Andrzej Seweryn o krytyce i krytykach

Termin nadsyłania prac konkursowych upływa za 10 dni. Tymczasem przypominamy, co myśli o krytykach Andrzej Seweryn:

Czy dzisiejszych krytyków Pan w ogóle czytuje?

Staram się czytać wszystko. Mówiłem o odpowiedzialności krytyków już od wielu lat – taką deklarację złożyłem kiedyś z okazji Międzynarodowego Dnia Teatru. Namawiałem krytyków, żeby brali udział w komunikowaniu, a nie tylko załatwianiu swoich interesów, swoich spraw. To, co czytam w recenzjach, to nie może być schematyczne: „podoba mi się” albo „nie podoba mi się”. Albo chwalba, albo atak. Oczekuję czegoś więcej. Ale, oczywiście, to nie zawsze jest możliwe. Przede wszystkim z powodu tego, że macie coraz mniej miejsca na pisanie, nie macie możliwości. Recenzje przenoszą się dzisiaj w internet, a w internecie może pisać każdy. Czasami przed spektaklem dostaje takie informacje: „jest bloger na sali”. Taki znany, słynny. Tak więc sytuacja się zmienia, ale ja zawsze czytam. Powiem szczerze: jak są obelgi, to jest mało zabawne. Jeśli Drewniak pisze o mojej reżyserii Ryszarda II, że z Francji przybyła do nas tylko jedna dobra rzecz, miłość francuska, to jest obelga, zresztą o tym z nim rozmawiałem i przyznał, że to nie było stosowne. Przy czym ja na ogół wiem, co dobrze zrobiłem, a co raczej średnio.

 

Czyli bez krytyki Pan sobie radę da?

Może i tak, ale krytyka jest mi potrzebna. O krytyce mówię dobrze nie dlatego, że rozmawiam z krytykiem. Ona pozwala mi od czasu do czasu zobaczyć coś, czego nie wiedziałem, coś, z czego nie zdawałem sobie sprawy, nawet jeśli to jest coś przykrego. Jeżeli to nie jest agresja, to zawsze jest bardzo pożyteczne. To nie jest tak, że musimy być wrogami. Państwo w gruncie rzeczy często potwierdzacie moją autokrytykę. Ale kiedy pani Kyzioł pisze, to wiem, że za każdym razem będzie źle, niezależnie od tego, co się dzieje na scenie. Można się nie lubić i koniec, coś może nie odpowiadać, aczkolwiek systematyczne ataki czy stale negatywna opinia o wszystkich przedstawieniach w Teatrze Polskim nie wygląda wiarygodnie. Przy tak zróżnicowanych reżyserach, którzy tutaj pracują, nie wydaje mi się to rozsądne.

 

[fragment wywiadu z Andrzejem Sewerynem, opublikowanego w tygodniku „Przegląd”]

Dodaj komentarz