Lekcja Czechowa

Już tytułem Sześć portretów z mewą w tle spektakl nawiązuje do pamiętnej inscenizacji Jerzego Grzegorzewskiego w Starym Teatrze, Dziesięć portretów z czajką w tle (1979). Andrzej Domalik wyznaczył sobie zadanie skromniejsze, nie tylko ilościowo, pamiętając, że to przede wszystkim warsztat dyplomowy. Jednak idea główna, spajająca spektakl prowadzi od Grzegorzewskiego – marzenie, proroctwo awangardowego teatru nadaje całości kształt – od przygotowania do pokazu spektaklu Konstantego wszystko się zaczyna, a na jego fragmentarycznym ucieleśnieniu kończy. Sześć postaci uwięzionych w bezczasie, jak byłoby już po śmierci, okazuje swoją rozpaczliwą samotność i trwogę. Tylko mętne wspomnienie nieudanego spektaklu tli się w ich pamięci jak kaprys, nadzieja, zarys czegoś, co mogłoby sztukę, świat, ich samych odmienić.

Minimalistyczna dekoracja, sześć krzeseł, ekran, oświetlany z różną intensywnością zmieniającymi się barwami, piórko mewy i to już dość, aby zbudować intensywne napięcie, zarysować sieć uzależnień między głównymi postaciami dramatu Czechowa. Rzecz mogą be z lęku oglądać i ci, którzy nigdy Mewy nie widzieli ani nie czytali, doświadczając wówczas spotkania z tajemnicą ludzi niezdolnych do uratowania samych siebie. Studenci wykazali się umiejętnością psychologicznego portretowania postaci, z wykorzystaniem pauz i gry bez słów. Najwięcej miał tu do zrobienia Stefan Krzysztofiak (jako Siemion Miedwiedienko), mający do dyspozycji kilka dosłownie linijek tekstu, który napięciem swego ciała, demonstrowaną gotowością niemal psiego oddania wyrażał swój miłosny zachwyt, a potem cichą rezygnację.

W spektaklu dominuje bezruch, pauza, wymowne milczenie, ale tym bardziej znaczące są chwile przyspieszeń, kiedy na wierzch wychodzą skrywane namiętności – ich prawdziwy gejzer wydobył Adrian Zaremba (Borys Trigorin). Przed nami katalog spopielałych uczuć i marzeń, świat Mewy, w który wchodzimy bez ubezpieczenia, które w dramacie Czechowa tworzą nieważne rozmowy i błahe zdarzenia. Dlatego to spotkanie jest bardziej ryzykowne, może zaboleć. Taka to lekcja Czechowa

 

Tomasz Miłkowski

 

SZEŚĆ PORTRETÓW Z MEWĄ W TLE, impresja sceniczna wokół MEWY Antoniego Czechowa, tłum Natalia Gałczyńska, adaptacja i reż. Andrzej Domalik, scenografia Jagna Janicka, muz. Mateusz Dębski, reż. światła Katarzyna Łuszczyk, konsult. choreograficzna Katarzyna Anna Małachowska, opieka nad słowem Katarzyna Skarżanka, występują: Anna Kaczmarczyk, Dorota Krempa, Małgorzata Mikołajczak, Stefan Krzysztofiak, Rafał Pyka, Adrian Zaremba, Dyplom IV roku Wydziału Aktorskiego Akademii Teatralnej im. Aleksandra Zelwerowicza, Collegium Nobilium, premiera 25 lutego 2015

Dodaj komentarz