Hommage à Danuta Michałowska

Dziś ostatnie pożegnanie prof. Danuty Michałowskiej, rektora krakowskiej PWST, aktorki Teatru Rapsodycznego i przyjaciółki Karola Wojtyły. Zmarła w wieku 92 lat w Krakowie.

Dantuta Michałowska nadała rangę teatrowi jednoosobowemu, będąc obok Wojciecha Siemiona współtwórczynią teatru jednego aktora. Jej sztuce rzeźbienia słowa i umiejętnościom pedagogicznym wielu studentów zawdzięczało swoje późniejsze dokonania.

Bywała gościem na festiwalach teatru jednego aktora we Wrocławia u jego początków, a także w roku jubileuszu jego czterdziestolecia (2006 – wtedy ostatni raz wystąpiła na festiwalu ze swoim spektaklem). W serii „Czarna Książeczka z Hamletem”, publikowanej przez Wrocławskie Towarzystwo Miłośników Teatru i Ośrodek Kultury i Sztuki we Wrocławiu, ukazała się przed kilku laty monografia prof. Jacka Popiela Teatr Jednego Aktora Danuty Michałowskiej (2010).

Z przygotowywanego przewodnika po monodramach ostatniego półwiecza Tomasza Miłkowskiego publikujemy fragment poświęcony legendarnemu spektaklowi Danuty Michałowskiej z roku 1961 – Bramy raju wedle powieści Jerzego Andrzejewskiego.

DANUTA MICHAŁOWSKA

(ur. 7 stycznia 1923 w Krakowie, zm. 11 stycznia 2015 tamże), aktorka, reżyserka, pedagog, przez wiele lat związana z Teatrem Rapsodycznym (1941-1961, m.in. Tatiana w Eugeniuszu Onieginie, 1949, Telimena w Panu Tadeuszu, 1959). Po konflikcie z Mieczysławem Kotlarczykiem i zwolnieniu z tego teatru założyła w Krakowie Teatr Jednego Aktora (1961), przekształcony potem w Teatr Godziny Słowa (1978); pedagog (od 1961), a także rektor (1981-84) krakowskiej PWST. Autorka 3 monodramów, zrealizowała 26 spektakli jednoosobowych – kilka z nich doczekało się wersji telewizyjnej. W swoim dorobku ma także kilka książek, m.in.: Podstawy polskiej wymowy scenicznej (1975, 1994), Karol Wojtyła artysta-kapłan (2000). Do jej najsłynniejszych spektakli jednoosobowych należą: Bramy raju, Pieśń nad Pieśniami (1963), Pan Tadeusz Adama Mickiewicza (1964), Komu bije dzwon wg Ernesta Hemingwaya (1965), Teatr Pana Sienkiewicza (wg Trylogii, 1966), Gilgamesz (1967), Wybraniec wg Tomasza Manna (1976), Raj utracony Johna Miltona (1991), Tryptyk rzymski. Medytacje Jana Pawła II (2003), NN, czyli Tatiana po raz 483 (2003). Wielokrotnie występowała za granicą, m.in. w Wielkiej Brytanii, Włoszech, Izraelu, Australii. Artystka jest uważana obok Wojciecha Siemiona za promotorkę współczesnego teatru jednego aktora, zwłaszcza jego epickiego nurtu i mistrzynię słowa: „jej głęboki, „piersiowy” alt – pisała Elżbieta Morawiec – zdolny wyrazić wszelkie odcienie uczuć: liryzm, gniew, rozpacz, lament ze starannym, acz nie przesadnym „ł” przedniojęzykowym, które słyszy się już tylko w mowie kresowiaków – jest jak prawdziwy skarb, kruszec najczystszej polszczyzny”.

BRAMY RAJU Jerzego Andrzejewskiego

adaptacja i reżyseria Danuta Michałowska, muzyka Krzysztof Penderecki, współpraca literacka Lidia Żukowska, Piwnica pod Baranami, Kraków, 6 czerwca 1961

 

Legendarny spektakl, inaugurujący trwającą ponad pół wieku przygodę Danuty Michałowskiej z teatrem jednego aktora, nawiązującego w jej realizacjach do programu i praktyki Teatru Rapsodycznego, z którym musiała się rozstać. Bezowocne poszukiwania miejsca pracy w innych teatrach, a także powodzenie uzyskane przez Wojciecha Siemiona w jego spektaklach jednosodowych ośmieliły aktorkę do przygotowania tego przedstawienia, które miało zaświadczać, że nadal pozostaje aktorką. Okoliczności towarzyszące genezie tego spektaklu opisuje szeroko Jacek Popiel w książce Teatr jednego aktora Danuty Michałowskiej (2010).

