PRZED WAŻNĄ PREMIERĄ „KORDIANA” W TEATRZE KIELECKIM

Rozmowa z reżyserem Piotrem Szczerskim, wieloletnim dyrektorem Teatru im. Stefana Żeromskiego

„Ten naród się podniesie, zwycięży, i zginie;

Miecze na wrogach połamie,

A potem wroga myślą zabije,

Bo myśl jego ogniste ma ramię (…)”

 

– Bożena Frankowska: Kieruje pan Teatrem im. Stefana Żeromskiego w Kielcach wiele lat – od 1992 roku. Ukształtował pan jeden z ciekawszych w Kraju zespołów artystycznych. Stworzył szeroki program repertuarowy złożony z dramatów klasycznych i najlepszej dramaturgii współczesnej. Zapisał pan w historii tego Miasta i Polski wiele pamiętanych inscenizacji. Nie dałoby się tego osiągnąć bez wcześniejszych doświadczeń pana dyrektora i bez współudziału mieszkańców Miasta i Okolicy. Jaka jest kielecka Publiczność?

– Piotr Szczerski: Ja bym nie odróżniał w ogóle kieleckiej Publiczności od każdej innej, ponieważ, jak jeździmy na festiwale i spotykamy się z inną publicznością to ja nie widzę żadnej różnicy.

 

Może tylko to, że przez tyle lat, mając możliwość dalszego kształtowania gustów tej publiczności, zyskałem Jej zaufanie, że na to, co proponuję w repertuarze, to warto przyjść – czasem warto przyjść, a czasem warto się pokłócić. A lata te dowiodły także, że Kielczanie lubią chodzić do teatru.

Zresztą tradycje teatralne Kielc są przecież dość duże. Bo w 1879 został zbudowany ten gmach. Od 1945 jest tu stały zespół. I tu Irena i Tadeusz Byrscy –w latach pięćdziesiątych stworzyli taki złoty okres w dziejach teatru kieleckiego.

Tak, że nie przyszedłem na jakąś glebę martwą.

Natomiast w tym czasie, jak tu przyszedłem na początku przełomu w latach dziewięćdziesiątych, trzeba było bardzo bardzo dużo zmieniać. Ale to wynikało przede wszystkim ze struktury komunistycznego przedsiębiorstwa, które trzeba było przekształcać. Łącznie nie tyle z gustami artystycznymi, co łącznie z pewnym kształtowaniem gustów czy wsłuchiwaniem się w gusta. To był, to powstał taki dialog z publicznością.

 

– Bożena Frankowska: Proszę przypomnieć Czytelnikom, jakie doświadczenia teatralne, choć to obraz rozległy, poprzedziły przyjście pana dyrektora do teatru w Kielcach?

 

– Piotr Szczerski: Trudno jest w kilku zdaniach. Ale spróbuję tak kwintensjonalnie to powiedzieć.

Wyszedłem z teatru studenckiego. Z Teatru 38 w Krakowie. Reaktywowałem go niejako. I przez kilkanaście lat prowadziłem. I to są niejako korzenie mego teatru. Ja tam wystawiałem Becketta, Pintera, Havla, Mrożka. I to mi pozostało. Zainteresowanie dla tego typu dramaturgii, dla nowości literatury dramatycznej w Polsce i na świecie, poszukiwanie dramatów o oryginalnej tematyce. Pozostało także podejście do pracy z zespołem. Próbuję traktować teatr jako pewną rodzinę – rodzinę artystyczną. Nie chcę być jakimś szefem administracyjnym, jakimś menedżerem takim. Robię teatr z grupą ludzi . Przy tym staram się zawsze z tą ideą wychodzić. Staram się, by artyści z tej grupy podobnie odczuwali teatr jak ja. Nie tak samo a podobnie, mając tak samo pasję i pewną energię. I takimi ludźmi przez te lata chciałem się otaczać. I to, jak mi się wydaje, daje pewien efekt.

 

– Bożena Frankowska: Wiem, że najbliższą premierą jest „Kordian” Juliusza Słowackiego.

 

– Piotr Szczerski: 3 Maja premiera. To jest jednak dla mnie jedno z największych i najważniejszych Świąt Narodowych. A już niektórzy tutaj mieszają to od razu z prezydenckimi wyborami – że to może niedybry wybór repertuarowy na wybory. Ja chciałbym powiedzieć bardzo jasno, że teatr to jest teatr, teatr – to jest jednak metafizyka. A polityczne wybory czy polityczne takie ścierania się to są zupełnie inne rzeczy.

