Anna GRUSKOVÁ: PIĘĆ DAŃ DLA DWOJGA

Publikujemy fragmenty sztuki Anny Gruskovej Pięć dań dla dwojga z antologii Nowy dramat słowacki, 2014 w wyborze, pod redakcją i ze wstępem Andrieja Moskwina. „Niniejszy zbiór – wyjaśnia Andriej Moskwin – składa się z pięciu utworów scenicznych: Pięć dań dla dwojga Anny Gruskovej, Krótkie spięcia Vladislavy Fekete, Komunizm Viliama Klimačka, Krew Gazdy Ondreja Šulaja i Osioł Buridana Karola Horáka. Warto zaznaczyć, że utwory sceniczne tych dramaturgów ukazują się w Polsce po raz pierwszy. Tom ten jest przeznaczony dla studentów, badaczy dramaturgii słowackiej i słowiańskiej, historyków teatru oraz osób interesujących się kulturą słowacką. W zamyśle autora tej antologii przedstawione teksty mają szanse znalezienia się na deskach polskich teatrów”. YORICK podziela tę nadzieję.

 

Anna GRUSKOVÁ: PIĘĆ DAŃ DLA DWOJGA

Degustacja namiętności i gry towarzyskie na przyjęciu u Artura Schnitzlera

 

ONA i ON, zawsze tacy sami, zawsze inni

 

POMARAŃCZA

 

Wygodna sypialnia.

ON Kochanie…

ONA (całuje go) Tak…

ON Kochanie, muszę już lecieć…

ONA (dziwnie, z urazą) Proszę bardzo.

ON Wiem, wiem. Tylko przypomniałem sobie, że…

ONA Nie zatrzymuję. Możesz sobie iść!

ON Obraziłaś się na mnie?

ONA Ja?

ON Jest wpół do drugiej. Mam wstać o wpół do ósmej!

ONA Jasne, no to idź.

ON Uwierz mi, że wolałbym zostać z tobą, ale niestety muszę…

Całują się i obejmują.

Nie mam innego wyjścia. Pa pa!

ONA Z Bogiem!

ON Ależ złotko… przecież musisz zrozumieć…

ONA Trzymam cię tutaj na siłę czy jak?

ON Widzę, że jesteś zła. Myślisz, że cię nie kocham. Ale ja cię uwielbiam! Przecież to się nie wyklucza. Można przecież kochać kogoś szaleńczo i zarazem wstawać rano przed ósmą!

ONA To idź. Niedługo będzie ósma.

ON Nie powiedziałem, że niedługo będzie ósma. Zanim będzie ósma, możemy jeszcze trochę pospać.

ONA Mogłeś wyjść już o dziesiątej.

ON Nie chciałem. Wystarczy, że pójdę o wpół do drugiej albo o drugiej. Jak wyjdę o drugiej, będę w domu o wpół do trzeciej, jeśli nie będę długo czekać na taksówkę.

ONA To jest dopiero tragedia – czekać na taksówkę!

ON Chciałbym zobaczyć, jak ty byś się zachowywała, gdybyś teraz miała stąd wyjść!

ONA Dla ciebie? Dla ciebie zrobiłabym wszystko.

ON Ja też! Ale pozwól mi skończyć: więc jak będę w domu o trzeciej, położę się do łóżka, poczytam sobie coś, zgaszę światło, będzie już wpół do czwartej…

ONA Nie musisz gasić światła przez godzinę.

ON Światło to ja gaszę w sekundę, ale przecież ci mówiłem, że jeszcze sobie przedtem czytam…

ONA Chciałabym wiedzieć, co ty robisz całymi dniami, że musisz czytać po nocach!

ON Nie powiedziałem, że muszę. Czytam, bo bez tego po prostu nie usnę. Więc kiedy zasnę, będzie wpół do czwartej, a wpół do ósmej – tak czy inaczej – będę musiał wstać. Mam nadzieję, że zdajesz sobie sprawę z tego, że do pracy nie przyjdę całkowicie wypoczęty.

