Maciej Prus laureatus

Tym razem jurorzy nie mieli wątpliwości i ich werdykt był jednogłośny: Wyzwolenie Wyspiańskiego w reżyserii Macieja Prusa wznosiło się wysoko ponad wszystkie rozpatrywane telewizyjne spektakle sezonu 2007/2008. I w ten to sposób ufundowana przez Klub Krytyki Teatralnej doroczna nagroda im. Stefana Treugutta za najwybitniejsze osiągnięcie w dziedzinie teatru telewizji trafiła w ręce znanego reżysera.

Teatr telewizji szczycący się w Polsce wspaniałą tradycją i osiągnięciami artystycznymi na miarę europejską, ten teatr, którego widowiska przykuwały do telewizorów miliony Polaków i który czerpał pełnymi garściami z literatury polskiej i z wielkiej literatury światowej – ostatnimi laty wytracał swoją energię, słabł ilościowo i co najgorsze – artystycznie, jego przeciętny poziom zaś obniżał się systematycznie, dorównując zaledwie popularnym telewizyjnym serialom, których mnogość zalewa ekrany. Gdzie te przedstawienia, z niezapomnianymi kreacjami najwybitniejszych polskich aktorów teatralnych i filmowych? Gdzie reżyserzy kreujący barwne, wstrząsane konfliktami światy?

Dlatego z tym większą satysfakcją jury złożone ze znanych krytyków teatralnych (Andrzej Matul, Zdzisław Pietrasik, Marek Radziwon i Henryk Bieniewski – przewodniczący) dostrzegło dzieło Macieja Prusa nawiązujące swoją klasą do wspomnianej wyżej wspaniałej tradycji teatru tv.
Wyzwolenie Wyspiańskiego, utwór powstały przeszło sto lat temu, zostało przez reżysera odczytane na nowo i zrealizowane tak, by dać satysfakcję intelektualną współczesnym wymagającym widzom. Maciej Prus dokonał zabiegu uwspółcześnienia klasyki zgodnie ze swoim rozumieniem tego terminu. Tendencja do uwspółcześniania klasycznych utworów jest dość powszechna w dzisiejszym teatrze, zarówno w Polsce, jak i na świecie, przy czym rozumiana bywa różnie. W Polsce szczególnie młoda generacja inscenizatorów, szukająca za wszelką cenę oryginalności oraz dbająca o poklask swoich rówieśników, traktuje uwspółcześnianie klasyki najczęściej dość powierzchownie: ubiera aktorów w dzisiejszy kostium, rozgrywa akcję we współczesnej nam scenerii (chętnie np. w starej, nieczynnej hali fabrycznej, to znów np. we wnętrzu samolotu), szukając w ten sposób przede wszystkim pewnych analogii zewnętrznych między światem dawnym i światem dzisiejszym. Tymczasem istota uwspółcześniania klasyki tkwi gdzie indziej: powinna, jak się zdaje, polegać w pierwszym rzędzie na zaakcentowaniu przez twórcę spektaklu współbrzmienia myślowego między odległymi epokami, traktując sztafaż zewnętrzny jako sprawę drugorzędną.
I tą właśnie drogą poszedł Maciej Prus. Reżyser nie uznaje żadnej łatwizny. Przede wszystkim skupia się na tekście Wyspiańskiego: znakomicie go opracował, ograniczając z konieczności do niezbędnych w telewizji wymogów czasowych, skoncentrował się następnie na toku myślowym poety i na nim zbudował poważny dyskurs obywatelski – w ramach słynnej sceny z Maskami. Akcja widowiska rozgrywa się na pustej teatralnej scenie, na której poeta-Konrad wadzi się ze stereotypami polskiego myślenia: tymi z odległego wczoraj i tymi z aktualnego dziś.
Maciej Prus dobrał świetną obsadę aktorską. Rola Konrada – to wielki sukces Piotra Adamczyka, wrażliwego artysty, który sięga po laury nie tylko w teatrze żywego planu, ale również w filmie (przypominam rolę Jana Pawła II) oraz w telewizji. Pozostałe role, choć dalszoplanowe, obsadził reżyser również wybitnymi artystami: zagrali Gustaw Holoubek (ostatnia jego rola), Maja Komorowska, Jerzy Trela. Nic więc dziwnego, że wszyscy wykonawcy operujący kryształowo czystą dykcją zdołali wydobyć najgłębsze sensy tkwiące w utworze Wyspiańskiego. Powstał spektakl na wskroś współczesny, wyprowadzony z tradycji romantycznej, równocześnie będący w opozycji wobec tej tradycji, wciągający widzów w nigdy niekończący się spór o sprawy narodowe Polaków. Spór jakże głęboki i jak nieprawdopodobnie różny od toczących się u nas od lat kłótni politycznych, zatruwających atmosferę życia publicznego. W spektaklu Wyspiańskiego spór pełen dramatycznego napięcia i falujących nastrojów: realistycznej publicystyki i głębokiej poetyckości.
Maciej Prus w ciągu kilku ostatnich lat odniósł dwa kolejne telewizyjne sukcesy: w roku 2003 zdobył nagrodę im. Stefana Treugutta za świetny spektakl Marlowa Edward II, w roku 2007 zaś przedstawieniem Wyzwolenia potwierdził, że należy do czołówki reżyserów Teatru Telewizji.

 

Henryk Bieniewski

Laudacja Henryka Bieniewskiego podczas uroczystego wręczenia Maciejowi Prusowi Nagrody im. Stefana Treugutta w Salonie Kapeluszy „Portos” w Warszawie

Dodaj komentarz