Na miarę antycznej tragedii

O spektaklu „Ruchele wychodzi za mąż” Savyon Liebrecht w reżyserii Jacka Papisa w Teatrze Żydowskim pisze Grażyna Korzeniowska:

Oglądaliśmy ten spektakl w kilka miesięcy po premierze, z widzami, którzy w większości kupili bilety w kasie. Sala stołecznego Teatru Żydowskiego była wypełniona niemal do ostatniego miejsca.

Przedstawienie nagrodzono długimi i serdecznymi oklaskami. A przecież to spektakl bez formalnych fajerwerków.

Poprowadzony w sposób tradycyjny, linearny, idący za słowem autora – bez tak modnej obecnie dekompozycji tekstu, czy „doszlachetniania” go dopisywaniem sensów przez inscenizatora.

Jacek Papis, reżyser sztuki „Ruchele wychodzi za mąż”, zaufał jej autorce, Savyon Liebrecht, konfliktowi, który przedstawiła, aktorom i swojemu instynktowi inscenizatora, aby chwytami formalnymi nie odwracać uwagi od problematyki sztuki.

Słusznie, bo Liebrecht, umie opowiadać. Pokazuje zwykłych ludzi, których dramaty są na miarę antycznych tragedii.

 

Tak jest w „Ruchele wychodzi za mąż”. Do Szlojme i jego rodziny powraca koszmar wojny, obozu koncentracyjnego, Holokaustu. Upiory przeszłości odżywają wraz z pojawieniem się w domu Szlojme, Arele, narzeczonego starszej córki Ruchele. W twarzy młodzieńca jej ojciec zobaczy oblicze dawnego kata…

Ślub z potomkiem oprawców? W żadnym wypadku! „Ty jesteś z rodziny ofiar! On – morderców!”, wykrzyczy córce.

Upiory z przeszłości przynoszą zniszczenie – młodym i starym… Ale Szlojme wiele zataił przed bliskimi… Hołubi własne cierpienia i wspomnienia. Własne.

Savyon Liebrecht mówi – nie ma jednej prawdy, zwłaszcza gdy przeszło się przez piekło eksterminacji. Nie odbiera ojcom prawa do ich prawdy i do ich cierpienia. Wie, że muszą się z nim samotnie zmagać, a jest tak ogromne, że aż nie do ogarnięcia. Ale nie mogą obciążać nim pokolenia ich dzieci. One nie mogą żyć odwrócone w przeszłość. „Wina ojca nie idzie w syna”, zdaje się mówić autorka, lecz młodzi muszą znać prawdę, żeby zrozumieć swoich ojców.

Jacek Papis zaufał także – jak wspomnieliśmy – aktorom, których zaprosił do swojego spektaklu, bo to na nich spoczywa ciężar opowiedzenia tej historii wiarygodnie, ale naturalnie.

Role bohaterów starszego pokolenia, Szlojme i jego przyjaciela Staszka, powierzył Stanisławowi Brudnemu i Włodzimierzowi Pressowi.

Role młodych – Ruchele – Joannie Rzączyńskiej (na zmianę z Ewą Greś), jej siostry Lei – Małgorzacie Trybalskiej, Arele, narzeczonego Ruchele, zagrał Marcin Błaszak.

Szczególne wyróżnienie należy się Stanisławowi Brudnemu. On nie gra Szlojme, on jest Szlojme. Przy czym – a może właśnie dlatego – nie boi się obnażenia swojego bohatera. Zdziera z niego kolejne maski, kolejne psychiczne fobie, ale go nie upokarza. Sprawia, że nawet, gdy poznamy straszliwą tajemnicę ojca Ruchele zachowujemy dla niego szacunek.
Cieszy też Włodzimierz Press, jako Staszek, przyjaciel Szlojme. Press gra go zamaszyście, z werwą. Jest w nim – mimo życiowych doświadczeń – młodzieńcza radość życia. Czy trochę nie na pokaz, zastanawiamy się i już mamy niemal pewność, gdy poznamy z kolei tajemnicę Staszka.

Lea Trybalskiej wzbudza sympatię od pierwszej sceny. Jest odważna i szczera, ale umie wznieść się ponad rodzinno-siostrzane waśnie, by ratować szczęście Ruchele. Aktorka gra ją naturalnie, swobodnie, widać, że dobrze czuje się w tej roli.

Rzączyńska i Błaszak ładnie prowadzą swoich bohaterów od beztrosko zakochanych poprzez gorycz odrzucenia, rozczarowanie, ból rozłąki i powolny ostrożny powrót. Bo chociaż dramat Liebrecht kończy się happy endem, jest jednak podszyty wątpliwością, czy upiory przeszłości nie spróbują kiedyś nieoczekiwanie powrócić. Tak zagrali zakończenie spektaklu „Ruchele wychodzi za mąż” aktorzy spektaklu w reżyserii Jacka Papisa.

O sztuce Liebrecht „Ruchele wychodzi za mąż” mówi się, że jest jedną z jej najbardziej osobistych. Savyon urodzona w Monachium, trzy lata po II wojnie światowej, nazywała się Sabina Sosnowski. Jej rodzice, którym udało się przeżyć Holokaust, pochodzili z Łodzi. W 1950 roku wyemigrowali do Izraela. Właściwie nigdy nie rozmawiali z córką o tym, co ich spotkało w czasie wojny. Liebrecht przypadkiem dowiedziała się, że jej ojciec był więziony w Buchenwaldzie. Wiele lat później odkryła, że w Polsce stracił żonę i córkę. Ani ojciec, ani matka Savyon nie mówili o swoich wojennych przeżyciach. Dzisiaj oboje już nie żyją.

Grażyna Korzeniowska

___________________

Savyon Liebrecht Ruchele wychodzi za mąż (tłum. Michał Sobelman)

Reż. Jacek Papis

Scen. Alicja Kokosińska

Kost. Diana Szawłowska

Muz. Hanna Klepcka

Obsada: Joanna Rzączyńska/Ewa Greś – Ruchele,

Małgorzata Trybalska – Lea

Stanisław Brudny – Szlojme

Włodzimierz Press – Staszek

Marcin Błaszak – Arele

Premiera 9 stycznia 2015 r.

Teatr Żydowski im. Estery Rachel i Idy Kamińskiej,

Warszawa

Dodaj komentarz