ONA Przecież nie zmuszam cię, byś został. Bardzo proszę, możesz iść do łóżka o ósmej…

ON Ja nie twierdzę, że cztery albo pięć godzin snu dla mnie to za mało, ale wczoraj wyszedłem od ciebie dopiero o piątej…

ONA Czy ja cię trzymałam siłą?! A poza tym sam zasnąłeś. Od pierwszej do piątej spałeś jak niemowlę. I to chrapiące niemowlę.

ON To jakaś bzdura. Ja nigdy nie chrapię.

ONA Co ty możesz o tym wiedzieć? Ja cię zapewniam, że chrapiesz. O tak… (chrapie)

ON Aha! Znowu coś wymyślasz! Od razu wiedziałem! Nawet do spania chcesz mnie zniechęcić! Jeszcze nikt mi nie powiedział, że chrapię! A to, że od pierwszej do piątej…

ONA No oczywiście, ja kłamię…

ON Nie powiedziałem, że kłamiesz, ale gdybyś choć trochę mnie kochała, przypomniałabyś sobie, że o trzeciej nie spaliśmy.

ONA Ja na pewno, ale ty…

ON Właściwie w swoim łóżku spałem od siódmej do wpół do ósmej. Musisz przyznać, że to nie jest dużo. Poza tym nie mogłem spać w drodze powrotnej do domu. Było ślisko i ani jednej taksówki.

ONA W drodze do domu też śpisz?

ON (śmieje się) Czasami drzemię…

ONA Ty to jednak dziwny jesteś. Nic nie robisz, tylko śpisz. Śpisz u mnie, śpisz u siebie, śpisz w drodze…

ON (gniewa się, ale potem przestaje) Przepraszam, ale nie będę się bronić przed tymi zarzutami. Nie wiem, co mam robić, bo gniewasz się zawsze, jak tylko wspomnę, że chcę już iść.

ONA Ja się wcale nie gniewam. Już dwie godziny temu ci powiedziałam, żebyś poszedł. Dlaczego nie idziesz? Dlaczego nie leżysz od godziny w swoim łóżku i nie chrapiesz?

ON Przecież wiesz, skarbie, jak trudno mi się z tobą rozstać. Zawsze muszę walczyć ze sobą. Nie zdajesz sobie sprawy, jak ciężko mi wyjść z tego pokoju, z twoich objęć na ulicę, w ciemną noc, w samotność – dusza mnie zawsze wtedy boli.

ONA Pięknie powiedziane, tylko jednego nie rozumiem…

ON Czego?

ONA Że tak się do tych cierpień wyrywasz.

ON Ty to naprawdę jesteś… Proszę cię! Czasami jesteś taka… Przecież mam robotę, muszę pracować.

ONA No to idź i pracuj. Idź już!

ON Idę.

ONA Pracować! Spać idziesz…

ON Tak, ale robię to tylko dlatego, żebym rano mógł się obudzić. Nie mam z tego żadnego specjalnego pożytku. I nie robię tego, żeby cię urazić. Robię, co muszę. Kapujesz?

Ona milczy.

ON Przysięgam, że tysiąc razy bym wolał zostać tu do rana, ale zwyczajnie muszę wysłuchać swojego wewnętrznego głosu.

ONA Niektórzy mężczyźni są tak zakochani, że go nie słyszą.

ON Tu się akurat mylisz, złotko. Mężczyzna może dać się dla kobiety zabić, ale natury nie przechytrzy.

ONA Dałbyś się dla mnie zabić?

On przytakuje.

ONA No widzisz, ale poświęcić mi godziny spania nie możesz!

ON O Boże!

ONA Wiedziałam, że jesteś oszustem!

ON Oszust! Dlaczego nie od razu pedofil? (pogwizduje i ubiera się)

ONA Jesteś obrzydliwy! Nie możesz przestać z tym podśpiewywaniem?

ON Gwiżdżę. Gwiżdżę sobie. Możesz mi powiedzieć, gdzie masz pomarańcze?

ONA Na jedzenie zawsze masz czas.

ON Mam tylko ogromną chęć…

ONA Spać, jeść – niczym małżeństwo po dwudziestu latach!

ON Naprawdę?

ONA Zawsze tak to sobie wyobrażałam! I nie zapomnieć o deserze! Wiesz, co jest w tym niewiarygodne? Że mężczyzna się potem dziwi, jeśli żona go oszukuje.

