Hamlisiu, czy Ty w ogóle wierzysz w jakąkolwiek miłość…?

XIX Festiwal Szekspirowski, dzień trzeci. Niezwykłym „Hamletem” Martina Tuliniusa (wodewilowo-kabaretowo-skandynawsko-brytyjskim), wypatrzonym na scenie kopenhaskiego Republique Theater szczerze zachwyca się Anna Rzepa Wertmann.

Lekki krok (kołyszący, gibający się, żywcem jak z filmów Macka Sennetta!), opadające staromodne gabardynowe spodnie na szelkach, surdut nieco już przetarty i wyświechtany, włoska fisharmonia w rękach (czasem bandoneon), na głowie szacowny melonik, nieodłączna charakteryzacja clowna (rodem z berlińskiego klubu czasów międzywojnia, przy tym troszeńkę jak z „It” Stephena Kinga): poznał ktoś, kto zacz? Martyn Jacques we własnej osobie. Od blisko ćwierć wieku jako leader i frontman The Tiger Lillies zachwyca falsetem, szokuje tekstami, zadziwia formą. Nieokreślający nigdy granic swojej wyobraźni, nieobliczalny na koncertach, nieznośnie perfekcyjny i dokładny, po trosze nieodgadniony.i Świat, który kreuje w swych songach jest brudny, przyziemny, unurzany w złu, kłamstwie i oszustwie, bagnie zdrady i dwulicowości. Uczucia, jeśli są pozytywne, tracą swą biel i szybciutko zderzane są z prozą życia i brukiem codzienności, uszlajanym ekskrementami i wymiocinami.

Najlepsze określenie na Martyna i resztę Tygrysiakowo Liliowej Bandy jakie znam, padło na łamach londyńskiego Time Out:

 

The world’s foremost filthy neo-Brechtian-post-punk-falsetto-squeezebox-gypsy-cabaret-three-piece band” ii

Ladies and gentlemen, one, only and unique The Tiger Lillies!

W 2011 powstał w dwóch duńskich artystycznych łepetynach – reżysera Martina Tulinius oraz Hansa Christiana Gimbel (dyrektora kopenhaskiego The Republique Theatre) – pomysł, by pokazać tragedię duńskiego księcia poprzez dźwięki i słowa Martyna Jacques i reszty Liliowej Kompanii. Od idei do słów międzynarodowej rozmowy (pieczętującej pomysł) było nader niedaleko. We wrześniu 2012 roku „Tiger Lillies perform Hamlet” dwukrotnie święciło wieczór premiery: najpierw kopenhaskiej, potem londyńskiejiii.

W chwili, gdy piszę te słowa, w gdańskim powietrzu szybują dźwięki „Do You believe in Love?”; świat od pierwszej nuty staje się lepszy, piękniejszy, bardziej przytulny… Ale wczytajcie się w tekst, a minie Wam ta radość jak ręką odjął! Dźwięki lżejsze od brabanckiej koronki otulają tekst o samotności, alienacji, wyobcowaniu, tęsknocie za więzią, ciepłem i dotykiem – aż do finalnego „you still alone”. Tacy są właśnie oboje: Ofelia i Hamlet. Na nim ciąży powinność rozwikłania tajemnicy, dopełnienia zemsty, wyrównania rachunków, odzyskania korony i pozycji. Jest przecież księciem, następcą tronu, dziedzicem korony duńskiej; ważniejsze cele przed nim, więc pani Miłość dostaje wymowne do odwołania. Nad nią władzę (do czasu zamążpójścia) sprawuje ojciec, poza tym stale musi pamiętać, że stanem, pochodzeniem i krwią nie jest równa temu, którego kocha. Uwikłani w codzienność, sytuację i konwenanse, nie mogą być razem, odmawia im się prawa nawet do uczucia – więc co im pozostaje? Jednemu rozwikłanie motka Parek do końca, tej drugiej tylko służba u Pani Śmierci; są zbyt pełnokrwiści, by żyć na pół gwizdka. Ich marzenia – wedle wizji Martyna Jacquesa, Hansa Christiana Gimbela i Martina Tuliniusa – muszą zostać zgruchotane o bruk codzienności, zbrodni, ciemnej strony życia. W liliowo – tygrysim świecie jest Miłość, ale tak słaba i zmęczona walką z szambem przyziemności, że traci cały swój urok, blask i koloryt. Najlepiej puentują to słowa towarzyszące jednej z najpiękniejszych i najdramatyczniejszych scen w tym scenicznym cudeńku:

sweet suicuide of this misery of my devasted life”.