Po tekst Andrzejewskiego sięgnęła Michałowska za radą Lidii Żukowskiej, zaraz po jego opublikowaniu na łamach „Twórczości”. Jak przyznawała potem artystka, spodziewała się nie więcej niż 2-3 powtórzeń po premierze. Próby prowadziła niemal konspiracyjnie, ni4 dysponując nawet miejscem, gdzie mogłaby spektakl pokazać. Sama przygotowała nie tylko adaptację i spektakl reżyserowała, ale uszyła nawet kostiumy. Ubrana była w czarną sukienkę z tafty, ale ważniejszy był ciemnobrązowy flanelowy płaszcz z kapturem, podszytym niebieskim jedwabiem, przypominający mnisi habit. Odpowiednie wykorzystanie kaptura dawało aktorce możliwości zróżnicowania uczestników krucjaty. Opracowania strony muzycznej podjął się Krzysztof Penderecki, wiążący w swojej ilustracji muzykę sakralną i muzyką konkretną, co nadało spektaklowi specyficzny charakter – podniosły i zaskakujący celowym chaosem, podkreślającym zagubienie zbłąkanej, zainfekowanej fanatycznym dążeniem gromady dzieci.

Adaptacja uwzględniła historie wszystkich pięciu głównych postaci dziecięcych i ich spowiednika – konieczne były skreślenia, ale nie tak bolesne, zważywszy, że przedstawienie trwało ponad dwie godziny. Okazało się, że jedna aktorka jest w stanie nie tylko zatrzymać tak długo uwagę widzów, ale wprawić ich w stan napięcia i nieskrywanego zachwytu. Publiczność siedziała jak urzeczona. Chłonęła nową formę teatru skromnego, obywającego się bez dekoracji, mającego w najwyższym poważaniu słowo. Dochodząca od razu w tym przedstawieniu do głosu metoda aktorska Michałowskiej, polegająca na utrzymywaniu pewnego dystansu do przedstawianych postaci, a jednocześnie podmalowywaniu ich wizerunku kilkoma sugestywnymi kreskami, wprawiła widzów w stan zdumienia. Zdumiony był nawet Piotr Skrzynecki, który użyczył aktorce pomieszczenia na premierę. Powodzenie spektaklu przeszło wszelkie oczekiwania. Nie tylko w Krakowie, ale także w Warszawie, gdzie z wielkim sukcesem grała Michałowska gościnnie w Teatrze Powszechnym. Do czasu jednak. Po 56. przedstawieniu cenzura cofnęła zezwolenie. Widać zorientowano się, że historyczny kostium, rzecz o krucjacie dziecięcej z 1212 roku pod wodzą Jakuba z Cloyes jest w rzeczy samej zamaskowaną opowieścią o wyrafinowanej, diabolicznej manipulacji, a także o ideologicznym uwznioślaniu ludzkich czynów, charakterystycznym dla ustroju totalitarnego.

Tadeusz Kudliński dostrzegł po premierze Bram raju specyfikę teatru jednego aktora Michałowskiej, wywiedzionego z doświadczeń Rapsodyków. Wedle opinii wybitnego krytyka artystka zainicjowała „demonstrację sztuki aktorskiej samej w sobie, jednoosobowej, a prezentującej wielość osób, akcji i miejsc, zarazem dwa przenikające się rodzaje wypowiedzi od siebie i o sobie. A jest to przecież odmiana epickiej konwencji rapsodycznej, w której opowiadanie sceniczne przeplata się z dialogiem i monologiem, z komentarzem i refleksją, z opisem, co wymaga nieustannej wibracji wyrazu”. [Tadeusz Kudliński, Dawne i nowe przypadki „teatrała”, 1975, s. 212]

 

Tomasz Miłkowski

Dodaj komentarz