ON Nie dziwi, tylko wścieka.

ONA W takim razie, jeśli się wścieka, trzeba go zamknąć w psychiatryku. Egoista!

ON Dlaczego jestem egoistą?

ONA Wy, mężczyźni, jesteście dziwną rasą. Nigdy was nie rozumiałam i wy mnie też nigdy nie rozumieliście! Ponieważ jesteście inni… Gdyby was do nas nie poganiał ten wasz zew natury, gdybyście mieli decydować tylko sercem, spotykalibyście się jedynie z mężczyznami. Ponieważ najlepiej się rozumiecie we własnym gronie.

ON Brawo! A dlaczego jestem egoistą? Ponieważ zjadłem pomarańczę? Ponieważ cię teraz zostawiam?

ONA Jesteś z nich wszystkich najgorszy!

ON Pa, złotko! Pa pa!

ONA Hej!

ON Czego chcesz?

ONA Chodź tutaj!

ONA (obejmuje go) Kochasz mnie?

ON Szalenie!

ONA O której jutro przyjdziesz?

ON Kiedy chcesz, żebym przyszedł?

ONA Kiedy będziesz mógł.

ON W takim razie po szóstej jestem do twojej dyspozycji.

ONA O szóstej…

ON Dobra.

ONA Kochasz mnie?

ON Tak.

ONA A jak mnie kochasz?

ON Szalenie. Idę.

ONA Pocałuj mnie jeszcze.

Całuje ją.

ONA Jutro też tak wcześnie odejdziesz?

ON Nie.

ONA Znowu będziesz na mnie zły?

ON Nie.

ONA No idź!

ON (do siebie) Jutro najpóźniej wyjdę o północy ani minuty później…

 

MORSKIE SZKARADZIEŃSTWA

 

Współczesne mieszkanie, urządzone minimalistycznie.

ON (rozmawia przez telefon) Przepraszam, ale dziś wieczorem nie będę mógł nigdzie z tobą pójść. Tak, nigdzie nie pójdę… Ale muszę załatwić jedną sprawę. Jaką sprawę, jaką sprawę – po prostu się z nią rozstaję… Jak to z kim? Przecież sam wiesz… Rozstaję się, ponieważ… Kiedy się schodziliśmy, umówiliśmy się: gdyby któreś z nas pokochało inną osobę, musi o tym powiedzieć. I wtedy bezboleśnie się rozstaniemy. Tak, mam inną, na pewno mam inną… Byłoby lepiej, gdybyś do mnie przyszedł. Nie, nie potrzebuję, abyś mnie wspierał, ale nigdy nie wiadomo, co zrobi taka obrażona… Albo, na przykład, jeśli się rozmyślę – będzie mi przykro, jeśli się rozpłaczę, i znowu się w niej zakocham… Więc znowu będę oszukiwać tę nową… No dobrze, dobrze, poradzę sobie sam. Że co? No jaka by ta nowa miała być – fajna, całkiem inna… Taka mała, chuda, blondynka, słucha hip-hopu… Kiedy ją zapraszam na kolację, jest w siódmym niebie. Na szczęście nie chce chodzić do drogich restauracji, lubi kawiarnie, bistra… Poprzednia kosztowała mnie cały majątek. W końcu nauczyłem się gotować dla niej wszystkie te potwory morskie, bo tak mi wychodziło taniej…

Dzwonek do drzwi.

Wiesz co, główny problem tkwi w tym, że nie jestem w stanie w kółko jeść kolacji dwa razy – najpierw z tą, której chcę się pozbyć, a potem z tą, która chce mnie uratować. (śmieje się, dzwonek do drzwi, długi sygnał) Kapujesz to? Idę. Hip-hop!

ONA (wchodzi) Dlaczego tak długo otwierałeś? Nie pali się tu coś przypadkiem?

ON Ośmiornice! Specjalnie dla ciebie!

ONA Szkoda, jestem bardzo głodna.

ON (obejmuje ją) Nie masz stanika?

ONA Przepraszam, nie chciało mi się zakładać tych wszystkich ustrojstw, jestem zmęczona. Nie byłeś na naszej prezentacji.

ON Przepraszam, miałem coś innego do zrobienia.