Mimo braku nadziei nie brak tu humoru i swoistego słońca. Silnie przydymiony i słabo widoczny ten jego blask zza chmur ironii i cynizmu – ale tak to już jest w tym naszym życiu… Jak to, Ty Williamie kiedyś napisałeś? Że śmiać się może głośno i cynicznie Ktoś, by w tym samym czasie ktoś dużo mniejszy i słabszy płakać musiał dość? Czy jakoś tak; nieważne, przecież i tak miałeś rację.

Dlaczego piszę tylko o słowach? Bowiem ten, kogo dopadła cudnie nieuleczalna influenca zwana Tiger Lillies, wie aż za dobrze, co usłyszy. Tak urokliwie cudne i przylepne dźwięki, że już po wsze czasy będzie z nich nosił kataplazm na ciężar świata i smutek codzienności.

Znając najpierw tylko zdjęcia z duńskiego spektaklu, potem zaś wersję DVD, zostałam całkowicie rozbrojona stroną wizualną tego cuda; zresztą tak jak każdy, kto 2 czy 3 sierpnia podziwiał je na scenie GTS! Scenografia, która staje się sceną, zapadnią, grobem Poloniusza, a często ekranem projekcyjnym. Oczywiście Top of the Pops to mój najukochańszy fragment: urokliwe staromodne metalowe łóżko (zwane mademoiselle!) służące do akrobacji woltyżerskich. Nanna Finding Koppel, czyli sceniczna Ofelia, dokonywała ich butach do tanga; jak dla mnie szczyt maestrii! Charlotte Engelkes (królowa Gertruda) zachwycała stale i wciąż. Chwilami zastanawiałam się, czy ta niesłychanie szczupła i niecodziennie wysoka kobieta ma kręgosłup? Jeśli już tak, to czy nie jest on przypadkiem z gumy miast z normalnego ludzkiego surowcaiv? Potężny i korpulentny Zlatko Buric, zwany dalej jej scenicznym matrymonium, bywał przez filigranową królową ugniatany i modelowany jak ciasto na kringle – no bo kto tu w końcu rządzi? Jeśli Klaudiusz, to niech się jeszcze szybciej i skuteczniej głęboko zastanowi, czy się aby w swym królewsko-duńskim sądzie nie pomylił? Królowa Gertruda do kobiet bezpiecznych i potulnych bynajmniej nie należy! Morten Christensen stawał się raz Laertesem, by po chwili przeistoczyć się w swojego własnego scenicznego ojca Poloniusza z pyskiem pawiana miast twarzy. Morten Burian (jako Hamlet) pospołu z Martynem mieli cały ten kosmos, bałagan, galimatias na swoich barkach, w głowie zaś tylko i przede wszystkim głos. Ktoś kiedyś w końcu musi zacząć rządzić tą biedną Danią…

Anna Rzepa Wertmann

Tigers Lillies perform Hamlet, reżyseria i scenografia Martin Tulinius, koncepcja Marin Tulinius, Hans Christian Gimbel, Martyn Jacques, muzyka Martyn Jacques; obsada: Morten Burian, Nanna Finding Koppel, Charlotte Engelkes, Zlatko Buric, Morten Christensen, Martyn Jacques, Adrian Stout, Jonas Golland; Republique Theater premiera 11 września 2012, Southbank Centre premiera 18 września 2012, GTS prezentacja 2 września 2015.

iKilka cytatów z konferencji prasowej 31 lipca 2015 r. w GTS : „Nie pytajcie mnie o to, co zagram na koncercie… Nigdy nie wiem – do momentu, w którym nie stanę na scenie! Potem improwizuję, zawsze…”

„Jak to się stało, że zrobiliśmy „Hamleta”? Po prostu Hans Christian Gimbel – dyrektor Republique Theatre w Kopenhadze- zobaczył mnie na jakimś koncercie, zadzwonił, zgodziłem się, no i jest spektakl. Ale to nie jest Shakespeare, to komentarz do „Hamleta” wedle Tiger Lilies!” No i jak tu nie kochać tego faceta…?!

 

iihttp://www.timeout.com/london/cabaret/the-tiger-lillies-perform-hamlet

 

iiiSpektakl powstał jako kooperacja artystyczna duńskiego The Republique Theater oraz szacownego londyńskiego The Southbank Centre; http://www.southbankcentre.co.uk/find/dance-performance/tickets/the-tiger-lillies-perform-hamlet-67932; http://republique.dk/dk/arkiv/the-tiger-lillies-perform-hamlet/#

ivNa równi zresztą z premierową wykonawczynią tej roli Andreą Vagn Jensen… Motoryki i plastyczności obu Gertrud nie da się opisać – to trzeba i należy samemu podziwiać!

Dodaj komentarz