Bieniewski o roli Normana w sztuce NAD ZŁOTYM STAWEM:

 

Norman ma w sztuce osiemdziesiąt lat. O tym się wyraźnie mówi, tymczasem Zapasiewicz grał go będąc w sile wieku, w znakomitej kondycji fizycznej i psychicznej. Co zrobił aktor, byśmy uwierzyli, że jego Norman jest autentycznie człowiekiem starym? Uruchomił swoje umiejętności warsztatowe w kreowaniu tzw. charakterystyczności. A więc nie tylko zrzędził i od czasu do czasu część tekstu burczał pod nosem (choć rozumieliśmy każde słowo!), chodził z ugiętymi nieco kolanami szurając nieznacznie stopami (zwróćcie, Państwo, uwagę, jak chodzą ludzie starzy). Miał ruchy powolne, wyraźnie sprawiały mu one trudność, podejmował działania po niejakim zastanowieniu. Mówił z pewnym zniecierpliwieniem, przy czym dolna warga nieznacznie mu opadała. Kiedy schodził ze schodów z ciężkimi tobołami, ledwo mógł utrzymać je przed sobą, wreszcie spadał bez sił na krzesło i tracąc oddech dostawał jakby ataku serca. Nikt z widzów nie miał wątpliwości: Norman był bardzo starym, schorowanym człowiekiem.

Dodaj komentarz