Kąsająca „Scena”

Choć ledwo dycha, kąsa. W drugim numerze z tego roku (2/2014) kwartalnik „Scena” pokpiwa sobie z Nagrody im. Ireny Solskiej, a osobliwie z wyborów dokonywanych przez Zarząd Klubu Krytyków Teatralnych, który w kolejnych latach nagradzał Danutę Szaflarską, Ninę Andrycz, Emilię Krakowską, a w tym roku Annę Lutosławską.

Redaktor „Sceny” proponuje zmianę nazwy nagrody na Nagrodę im. św. Antoniego Padewskiego (przy czym skrót „św.” drukuje od dużej litery, choć to sprzeczne z polską pisownią). Nasz Zoil sugeruje bowiem, że w sam raz nagrodzie mógłby patronować święty „słynący z niesienia pomocy w odnajdywaniu rzeczy zagubionych i zapomnianych”. Pogratulować taktu.

 

Trzeba było być w Krakowie i wsłuchać się w głosy uczniów profesor Anny Lutosławskiej i admiratorów jej talentu podczas gali w Teatrze im. Juliusza Słowackiego, aby wyzbyć się złośliwego przekonania, że tylko aktorzy modni z warszawskiej półki mogą aspirować do laurów.

I pomyśleć, że „Scena” wyrosła z tradycji ludowego ruchu teatralnego i nadal się podpisuje jako „czasopismo społecznego ruchu teatralnego”.

N.A. Czatach

Dodaj komentarz