Wygnańcy, synowie Ewy

III Symfonia Pieśni Żałosnych Henryka Mikołaja Góreckiego, która stała się muzyczną scenerią Chóru Sierot Teatru KTO, jest sumą lamentacji osieroconego dziecka oraz matki opłakującej swoje potomstwo. Impulsem do powstania symfonii stały się słowa wyryte na więziennej ścianie w pensjonacie Palace przez osiemnastoletnią Helenę Błażusiak: „Mamo, nie płacz, nie. Niebios Przeczysta Królowo, Ty zawsze wspieraj mnie. Zdrowaś Mario”. Dziewczyna została pojmana przez gestapo w 1944 roku i była więziona w zakopiańskim hotelu, zwanym „Katownią Podhala”. Obok II wojny światowej, w symfonii pojawia się XV-wieczny polski lament maryjny oraz śląska piosenka ludowa o matce szukającej syna, poległego w powstaniach styczniowych. Spoiwem utworu jest doświadczenie śmierci widzianej oczami dziecka oraz z perspektywy matki. Pojawiający się w symfonii sopran potęguje poczucie opuszczenia oraz tęsknoty za tym, co utracone. Symfonia wyznacza mój kierunek interpretacji spektaklu Jerzego Zonia, podobnie jak francuskojęzyczna książka Bławatki Guy’a Croussy’ego, inspiracja reżysera do powstania Chóru Sierot. Powojenna Francja, przedstawiona w utworze, to miejsce wykluczenia głównego bohatera, który schronienie przed piętnującą go wiejską społecznością znalazł wśród tytułowych bławatków, w sierocińcu. Sieroctwo jest podstawowym, tematycznym budulcem przedstawienia, ale wymiar tego sieroctwa zdaje się być niezwykle istotny i nowy, jeśli przyjmiemy perspektywę eschatologiczną, tak mocno wyeksponowaną w przedstawieniu i pojawiającą się już w zapowiedziach spektaklu w postaci cytatu z Księgi Wyjścia: „Żadnej wdowy ani sieroty trapić nie będziecie”.

Tytułowe sieroty w spektaklu Zonia to grupa wychowanków sierocińca, przerażonych gwizdkiem opiekunek. Milczący i stłoczeni przy drzwiach, stawiają opór przed wejściem na scenę, którą tworzy żelazny sześcian. Jego przestrzeń będzie obszarem działań aktorów, metaliczny kolor konstrukcji uzupełni szarość sierocych ubrań i koców. Reżyserkami spektaklu sierot zostaną dwie nadzorczynie, spacerujące wokół zastraszonej grupki, wyprostowane, w sztywnych, wyprasowanych garsonkach. Niczym cerberowie zabraniający wyjścia do świata żywych, regulować będą kierunek działań podopiecznych: rytmizowane podawanie, przesuwanie i składanie ubrań, uderzanie metalowymi kubkami o blat, polerowanie stołu. Będzie też lekcja wychowania, podczas której inscenizowane przez sieroty scenki, przepełnione agresją, staną się przedmiotem pochwał opiekunek. Przesuwany ku górze lub dołowi kwadratowy, żelazny blat pozwoli na wielość aktorskich działań, takich jak próby wspinania się po umieszczoną na szczycie słupa pomarańczę czy wspólny posiłek. Najwyższe partie konstrukcji zajmą tylko nadzorczynie, obrazując swoje żądze i uwodząc sieroty smacznymi owocami. Do sierot natomiast należy jedynie horyzont, szczyty są dla nich niedostępne, nawet jeśli opiekunki na chwilę oddalą swoje spojrzenia i nawet kiedy tytułowe znajdy zostaną same, uśpione lub uśmiercone, przykryte od stóp do głów kocami. Nie zdołają wspiąć się, by osiągnąć symboliczne niebo.

Widoczny w spektaklu wymiar eschatologiczny pozwala spojrzeć na sieroctwo jako duchowe wygnanie. Jest to bez wątpienia siła Chóru Sierot, podobnie jak istotna i warta uwagi pozostaje kompozycja przedstawienia. Aktorzy działają spójnie, są koherentną grupą, tworzącą ciekawy układ choreograficzny. Niemniej jednak pod warstwą aktorskiego milczenia oraz pod powierzchnią fizycznych wysiłków nie pojawia się spójna koncepcja scenicznych postaci, które są jedynie gromadą bezimiennych dzieci. Bławatki z francuskiej powieści nie zyskały na scenie siły swego osamotnienia i porzucenia, choć kryjąca się w książce melancholia doskonale wpisuje się w koncepcję duchowych odrzutków, przeklętego i zapomnianego miejsca, być może nawet pozbawionego Boga. Nie został także wykorzystany potencjał symfonii, łączący samotność z doświadczeniem wojny widzianej z perspektywy matki oraz dziecka. Mimo silnej metaforyki eschatologicznej na poziomie scenograficznym, fizyczne zadania aktorskie pozostają niewystarczające, by zilustrować sieroce cierpienie i odrzucenie, tak jak niewystarczająca jest, niezwykle poruszająca muzyka Góreckiego oraz bulgocący, przedziwny śpiew jednej z sierot, w którym rozpoznaję rozpaczliwą pieśń Salve Regina: „Do ciebie wołamy, wygnańcy, synowie Ewy”.

 

Justyna Biernat Uniwersytet Jagielloński

Składam wyrazy wdzięczności Pani Halinie za inspirującą rozmowę wokół spektaklu

 

Teatr KTO „Chór Sierot”
Seans teatralny z orkiestrą, sopranem solo i aktorami

Występują: Karolina Bondaronek, Anna Kamykowska, Paulina Lasyk, Martyna Malcharek, Grażyna Srebrny-Rosa, Justyna Wójcik, Marta Zoń, Sławek Bendykowski, Bartek Cieniawa, Paweł Monsiel, Michał Orzyłowski

Żadnej wdowy ani sieroty trapić nie będziecie
(Księga Wyjścia, Rozdział 22)

Scenografia i kostiumy: Joanna Jaśko-Sroka
Konstrukcje i wykonanie scenografii: Pracownia Ślusarska Robert Calikowski
Ruch sceniczny: Eryk Makohon
Przygotowanie rytmiczne zespołu: Grzegorz Bauer
Muzyka: Henryk Mikołaj Górecki „III Symfonia”
Asystent reżysera: Monika Kozłowska
Scenariusz, opracowanie muzyczne, reżyseria: Jerzy Zoń

 

Dodaj komentarz