ONA Nic się nie stało, ale na szczęście wzięli to pod uwagę. „Wiosna dla miękkości waszych rąk”. Całkowite gówno, ale ludzie będą to kupować. À propos, chcę ci coś powiedzieć.

ON Dostałaś podwyżkę?

ONA Mam straszną ochotę na te morskie szkaradzieństwa. Nie masz przynajmniej mrożonych? Albo w konserwie? On wstaje, szuka, nie może niczego znaleźć. Ona nalewa sobie wina.

ONA Mogłabym to jeść od rana do wieczora.

ON (krzyczy) Są zdrowe. Mają w sobie dużo jodu albo coś w tym rodzaju.

ONA Dokładnie tak!

ON Ale chciałaś mi coś powiedzieć. Coś ważnego. (idzie i puszcza płytę, to hip-hop)

ONA Tak, to jest ważne, nawet bardzo. Pamiętasz naszą umowę? Na boga, co to?

ON Nie znasz hip-hopu? Jaką umowę?

ONA Ile masz lat? Powiedziałeś mi: skarbie, nigdy nie będziemy się oszukiwać…

ON Tak…

ONA Nigdy nie będziemy się oszukiwać. Jeśli pojawi się ktoś inny w naszym życiu, powiemy to sobie otwarcie.

ON Tak.

ONA Ale co, jeżeli już jest za późno?

ON Co masz na myśli?

ONA Nie, nie jest za późno. Jeszcze nie. Ale jutro już by mogło być…

ON Oszalałaś?

ONA Może moglibyśmy coś przegryźć? To nasza ostania kolacja…

ON Wiesz co, ten rodzaj humoru w ogóle mnie nie bawi.

ONA Ale przecież uzgodniliśmy: jeżeli to się wydarzy, powiemy to sobie spokojnie, bez emocji. Teraz właśnie to się wydarzyło… Nie możesz tego wyłączyć?

ON Nie. Może mogłabyś to jakoś wytłumaczyć? Ktoś cię poprosił o rękę? Jakiś bogaty klient?

ONA Niestety nie. Poza tym z tego powodu nie rozchodziłabym się z tobą. Ale dobrze, powiem ci: zakochałam się, bardzo, bardzo się zakochałam!

ON Ale w kim, do cholery, w kim?

ONA Jesteś wulgarny.

ON Ja cię pragnę… Namiętnie cię pragnę…

ONA Jestem strasznie głodna, dziś jadłam tylko śniadanie, wybacz. Obiecałeś mi kolację, skarbie. Tak czy siak, Wellner odchodzi, jeszcze będą tego żałować, ale przy takiej pensji to nic dziwnego…

ON Proszę cię, wytłumacz, co się stało.

ONA Dobrze pamiętam, jak pięknie uzgodniliśmy: jeśli będziemy czuli, że to nie ma sensu, rozstaniemy się w zgodzie…

ON Powiesz mi wreszcie…

ONA …i we wzajemnym szacunku.

ON Nie pij tyle.

ONA Wyborne wino! Teraz wszystko wskazuje na to, że będę chodzić tylko na piwo. Koniec z potworami morskimi!

ON Masz bardzo delikatny żołądek! Nie powiesz mi nawet, kto to jest?

ONA Jest piękny! Bardzo atrakcyjny! I to wystarczy.

ON No dobrze, ale oprócz tego, że uwielbia piwo, robi coś jeszcze innego, jest gdzieś zatrudniony…

ONA Nieważne, wszystko mi jedno, to coś nowego…

ON Piwo mogłaś pić również ze mną, gdybyś chciała…

ONA …coś, czego jeszcze nie doświadczyłam… To kolega, copywriter.

ON Aha, więc to jakaś dawna znajomość, co? Ktoś, z kim mnie już od dawna zdradzasz?

ONA Tego nie powiedziałam! Dopiero co zaczął u nas pracę.

ON Jak długo z nim flirtujesz?

ONA Nikt mi nie może tego zabronić!

ON Ty…

ONA Nie mów nic, czego byś potem żałował.

ON Od kiedy… jesteś im zafascynowana?

ONA Od dzisiaj. Myślę, że już z nim zostanę, bo jest niesamowicie miły, wesoły, chociaż nie ma wiele pieniędzy… Ale nie rozkazuje mi, jest strasznie uroczy…

ON Kiedy to się zaczęło? A teraz mów prawdę!

