Jaki EFEKT?

O spektaklu EFEKT w Teatrze Studio w magazynie „Manager Apteki” (2015, nr 3) pisze Tomasz Miłkowski:

Tego nie wiadomo. Gdyby było wiadomo, niepotrzebny byłby eksperyment. Tak więc dwoje wolontariuszy przez miesiąc, pod opieką lekarzy, ma zażywać antydepresanty, aby w ten eksperymentalny sposób potwierdzić ich oddziaływanie. W zasadzie są zdrowi, choć kto to wie na pewno, tak więc zażywane leki mogą wywołać niepożądane efekty. Ich nastrój może ulec gwałtownemu pogorszeniu albo przeciwnie: tak się poprawi, że będą zachowywać się euforycznie, nadaktywnie, nieprzewidywalnie. Wszystko, a ostrożniej: prawie wszystko, ma wyjaśnić badanie. Choć z pozoru bezpieczne, zawiera jednak element ryzyka. Doświadczyła tego na własnej skórze autorka sztuki Efekt, wystawianej właśnie w warszawskim Teatrze Studio (w reżyserii Agnieszki Glińskiej), Lucy Prebble. Aby zgłębić temat, zgłosiła się jako wolontariuszka, która w warunkach izolacji szpitalnej miała testować nowy lek. Wytrzymała tylko kilka dni. Sama izolacja szpitalna okazała się dla niej nie do zniesienia.

To doświadczenie utwierdziło ją w wyborze tematu sztuki, która należy do szerokiego w brytyjskiej dramaturgii nurtu utworów „naukowych”, odwołujących się do warsztatu badaczy, eksperymentatorów, a w szczególności psychiatrów, którzy na co dzień obcują z niewyjaśnionymi obszarami systemu nerwowego. Coraz lepiej poznawanego, ale kryjącego zazdrośnie (?) swoje największe tajemnice. Jak się okazuje ich poszukiwania, pytania, niepokoje, mogą się okazać fascynujące także w teatrze.

Czy istnieje taki punkt krytyczny, którego przekroczenie sprawia, że człowiek psychicznie odporny zaczyna cierpieć, popada w stan melancholii, nastroje depresyjne? Zwolennicy wiedzy tajemnej uważali, że melancholia jest objawem diabelskiego zauroczenia, dzisiaj przemysł farmaceutyczny uważa, że to chemia i szuka pigułki. Czy dlatego, że kocha ludzkość, czy raczej pieniądze?

Takie jest tło tej sztuki, relacjonującej kliniczne badania wpływu pewnego medykamentu na ludzką psychikę. Testowani woluntariusze podczas dobrowolnej szpitalnej izolacji odczuwają na własnym ciele i duszy skutki eksperymentu. Sprawa się komplikuje, bo między badanymi, Mają (Agnieszka Pawełkiewicz) i Tristanem (Łukasz Simlat) rodzi się uczucie, a badający ich lekarze, Lorna (Dominika Ostałowska) i Toby (Krzysztof Stroiński) mają za sobą uczuciową katastrofę. On zbawienie ludzkości widzi w chemii (czyli przemyśle farmaceutycznym), Ona w ludzkiej niezależności. Tak więc eksperyment, badanie efektu jest jednocześnie walką przeciwstawnych postaw, odmiennego podejścia do farmakologii. On jest niecierpliwy i żąda wyników, za wszelką cenę dąży do sukcesu. Ona zaleca ostrożność, interesuje ją nie tylko wpływ leku na samopoczucie, ale szerzej: na wnętrze człowieka. Sprawa się coraz bardziej komplikuje, zwłaszcza od momentu, kiedy okaże się, że badanemu lekarka podaje tylko placebo (choć lekarka też o tym nie wie i dowiaduje się o tym przypadkiem), a mimo to poddawany tekstowi wolontariusz odczuwa to samo oddziaływanie specyfiku, jakie potwierdza u siebie badana zażywająca lek. Dochodzi do zaostrzenia walki między badaczami, a także do kryzysu uczuciowego między badanymi. Nie ma pewności, czy uczuciowa skłonność między nimi, zauroczenie, może nawet miłość nie jest „efektem” niepożądanym, czy nie powstała w wyniku oddziaływania leku, jak sugeruje lekarka, a nie rzeczywistej czułości.

Jaka więc jest prawda? Co jest rzeczywiste? Wyobrażenia o świecie, które mogą być zmanipulowane oddziaływaniem chemicznej substancji, czy też dający się obiektywnie zmierzyć świat widzialny? Ale przecież długość fal nie ma uczuć. Człowiek staje bezradny wobec takich pytań i musi się zdać na instynkt życia, nawet wtedy, a może zwłaszcza wtedy, kiedy wszystko okazuje się dwuznaczne i niejasne.

Dramat Prebble nabiera przyspieszenia i staje się coraz bardziej mroczny i ku mrocznym efektom zdaje się zmierzać, stając się przestrogą przez podejmowaniem nadmiernego ryzyka w walce o wydarcie tajemnic naturze. Na koniec jednak pojawi się światło w tunelu, okruch dobra, który zdoła ocalić bohaterów przed katastrofą.

Inteligentnie skonstruowana (i równie inteligentnie zagrana) sztuka dotyka tajemnicy mózgu, galaretowatej szarej masy, która wciąż fascynuje. Co kryje mózg.? Oto pytanie, które jak magnez przyciąga badaczy (i pisarzy). A dusza? Czyli świadomość? Co z nią? To dość na dwie godziny frapującego dialogu i nieoczekiwanych zwrotów akcji.

 

Tomasz Miłkowski

 

EFEKT Lucy Prebble, tłum. Klaudyna Rozhin, reż. Agnieszka Glińska, scenografia Agnieszka Zawadowska, kostiumy Monika Nyckowska, reż. światła Jacqueline Sobiszewski, muzyka na żywo Radosław Łukasiewicz, Teatr Studio, premiera 6 marca 2015

Dodaj komentarz