To (nie) wszystko

Nowy spektakl jednoosobowy Bogusława Kierca, którego premiera zwieńczyła tegoroczne Wrocławskie Spotkania Teatrów Jednego Aktora nosi tytuł To wszystko. Tytuł wieloznaczny, choć niosący zapowiedź zakończenia, ostatniej wypowiedzi. Takie rozumienie mogło się narzucać, po poprzednim jego monodramie Manatki, sugerującym żegnanie się z teatrem i żegnanie się ze światem.

Ale tak jak Manatki okazały się nie tyle zwijaniem, co ich rozwijaniem, początkiem nowego rozdziału w wędrówce artystycznej aktora i poety, tak i tym razem To wszystko to wprawdzie rodzaj sumowania, ale i zmagania się z materiałem poprzednich monodramów, które teraz wypiętrzyły się w nowe formy i znaczenia.

Osobliwością tego przedstawienia jest sąsiedztwo wierszy Mickiewicza i Kierca, jest on mówiony nie tylko swoimi tekstami, a zwycięstwem aktora jest stworzenie wrażenia jedności, naturalnych połączeń, ciągu, który zamazuje granice przynależności autorskiej. Tajemnica tkwi w interpretacji, współczesnej emocjonalności, która sprawia, że oparty na Byronie wiersz Mickiewicza Ciemność mówiony przez Kierca brzmi jak utwór napisany teraz, jak nowe proroctwo apokalipsy, końca wszystkiego, wywiedzione z obserwacji naszej współczesności.

Taki początek spektaklu, nawiązujący tonem, a nawet frazą do poprzednich monodramów Kierca (Mój trup i Manatki) zapowiadał wizje katastroficzne, okazało się jednak, że to tylko jeden z wariantów przyglądania się sobie. Obok tonacji serio, wyznań dramatycznych, wiele tu momentów żartobliwych, zmysłowych, odrobinę lubieżnych, pełnych dystansu do samego siebie, jak w wierszu Tragos (tytuł nawiązuje do greckich Dionizji):

Zgubiłem okulary. Staremu dziadowi

takie rzeczy zdarzają się, niestety, cap

ma siebie za koziołka i stale mu nowik

rożkami lśni nad siwą pałą;

Tonom dionizyjskim przeciwstawiają się apollińskie, jak w wierszu Zachwycenie, które odmalowuje wizję wniebowstąpienia, zakończoną wyznaniem: „z ciała się wyzuwałem”. To zjednoczenie z wiecznością poprzedza wytańczony i wyśpiewany boleśnie dobywanymi dźwiękami, niemal skowytem wiersz Mickiewicza (Byłem złe dziecię), jak wyznanie nieodkupionych win i grzechów. Ale „to wszystko” wieńczy liryka w duchu Przybosiowskim, ukojenie w miłości.

Takie to nowe przygody Pielgrzyma, o którym sam Kierc powiada, że to: „Rzecz o współczesnym pustelniku, dręczonym pokusami i porywanym przez zachwycenia, uświęcającym się i trywialnym. Ustawicznie zakochanym”.

 

Tomasz Miłkowski

 

TO WSZYSTKO, spektakl autorski Bogusława Kierca, producent: Wrocławskie Spotkania Teatrów Jednego Aktora, prapremiera w teatrze szkolnym PWST we Wrocławiu, 21 października 2014

Dodaj komentarz