ONA No dobrze. (wyłącza hip-hop i nalewa sobie) Zaczęło się bardzo niewinnie. Miałam urodziny, o których zapomniałeś, a on mi przyniósł różę. Jedną różę, ale to było takie miłe, takie dziecinne… W pracy ciągle się mnie o coś wypytywał. Najpierw mnie to denerwowało, ale potem przyzwyczaiłam się.

ON O czym rozmawialiście?

ONA O wszystkim – o tym, jak wyrzucili go ze szkoły, jak się z tym zmagał, jak odkrył w sobie talent aktora… No, a potem się okazało, że jako dzieci mieszkaliśmy dwa domy od siebie. To jest zdumiewające, czyż nie? Z pewnością się widywaliśmy.

ON Bardzo wzruszające.

ONA On jest moim przeznaczeniem, a od przeznaczenia się nie ucieknie… (wygodnie się opiera i zamyka oczy; udaje, że śpi)

ON Ale ja muszę wiedzieć, co się dziś stało! (potrząsa nią) Powiedz, dlaczego chcesz zerwać nasz związek właśnie dziś?

ONA Dzisiaj… mi powiedział… że mnie kocha. Ja też go kocham. A skoro nie chcę go oszukiwać… więc ci powiedziałam.

ON Nie chcesz go oszukiwać? Nie mnie?

ONA No a co? Nigdy cię nie kochałam…

ON No dobrze, też muszę ci coś powiedzieć. Mam cię w dupie, bo ja też mam inną!

ONA (wzruszona) Że jak?

ON Mam cię gdzieś!

ONA (śmieje się) Co chcesz przez to powiedzieć?

ON To prawda! Prawda! Jak mi nie wierzysz, zadzwoń do Maxa, a on to potwierdzi!

ONA Tak jest jeden do jednego!

ON Nie jest, bo ja ciebie już dawno oszukiwałem! Kiedy byliśmy razem, już dawno myślałem o innej! I nie tylko myślałem! Oszukiwałem ciebie, ponieważ zasłużyłaś na to! Chodziłem od niej do ciebie, a od ciebie do niej!

ONA To jest obrzydliwe! Ohydne!

ON Z takimi, jak ty, trzeba się spieszyć! Bo inaczej cię wyprzedzą! Na szczęście, nie miałem co to tego żadnych złudzeń…

ONA Ależ ci mężczyźni są wstrętni! (wstaje, bierze płaszcz) Tego… bym ci nigdy nie powiedziała!

ON Co takiego?

Odchodzi w milczeniu.

ON Czego byś mi nie powiedziała? (krzyczy) O co ci chodzi?

ONA (wraca) Tego właśnie bym ci nigdy nie powiedziała, ponieważ tylko faceci mogą być tacy wstrętni… a zwłaszcza ty.

ON (siedzi całkiem rozbity, potem znowu puszcza hip-hop, bierze telefon) No, ja także mam to już za sobą. Poszło całkiem lekko…

DESER

 

Eleganckie mieszkanie pełne antyków.

ON Nie został nawet na deser.

ONA Spieszył się. Mówiłam ci, że jutro wyjeżdża na Bliski Wschód.

ON Musi trochę zarobić. Oboje jego dzieci jeszcze studiują … Ja bym na taki wyjazd się nie odważył.

ONA Myślę, że nie chodzi mu tylko o pieniądze. Przecież całe życie był lekarzem wojskowym. Zna się na tym. Poza tym, powiedział mi, że podróżuje z nim Melania. Niezależnie od niego, jako pielęgniarka…

ON Jego była żona?

ONA Może się jeszcze zejdą. Bardzo im tego życzę.

ON Naprawdę?

ONA Czemu się dziwisz?

ON Nie zwracaj uwagi. (bierze gazetę i zaczyna przeglądać)

ONA Co to miało znaczyć? Co chciałeś przez to powiedzieć?

ON Jutro też jest dzień.

ONA Byłeś dziś u notariusza?

ON Tak, i chciałem o tym porozmawiać. Chciałem właśnie… (odkłada gazetę) Brakuje ci Betki?