 

– Bożena Frankowska: O czym będzie „Kordian” w 2015 roku w teatrze kieleckim mającym za patrona Stefana Żeromskiego – autora „Syzyfowych prac” i „Wiatru od morza”?

 

– Piotr Szczerski: Nasz „Kordian” jest polityczny, co by o tym nie powiedzieć. Ponieważ est dramatem sięgającym 200 lat naszej historii, jak akcja „Kordiana” I mamy 200 lat bardzo podobnej sytuacji od czasów wtedy koronacji cara Mikołaja I na króla Polski do dzisiejszej naszej sytuacji. Poprzez wszystkie klęski, powstania, wszystkie nasze jakieś nieudolności, które już Juliusz Słowacki analizował, a ja tutaj rozwijam, bo jesteśmy bogatsi o doświadczenia tych lat.

No i w tej sytuacji, dzisiaj, „Kordian” to jest takie zwierciadło, które chcę postawić przed publicznością. Zwierciadło, które może zostać stłuczone przez tę publiczność, może ktoś tylko popatrzeć w nie, a może ktoś zobaczyć w nim gabinet figur woskowych. Zwierciadło – wykrzywione.

Ja chciałbym najbardziej to trzecie, bo to jest jednak moja wizja artystyczna. I zespołu. Wyraża nasz stosunek do rzeczywistości, w której żyjemy. Stawiamy bardzo proste pytania, ale wymagające jednak opowiedzenia się, zastanowienia się nad tym, w jakim my miejscu jesteśmy w tej chwili? Jako Polska? – w Europie?, w stosunku z Rosją? I jak prezentujemy się mentalnie – na ile wyszliśmy z komunizmu, a na ile – nie.

No, to są dość istotne pytania. A i ostatnie – o wartości. O wartości, które są ostatnio ciągle podważane – jak patriotyzm, co jest to dla mnie tak absurdalne, że ostatnio przechodzi moje wyobrażenie.

Krótko mówiąc chcemy sięgnąć do tej tradycji najgłębszej romantyzmu, w której jest Kordian. Ten Kordian ma ideę. I z tą ideą przychodzi. I w pewnych sytuacjach potrafi powiedzieć: nie!

Słowacki, pokazując w „Przygotowaniu” „deszcz szatanów” mówi – może jednak to diabły kierują tym wszystkim, może ten świat jest diabelski…

Ale to wszystko jest właśnie do oglądnięcia, rozważenia, zastanowienia się.

 

– Bożena Frankowska: Jaki będzie Kordian? Jakim bohaterem będzie Kordian dzisiaj? Kto gra Kordiana?

 

– Piotr Szczerski: Kordiana gra Mateusz Rzeźniczak, student ostatniego roku szkoły teatralnej i filmowej w Łodzi. Wybrałem go spośród wielu wielu kandydatów. Zależało mi na Kordianie takim … charyzmatycznym – tak bym to ujął.

Moim punktem odniesienia w ogóle jest tradycja. Przede wszystkim w tych rolach młody Jerzy Trela, młody Gustaw Holoubek . Ja w tym kierunku dążę. Jeżeli by on coś z tamtych bohaterów przeniósł – do nas, dla nas, dzisiaj – to byłoby ważne. to byłoby bardzo ważne. Dlatego Jego właśnie wziąłem.

Przesłanie „Kordiana” będzie takie, jak to napisał Słowacki. To tutaj nic nie zmieniam. Tylko wpuszczam Kordiana w rzeczywistość tu i teraz – w 2015 roku. Kordian zostaje otoczony przez diabły … Tak to zbudowałem, że z kotła piekielnego nieudaczników wypadają ci, którzy „zapychają każdą rządu dziurę”. Do tych nieudaczników – dygnitarzy i przywódców wpuszczam także Kordiana jako jednego z przedstawicieli. Ale on przychodzi ze swymi ideami romantycznymi – i chce o pewne sprawy zapytać i potrafi powiedzieć: nie! Mówi, że czasem warto walczyć, bez względu na to, czy walka jest przegrana czy – nie; bo jeśli się nie walczy, to się także nigdy nie wygrywa.

Tak – najprościej.

 

– Bożena Frankowska: Dziękuję za rozmowę – z nadzieją na zobaczenie przedstawienia godnego teatralnej tradycji Miasta, sceny pod wezwaniem Stefana Żeromskiego, zobaczenie kolejnego dobrego przedstawienia w reżyserii Pana Dyrektora, a „Kordiana” ważnego ze względu na swoje potrzebne przesłanie do polskiej Publiczności.

 

Kielce, Białystok, Warszawa, dnia 15 kwietnia 2015 roku.

 

Dodaj komentarz