Młodzi krytycy o Justynie Hofman

Koło Młodych Klubu Krytyki Teatralnej na pożegnanie Justyny Hofman-Wiśniewskiej:

Miała w sobie taką łagodność – napisał ktoś o niej, a ja ciągle o tym myślę. To zdanie leży jak dobra koszula. Wbrew pozorom nie łatwo dziś o nią. Wszędzie pełno sztucznych domieszek… A Justyna naprawdę miała w sobie sporo łagodności… „Eeee – machała ręką – nie warto! Ważne, abyś ty nie miała sobie nic do zarzucenia” – studziła nasze gorące głowy i rozgoryczenia. Koło Młodych Klubu Krytyków Teatralnych – taki twór powstał dzięki jej inicjatywie i zrzeszał nas, młodych duchem – niekoniecznie metryką – pasjonatów teatru. Słuchała naszych rozemocjonowanych rozmów uśmiechając się lekko. Delikatnie, niemal niezauważalnie naprowadzała na właściwe tory. Aby nie zatracić indywidualności. Podsuwała niezbędne lektury, wyświetlała elementarną klasykę, uzupełniała wiedzę w przeoczonych przez nas dziedzinach. Nie krytykowała. Nigdy. Nawet najbardziej absurdalnych wniosków wyciągniętych ze spektakli. Niepewność spowodowaną brakiem wiedzy rozwiewała powtarzając jak mantrę: „Oglądaj! Warsztat przyjdzie z czasem.”

Była wspaniałym nauczycielem. Przewodnikiem. Ale to, co najbardziej we mnie z niej zostało, to bezinteresowna pomoc. Udzielana bez proszenia i od ręki. Pojawiająca się nim jeszcze problem został dobrze wyartykułowany. Rzadko doświadcza się tego nawet wśród najbliższych. W szaleństwie dzisiejszego dbania o samodoskonalenie i samozadowolenie, generalnie o własny, wysoko zadarty tyłek, to wyjątkowa cecha! To świadectwo człowieczeństwa.

Dała nam niezwykłe poczucie opieki.

Potwornie pisać takie rzeczy o osobie, której nie ma prawa tu nie być! Powinno się to wszystko napisać, powiedzieć, kiedy jeszcze była. W te wieczory teatralne na Saskiej Kępie, w przyjaznej Galerii van Golik, przy ciepłej herbacie i niewyczerpanej życzliwości, kiedy wszyscy czerpaliśmy z jej wiedzy, doświadczenia, mądrości i ciepła.

Choć to wszystko może zbyt górnolotne, może towarzyszy temu zbytnia emfaza, ale nie wiemy jak się z Tobą pożegnać. Zaskoczyłaś nas. Wybacz zatem i żegnaj. Nasz Nauczycielu, Przyjacielu…

Już tęsknimy…

Katarzyna Michalik – Jaworska

Pani Justyno, przykro, smutno, żal, lecz to żadne z tych słów… Nie znajduję słów… Dziękuję za poczucie, że poza mamą i tatą jest ktoś jeszcze, kto przeczyta recenzję, kto poleci komuś moją pełną wad osobę, kto podsunie ważny numer telefonu mówiąc: dzwoń, może tu się uda… Dziękuję za wsparcie i życzliwość, jakie dotąd dostawałam od najbliższych mi ludzi i obiecuję, że zrobię to, co Pani radziła, a czego jeszcze nie zaczęłam.

Zuzanna Talar

 

 

Pamiętam ten dzień, kiedy zdecydowałam się wziąć udział w warsztatach krytyki teatralnej. Długo zastanawiałam się czy to odpowiednie miejsce dla filologa klasycznego. Pani Justyna szybko pokazała nam, że to, co wnosimy od siebie w każdej recenzji, bierze się z naszej odmienności. Ba, z różniących się od siebie osób była w stanie zbudować silną grupę, kiedy powołała do życia Klub Młodych Krytyków Teatralnych. Wspólne spotkania, aby podzielić się spostrzeżeniami czy refleksjami związanymi z teatrem, charakteryzowało ciepło i wspaniała atmosfera. Ciepło, bo i Ona była osobą niezwykle ciepłą i otwartą na drugiego człowieka. Ze spokojem słuchała o wszystkich naszych problemach i była zawsze gotowa wesprzeć dobrą radą, swoją obecnością. Jedno chcę Jej obiecać – Klub Młodych, w który włożyła swoje serce, będzie istniał, a my będziemy korzystać ze wszystkiego, czego nas nauczyła.

Monika Wesołowska

Była po prostu i aż dobrym człowiekiem. Człowiekiem na wysokim C. Takich ludzi jest już niewielu. Powinni być pod specjalną ochroną. Ona nigdy nie była. Zawsze w cieniu, z tyłu. Zawsze dbała, żebyśmy to my, jako nowa elita krytyki teatralnej – świecili, byli z przodu, realizowali się, uczyli. Ona tylko prowadziła nas właściwą drogą. Etyka, prawość, uczciwość, wierność sobie – to zawsze było dla niej najważniejsze. Justyna była cudownym przyjacielem, pełnym ciepła, zrozumienia.

Ewelina Drela

Poznałam Panią Justynę przypadkiem, trafiając w Internecie na ogłoszenie o naborze na warsztaty Krytyki Teatralnej i tak zaczęła się nasza znajomość. Teatr pasjonował mnie od zawsze, ale dzięki niej poznałam jego nowy wymiar. Potrafiła nie tylko doradzić, ale i popchnąć (pokierować) we właściwą stronę. Była nieocenioną skarbnicą wiedzy, nie tylko teatralnej. Samo przebywanie w jej towarzystwie sprawiało przyjemność – miała w sobie taką kojącą moc. Nie potrafię zebrać myśli w logiczną całość. Doświadczyłam od niej wiele dobrego w czasie, gdy w moim życiu nie działo się najlepiej. Zawsze, bez względu na okoliczności mogłam liczyć na jej wsparcie.

Tak trudno oddać słowami to, co teraz czuję. Pani Justyna była niesamowitym człowiekiem, będzie mi jej bardzo brakowało…

Trudno zebrać słowa w jasne myśli,

Ból i żal ogarnia nasze serca.

Justyno o twarzy uśmiechniętej,

Zawsze pogodna i pełna ciepła,

Dlaczego opuszczasz nas tak wcześnie,

Niespodziewanie i nieodwołalnie?

Pozostaje nam o Tobie pamięć

Wyryte mamy w sercu wspomnienie

O tym jak obdarzałaś nas ciepłem

Dobrą radą, uśmiechem i sobą.

 

***

Wszystkie moje słowa zatrzymała w gardle cisza..

Agnieszka Wielecka

 

Magdalena Tyrała

Dodaj komentarz