ONA A tobie?

ON Brakuje! Ale ja mam swoją pracę. Myślałem, że z tobą będzie gorzej, bo całymi dniami siedzisz w domu…

ONA Przygotowywałam się do tego.

ON Ale przecież ostatnio poświęcałaś się jej, więc chyba musisz czuć się samotna.

ONA Może znajdzie się jeszcze coś, czemu bym mogła…

ON Gdybyś chciała przeprowadzić się za nią do Wiednia, nie robiłbym ci żadnych problemów.

Ona milczy, jest zdziwiona.

ON Nie miałbym nic przeciwko, naprawdę nic… Bo teraz, kiedy już jej tu nie ma, nie musimy mieszkać razem.

ONA Nie rozumiem cię.

ON To takie trudne?

ONA Ty chcesz… myślisz, że chciałabym przeprowadzić się do Wiednia?

ON To tylko propozycja. Jeszcze musielibyśmy porozmawiać o szczegółach. Ale w zasadzie jestem pewien…

ONA Co to ma znaczyć? Czemu tak od razu?

ON Od razu? Tak ci się tylko wydaje. Tylko do tej pory o tym nie mówiłem. Byłoby to za wcześnie. Zawsze mówię o rzeczach dopiero wtedy, kiedy są aktualne. Uwierz mi: już dawno myślałem o tym, by po ślubie Betki zakończyć nasz związek.

ONA Nasz wspólny…

ON Już dawno o tym myślałem, i nawet z radością. Mogę ci co do dnia powiedzieć, kiedy to się zaczęło. W maju minęło dziesięć lat. Już wiesz o czym mówię?

ONA Milczałeś dziesięć lat?…

ON Nie musisz tak na mnie patrzeć. To nie było takie skomplikowane, jak się wydaje. Musisz tylko wiedzieć dokładnie, czego chcesz. A ja to wiedziałem. Naruszyć nasz, z zewnątrz, spokojny tryb życia, wstrząsnąć naszym związkiem, dopóki żyła z nami jeszcze nasza córka, byłoby niepraktyczne i niemoralne. Ale tak samo amoralne byłoby, gdybyśmy zostali razem po tym, jak Betka odeszła. Czekałem na ten dzień. Wiedziałem, że nastąpi.

ONA W taką ogromną samokontrolę nie uwierzyłabym nikomu, tym bardziej tobie…

ON Nigdy mnie nie docenialiście. A to wszystko z powodu… twojego i tego, który właśnie wyjechał…

ONA Dlaczego mnie wtedy nie rzuciłeś?

ON Tak samo mogę się spytać ja: czemu zostałaś?

ONA Bo tutaj czułam się jak w domu. Tu był zawsze mój dom, na przekór wszystkiemu.

ON Twoim głównym powodem było lenistwo.

ONA Twoim też…

On śmieje się.

ONA Właśnie! Inaczej byś mnie wyrzucił! I nikt by się nie dziwił! Ale to, co cię wtedy powstrzymało, to nie było nic innego jak poczucie, że przez to nic by się w naszych relacjach nie zmieniło. Już wtedy byliśmy sobie obcy.

ON (wzburza się) Jak obcy? Od kiedy? Kiedy zaczęliśmy być dla siebie obcy?

ONA Już nie pamiętasz? Zapomniałeś o tym, co było wcześniej?

ON Masz na myśli te okropne czasy, kiedy musiałem wyrzec się kariery i zostać zwykłym lekarzem rodzinnym? Przecież miałem wtedy wielkie możliwości, które zaprzepaściłem! Inna kobieta by mnie wsparła, zbudowałaby fundament, a ty ciągle starałaś się mnie przekonać, że muszę to zrobić… Poza tym, to twoje tak zwane wyobcowanie było zwykłą wymówką…

ONA Jesteś niesprawiedliwy. Chciałam ci pomóc, wiesz, że z tobą to nigdy nie było łatwo… Krytykowałeś swoich przełożonych. Może i miałeś rację, ja ci tego nigdy nie wypominałam. Wszystkie te nieporozumienia i problemy mnie wyczerpały, byłam zmęczona. To, że staliśmy się sobie obcy, nie jest naszą winą, nikt nie jest za to odpowiedzialny. Być może związki między ludźmi mogą cierpieć na jakieś choroby tak, jak ludzie. Przecież miałeś świadomość tego, że mój romans nie znaczył nic poważnego. Inaczej byś tego nie przyjął… Bo przecież sam to zaakceptowałeś.

