Zrozumienie

Grażyna Korzeniowska o spektaklu Red w stołecznym Teatrze Dramatycznym:

Wystawiane na kameralnej Scenie im. H. Mikołajskiej Teatru Dramatycznego spektakle zwracają widzów do sedna relacji widz- aktor. Pozwalają jak w soczewce śledzić sztukę aktorską, smakować aktorskie rzemiosło i być w środku fabularnego konfliktu. Kameralne dramaty, rozgrywane na niewielkiej scenicznej przestrzeni, stają się intymną rozmową o ważnych, egzystencjalnych sprawach.

Tak jest w przypadku kolejnej premiery, spektaklu na podstawie dramatu Red pióra Johna Logana, w reżyserii Agnieszki Lipiec-Wróblewskiej. Jego bohaterami są dwaj mężczyźni. Mistrz i Uczeń. Mark Rothko, uznany, wzięty amerykański malarz, który właśnie przyjął zamówienie na uświetnienie swoimi dziełami wnętrza wykwintnej restauracji Four Seasons, i młody adept malarstwa, którego w charakterze pomocnika zatrudnia w swojej pracowni Rothko.

Uczeń podejmuje pracę u Mistrza z młodzieńczym zapałem i entuzjazmem. Nie kryje, jak wielce czuje się wyróżniony terminowaniem u swojego idola. Ale Mistrz od pierwszego spotkania, od pierwszego dnia stażu traktuje Ucznia protekcjonalnie. Wykpiwa jego braki w obyciu, w wiedzy, sposobie zachowania. Wciąż przypomina Uczniowi, gdzie są jego – podrzędne – miejsce i obowiązki (mycie pędzli, nabijanie blejtramów, gruntowanie płócien, przynoszenie jedzenia) w pracowni Mistrza.

Właściwie nie prowadzi ze swoim praktykantem rozmów. Wygłasza monologi, które przeradzają się w arcyciekawe lekcje historii malarstwa, filozofii sztuki, uprawiania twórczości, czy nawet socjologii twórcy, artysty. Wciąż jednak zwraca się do Ucznia z wyższością, by nie powiedzieć rodzajem pogardy. Widz, śledząc relację Mistrz-Uczeń, spodziewa się mentalnego zwarcia bohaterów, wybuchu. I on następuje.

Teraz Uczeń – jak na ringu – bierze odwet i zadaje ciosy. I właśnie ta przewidywalna dramaturgicznie pointa – oddanie ciosu – jest w sztuce Logana pewną słabością. Ponieważ mimo pozorów, nie jest kulminacyjnym zwieńczeniem konfliktu. Jest stworzona dla potrzeb teatru, by spektakl efektownie wybrzmiał.

O wiele istotniejsze w dramacie Red jest to, co dzieje się między Mistrzem a Uczniem przed jego odwetem – pokazanie, jak dwóch ludzi, dwóch twórców wywiera na siebie wzajemnie powoli, acz nieodwracalnie wpływ.

Monologi Mistrza, ale i wspólna praca zbliża obu mężczyzn na tyle, że pod wpływem może naiwnych, może irytujących pytań Ucznia, Mistrz uświadamia sobie swoją samotność, niezrozumienie przez odbiorców – mimo pozorów uznania – jego postawy artysty i jego twórczości. Zdaje sobie sprawę, że swoimi dziełami zrobił milowy krok we współczesnym malarstwie, ale nikt poza nim jeszcze tego nie rozpoznaje, nie dostrzega.

To dzięki pytaniom Ucznia, Mistrz zrozumie, że nie może być prekursorem w sztuce, wolnym, niezależnym twórcą, jeśli sprzeda się komercyjnemu zamówieniu… Dlatego wycofuje swoje obrazy z wytwornej restauracji Four Seasons. Uczeń zaś odkrywa, że w tych pohukiwaniach, łajaniach, monologach przepełnionych chełpliwością, pychą, butą, Mistrz skrywa samotność, lęk, cierpienie. Na tyle głębokie, iż przeczuwa, że jego mentor może targnąć się na własne życie. Dlatego reaguje gwałtownie, gdy widzi czerwień na rękach Mistrza, jakby krew… Ale to nie krew. Jeszcze nie…

Scena, gdy Uczeń woła: „Nie!”, a Mistrz nie wiedząc, lub udając, że nie rozumie, o co chodzi, odpowiada spokojnie: „Maluję!”, i zaraz obaj zaczynają zamalowywać ogromne płótno krwistoczerwoną farbą, jest – de facto – właściwą pointą sztuki Logana, i jej przesłaniem: zrozumienie! Wypowiedzianego i niewypowiedzianego zarazem. Nie padało słowo: śmierć. A jednak wśród potoku innych słów Mistrza, ich tonacji, Uczeń zrozumiał, przeczuł, że czai się w zakamarkach mózgu Mistrza.

Gniew, bunt młodzieńca jest zaś skutkiem wykładu Mistrz o swoim buncie przeciw uznanym artystom, przeciw ojcom duchowym… Młody adept sztuki zrozumiał, że aby stać się samodzielnym twórcą, mówiącym własnym głosem, z własnym charakterem pisma, musi zrzucić z piedestału swojego guru. Wtedy będzie wolny, wtedy może zacząć tworzyć bez kompleksów.

Zrozumienie istoty sztuki, twórczości; zrozumienie, iż mimo sukcesu każda kolejna praca napawa lękiem; że publiczność nigdy nie jest przygotowana na odbiór dzieła, a szczególnie, gdy idzie ono o krok przed współczesnymi trendami; że drugi człowiek, drugi artysta musi stać się lustrem, w którym twórca zobaczy swoje odbicie, swoją postawę, by mógł ją skorygować pod każdym względem – artystycznym, filozoficznym, technicznym; zrozumienie – ono połączy i rozdzieli Mistrza i Ucznia…

Świetnie wyczuł i przedstawił to zrozumienie Janusz R. Nowicki, grający Marka Rothko. Prowadzi widzów finezyjnie przez wewnętrzne splątanie swojego bohatera, by – podobnie jak jego uczeń – przeszli wraz z nim niechęć, podziw, niepokój, bunt, współczucie, jego zrozumienie… I własne zrozumienie.

W roli młodego adepta malarstwa wystąpił Julian Świeżewski, absolwent AT (2014). Nie ma łatwego zadania, gdyż jego postać jest w pewnym sensie tłem dla Mistrza. Wie o tym, i nie wysuwa się na plan pierwszy, ale potrafi partnerować, zaznaczyć swoją obecność. Wzbudzić w odbiorcy czułość i szacunek dla postawy młodzieńca.

Grażyna Korzeniowska

 

RED Johna Logana, tłum. Rubi Birden, reż. Agnieszka Lipiec-Wróblewska, obsada: Janusz R. Nowicki, Julian Świeżewski, scenografia Agnieszka Zawadowska, oprac. muz. Jan Miklaszewski, reż. świateł Magdalena Górfińska, Scena im. H. Mikołajskiej, Teatr Dramatyczny m.st. Warszawy, premiera 21 listopada 2014

Dodaj komentarz