NIE-BOSKA KOMEDIA. WSZYSTKO POWIEM BOGU!

Rozpoczęły się 35. Warszawskie Spotkania Teatralny. Na pierwszy ogień poszła Nie-Boska komedia Pawła Demirskiego w  reżyserii Moniki Strzępki:

Daremna to skarga, bóg jak zwykle nie odpowie. Strofy litanii „Od powietrza, głodu, ognia i wojny, wybaw nas, Panie!”, kończące spektakl niczego nie rozwiązują, są raczej wyznaniem bezradności wobec okrucieństwa świata, który nieodmiennie kompromituje nadzieje na sprawiedliwość i życie godziwe. Bogaci pozostają bogatymi, biedni biednymi i nie pomogą krwawe łaźnie rewolucji, kontrrewolucji, buntów, rzezi, bo na końcu i tak wyawansowany biedak obsługuje kserokopiarkę, a bogacz z elity jednego procenta w porę uniknie kataklizmu, wsiadając do prywatnego helikoptera.

Romantyczne z ducha, inspirowane dziełem Krasińskiego, przepojone fatalistyczną historiozofią przedstawienie Strzępki/Demirskiego ukazuje świat doświadczany konwulsjami powtarzających się klęsk, od rewolucji francuskiej poprzez holocaust po kalifat islamski. Pobrzmiewają tu echa biografii Zygmunta Krasińskiego i jego ojca generała Wincentego, odzywa się wizjonerska opowieść z Nie-Boskiej komedii, eksplodują antysemickie obsesje, za utraconym życiem tęskni Barbara Niechcic (pastiszowa kreacja Doroty Segdy), na kanapce terapeutycznej kładą się zdublowani hrabiowie Henrykowie i jego/ich żony, jawią się ofiary obozów koncentracyjnych, plebs z awansu, przedstawiciel międzynarodowej finansjery, a co pewien czas wkraczają na scenę buntownicy z siekierami siejący zniszczenie i śmierć. W głębi sceny stoi wieża strażnicza, jak w Auschwitz, kręci się karuzela jak przed warszawskim gettem, przypominając o zaklętym kole zagłady, karuzela niekiedy w szubienicę przemieniana.

 

Piekło, w którym szamocą się wymieszane postacie z różnych epok, bo akcja toczy się pod korzeniami drzew, w zaświatach albo szpitalu wariatów, ma swój porządek. Pilnują go zesłane z dzieła Krasińskiego Dziewice, pomocnice szatana, szalone furie (doskonała Dorota Pomykała), ale i one tracą orientację i na koniec będą świat opłakiwać. Pozostali wrzaskiem, bezkierunkowym protestem będą próbowali wyrazić swoją przegraną i protest.

Kulminacyjną scenę zaczerpnęli autorzy spektaklu z dzieła Krasińskiego – to spotkanie hrabiego Henryka i Pankracego, które mimo nieco archaicznego języka nie tylko broni się wagą podjętej problematyki i argumentacją, ale najwyraźniej góruje nad logoreją innych figur scenicznych, nadmiarem językowym tekstu Demirskiego. Te uchylone drzwi do dramatu Krasińskiego budzą tęsknotę za utworem, inspirującym twórców tego przedstawienia, którego przecież nie można skwitować banalnym określeniem: „ciekawe”. Autorzy odwołują się do emocji, często posługują się ciętym dowcipem, aluzją, akcentem publicystycznym, mieszają formy, jak romantycy, aby wywołać bunt przeciw światu, który nie chce się zmienić. To lament nad niesfornie opornym światem, niezdolnym już (?) do odnowy. Najtrafniej oddaje to wspomniany fragment sporu Henryka z Pankracym, w którym przeciwnicy okazują się po równo przegrani i załgani. Tę wspólną tożsamość podkreśla przewrotne usadzenie do tego dialogu dwóch Henryków (Małgorzata Hajewska-Krzysztofik i Marcin Czarnik), dzięki czemu rozprawa Henryk-Pankracy, staje się wewnętrzną rozprawą duchową Henryka rozdwojonego, ostatniego szlachetnego przedstawiciela starego porządku, który ostatecznie stoczy się u Demirskiego do roli pokątnego geszefciarza.

Spektakl otwierający 35. WST zelektryzował publiczność. Przyjęła go owacjami na stojąco.

Tomasz Miłkowski

 

NIE-BOSKA KOMEDIA. WSZYSTKO POWIEM BOGU! Pawła Demirskiego, reż. Monika Strzępka, scenografia Michał Korchowiec, muz. Jan Suświłło, Narodowy Stary Teatr, Scena Kameralna, premiera 20 grudnia 2014, spektakle gościnne w Warszawie, WST, 21-22 marca 2015

Dodaj komentarz