ON Myślisz? To ja ci powiem, czemu to zrobiłem. Byłem na to przygotowany. Widziałem, jak się rozwija. To zawsze widać. Niektórzy zamykają przed tym oczy. Ja tego nie zrobiłem, wręcz przeciwnie – pomagałem ci. Nigdy tego nie zauważyłaś? Tak mało o mnie dbałaś! Twój kochanek wiedział to bardzo dobrze. W każdym razie znosiłem wasz związek całkiem dobrze, głównie dlatego, że miałem plany na przyszłość.

ONA Byłoby uczciwiej, gdybyś mnie rzucił.

ON I ty w pewnym momencie mogłaś zniknąć. Wydaje ci się bardziej racjonalne, gdybym cię wtedy zbił, nakrzyczał na ciebie i wyglądał jak błazen? Może powinienem był to zrobić, ale dziś już nie możesz tego ode mnie oczekiwać.

Pauza.

ONA Popatrz, teraz jesteśmy zupełnie sami. Chciałeś mieć swoją wielką scenę, swój triumf, dobrze, ja ci to załatwiłam. Możemy się umówić, że będę u Betki tak często, jak tylko to będzie możliwe, przecież tak właśnie chciałam. Ale rozwód? Po co psuć sobie resztę życia, skoro już nie masz żadnego powodu dla swojej spóźnionej pomsty? To, co ja znaczyłam dla ciebie przez kilka ostatnich lat, i to, kim ty byłeś dla mnie, przecież miało jakiś sens. Nie wierzę, że przez te wszystkie lata udawałeś! To by było ponad ludzkie siły. Zawsze byliśmy dobrymi przyjaciółmi…

ON Dobrzy przyjaciele! Oczywiście, mieszkaliśmy pod jednym dachem, musieliśmy razem rozwiązywać problemy, wychowywaliśmy dziecko – jeśli to według ciebie jest przyjaźń…

ONA Ale było też inaczej! Było, i temu nie możesz zaprzeczyć! Spróbuj sobie przypomnieć! Po tym wyobcowaniu, zdradzie, kłamstwie – jak chcesz to nazwać – przyszły lepsze czasy, kiedy znowu byliśmy razem!

ON My dwoje?

ONA Krótko po tym wyjechaliśmy na wycieczkę: Rzym, Neapol, Florencja… To było niesamowite, a ja nie wierzę, że wtedy udawałeś. Nigdy wcześniej nie byłam ci oddana tak bezgranicznie, jak wtedy, kiedy znów byliśmy ze sobą. Nie da się tego porównać nawet z tym, kiedy się zakochaliśmy.

ON Ale jesteś w błędzie!

ONA To niemożliwe…

ON Możliwe! Wtedy nie byłaś już ani moją żoną, ani kochanką. Tak samo, jak teraz nie jesteś moją przyjaciółką. I niczym takim się już nie staniesz. Nigdy!

Ona oniemiała.

ON Dokładnie pamiętam. To było naprawdę wzruszające, ale nie byłaś moją kochanką, tylko taką…

ONA Nie mów rzeczy, których potem będziesz żałował!

ON A czego miałbym żałować?

ONA Jeśli to prawda…

ON Tak, to prawda.

ONA Powinieneś był mi to powiedzieć. Miałeś prawo mnie wyrzucić, może i zabić, ale ty mnie upokarzałeś – o tysiąc razy bardziej, niż ja ciebie. I czyniłeś to z głębokim przekonaniem.

ON Słyszysz, co mówię? Domyślasz się wreszcie? Teraz wiesz, jak mi było, kiedy mnie oszukałaś… To jest moją karą za te chwile, za te wszystkie dziesięć lat…

ONA Ale ja cię nie upokarzałam!

