116 fotografii

O spektaklu ALBUM KARLA HOECKERA pisze Grażyna Korzeniowska:

Karl Hoecker lubił fotografie. Zbierał je. Są czarno-białe. Czy sam je robił? Raczej nie. Bo widać go na większości. Na tej – ze starannie zaczesanymi włosami. Poważny. Na tej – radośnie bawi się z psem, młodym wilczurem. Na tej – pozuje z przełożonymi, dojrzałymi mężczyznami. A na tej – na wycieczce, w otoczeniu młodych kobiet…

Kim był Karl Hoecker? Oficerem SS, adiutantem Richarda Baera, jednego z dowódców obozu koncentracyjnego Auschwitz.

Album ze zdjęciami wykonywanymi w czasie pracy Hoeckera w obozie liczy 116 zdjęć.

Na ścianie, pierwsze zdjęcie z tego albumu, wielokrotnie powiększone przez oko rzutnika.

 

– Kto zaczyna? – pyta mężczyzna z głębi sali. Wstaje szczupły młodzieniec. Zakłada mundur oficera SS, pospiesznie ćwiczy z kolegą prawidłową niemiecką wymowę.

– Gdzie jesteś? – zadaje pytanie mężczyzna. Młodzieniec przygląda się zdjęciu. – To ja – mówi, wskazując na jedną z postaci na fotografii. – Nazywam się Karl Hoecker jestem adiutantem, dowódcy obozu Auschwitz, Richarda Baera…

Dwie kobiety i dwaj mężczyźni, siedzący w pierwszym rzędzie wśród publiczności zgromadzonej w niewielkiej sali Instytutu Teatralnego, sięgają po niemieckie uniformy… – Zadamy sobie i wam kilka pytań – rzuca jedno z nich ku widowni.

Paul Bargetto, amerykański reżyser, założyciel Teatru Trans-Atlantyk, międzynarodowej trupy teatralnej, z polskimi aktorami, Heleną Chorzelską, Martą Król, Krzysztofem Polkowskim, Grzegorzem Sierzputowskim i Tomaszem Sobczakiem tego wieczora podąży tropami zdjęć z albumu oficera.

Album Karla Hoeckera, tak zatytułowany spektakl, czy może lepiej dokumentalno-artystyczne działanie teatralne, oparte jest na pomyśle niezwykle prostym. Aktorzy przyjmują na siebie role ludzi widocznych na zdjęciach. Są nimi najwyżsi oficerowie SS, doktor Josef Mengele, Rudolf Hoess, Richard Bear, Josef Kramer, ich personel pomocniczy, asystentki, adiutanci. Wszyscy oni zostali sfotografowani w sielskiej scenerii przyrody oświetlonej letnim słońcem, podczas wolnych chwil, na wycieczce do pobliskiego lasu, w czasie mroźnej zimy podczas udanego polowania na zające…

Ci ludzie, uchwyceni okiem obiektywu, są zadbani, syci, zadowoleni. Nie widać po nich troski ani frasunku z racji wykonywanej pracy. Jeśli nie byłoby wiadomo, gdzie zostały zrobione ich fotografie, a są to okolice obozów koncentracyjnych Auschwitz-Birkenau, trudno byłoby się domyślić, że poza kadrem trwa II wojna światowa, że postaci ze zdjęć, to najstraszniejsi jej wykonawcy-mordercy, jednym skinieniem co dzień unicestwiający tysiące istnień ludzkich.

Tyle że podobnie jak na fotografiach, także teraz, gdy aktorsko upostaciowani stają przed nami, nie ma słowa o wojennej tragedii. Widzimy zwykłych ludzi, śmieją się, żartują, na zebraniach są poważni, ale na wycieczce zabawiają się zbieraniem jagód, flirtują, zadurzają się, rozstają… Owszem mówią, że pracują, nawet raz pada słowo rampa, a Mengele skarży się, że zarzucają mu, iż gwiżdże na rampie… A on lubi swoją pracę… Jedna z asystentek narzeka, że nie bardzo radzi sobie psychicznie, ale koledzy pospiesznie zapewniają, że da radę, przecież to służba, obowiązek…

Album Karla Hoeckera z każdym kolejnym zdjęciem z każdą, kolejną odgrywaną sceną mrozi serce odbiorcy. Nie tylko dlatego, że widz, mający wiedzę, co działo się w niemieckich obozach koncentracyjnych, spostrzega, że ci zbrodniarze, niczym się nie różnią od innych, o których mówi się – porządni ludzie. Ich wygląd, zachowanie, wdzięk, poczucie humoru, sympatia dla kolegów, radość z obcowania z przyrodą nie wskazują, że są potworami. Kto nie znałby faktów dotyczących ich zbrodni, nie ustawiłby ich w szeregu morderców…

Mrozi więc serce nie tylko pytanie stawiane nieustannie od zakończenia II wojny światowej, które powraca poprzez spektakl Bargetto: dlaczego ci zwyczajni ludzie, tacy jak ty, ja, on, którzy – wydaje się – umieli odróżnić dobro od zła, dopuścili się bezmiaru zbrodni? Strachem przejmuje pytanie, które bez wątpienia zadają sobie widzowie, można je wyczytać w ich oczach, gdy w milczeniu wychodzą z sali, gdzie odegrano im Album Karla Hoeckera: czy my, porządni ludzie, gdyby przyszło co do czego, gdyby był rozkaz, też dopuścilibyśmy się takich czynów?!

Spektakl Paula Bargetto nie tylko daje świadectwo, nie tylko oskarża, nie tylko konstatuje. Spektakl Paula Bargetto „Album Karla Hoeckera” także ostrzega…

Grażyna Korzeniowska

 

ALBUM KARLA HOECKERA, reżyseria Paul Bargetto, dramaturg Małgorzata Sikorska-Miszczuk, kostiumy, scenografia Agnieszka Kaczyńska, występują: Helena Chorzelska, Marta Król, Krzysztof Polkowski, Grzegorz Sierzputowski, Tomasz Sobczak, produkcja Agata Balcerzak, prapremiera 17 stycznia 2015

Zdjęcia użyte w spektaklu pochodzą ze zbiorów Muzeum Holokaustu w Waszyngtonie

Dodaj komentarz