniają stanowiska. Wspólnota też. Miasto albo czegoś nie wie, albo o czymś zapomina. Tylko Prezes Accordi Krawiec trzyma stery. I to się proszę państwa nazywa WSTYD.

Jagoda Opalińska

Dodaj komentarz