ON Nie upokarzałaś? Uraziłaś mnie, wyśmiałaś, zmieszałaś z błotem… Gdyby to był ktoś inny, może umiałbym ci wybaczyć. Ale to, że wybrałaś właśnie jego… Tego, któremu wszystko szło jak po maśle… który miał zawsze z górki… który zmieniał kochanki jak rękawiczki… Mnie nikt niczego nie dał za darmo, chociaż uczyłem się lepiej od niego.

ONA Ty też przy nim udawałeś…

ON Co mi po nim? Nie interesuje mnie, że już go tu nie chcą i przez to musi iść na wojnę, aż tam, między muzułmanów. A może powinienem się zachwycać jego powrotami do byłej żony? Nigdy nie oglądałem telenowel.

ONA Nie musisz go obrażać.

ON Czemu nie? Przecież bez przerwy szkodził mi w życiu!

ONA Jeśli tak czujesz, powinieneś mu to powiedzieć wprost.

ON Dobrze wiedział, że czytam w nim jak w książce.

ONA Ale on był szczery!

ON A… czar jeszcze nie prysł. Już mnie zaczynasz nudzić!

ONA Jakbyś chciał wiedzieć, byłam z nim szczęśliwa. Szalenie szczęśliwa i do dziś cieszę się, kiedy go wspominam, i nikt mi tego nie może odebrać. Po nim już nie było nic!

Pauza.

I w tym domu przeżyłam wiele dobrych chwil i nigdy nie zapomnę, że byliśmy sobie tak długo… bliscy… Nawet ty dobrze będziesz o mnie myśleć, kiedy to przebolejesz. Ale co to było? Spokój domu, radość z urodzin Betki, czym to wszystko było wobec pięknej i krótkiej namiętności, którą przeżyłam z nim!

Pauza.

Odejdę dziś wieczorem.

Pauza.

ON Możesz odejść, kiedy chcesz. Nie musisz się spieszyć.

 

Tłumaczenie: Funky

Redakcja: Marzena Dobosz

 

 

Anna GRUSKOVÁ (ur. 21 III 1962, Modra) – dramaturg, scenarzystka i reżyserka. Absolwentka Wydziału Filozoficznego na Uniwersytecie Karola w Pradze (Katedra wiedzy o teatrze). Pracuje w Instytucie Teatralnym w Bratysławie. Debiut dramaturgiczny: Bohaterka i krytyczka (Herečka i kritička, 2000). Inne sztuki: Almtraum (2004), Nikczemnicy i nimfomani (Nýmandi a nymfomani, 2004, nagroda „Drama-2004”), Krwawy klucz (Krvavý kl’úč, 2005), Ciekawość (Schaulust, 2007), Kobieta rabin (Rabínka, 2008, nominacja: Prix Europa, Berlin; inscenizacja: Słowacki Teatr Narodowy, Bratysława, 3 III 2012, reż. Viktorie Čermáková), Komórki (Komůrky, 2013).

Inicjatorka kilku słowackich i międzynarodowych projektów o charakterze społecznym, m.in. Panny młode (Nevesty, 2007-2009), Sarkofagi i bankomaty (Sarkofágy a bankomaty, 2008-2009). Autorka projektów teatralnych: Sztuka Dunaju, albo Wstrętna kawa, tanie papierosy (Dunajdráma alebo Hnusná káva, lacné cigarety, 2010), Šance’89, albo Okno nadziei (Szansy’89, 2009, inscenizacja: 16 IX 2009, reż. Jana Svobodová).

Wyreżyserowała własne utwory, m.in. Sztuka Dunaju, albo Wstrętna kawa, tanie papierosy (Teatr Divadlo bez domova, Teatr Štúdio 12, 17 X 2010), filmy dokumentalne: Kobieta rabin (2012) i Powrót do palącego się domu (Návrat do horiaceho domu, 2014).

Sztuki Almtraum i Ciekawość zostały włączone do antologii słowackiego dramatu, wydanej w Niemczech pt. „Durchbrochene Linien. Zeitgenössisches Theater in der Slowakei” (Berlin 2007).

Sztuka Pięć dań dla dwojga (Pät’ chodom pre dvoch) została napisana w 2007 roku. Prapremiera: Teatr Štúdio 12 w Bratysławie, 15 XII 2007, reż. Anna Grusková, z udziałem aktorów: Lucia Hurajová i Marek Majeský.

Dodaj komentarz