Rozmowa z Bogiem

Ten apokryf jest tak napisany, że sprawia wrażenie autentycznego zapisu. Josel Rakower, jego bohater, doznawszy najstraszliwszych klęsk, osamotniony i czekający na śmierć w płonącym i mordowanym warszawskim getcie powiada z nadludzką niezłomnością: „Jestem dumny z tego, że jestem Żydem – nie pomimo postawy, jaką przyjmuje wobec nas świat, lecz właśnie ze względu na tę postawę. Wstydziłbym się być członkiem narodów, które zrodziły i wychowały owych zbrodniarzy, odpowiedzialnych za czyny, których przeciw nam dokonano. Tak, jestem dumny z tego, że jestem Żydem, ponieważ być Żydem to sztuka. Ponieważ być Żydem jest ciężko. To żadna sztuka być Anglikiem, Amerykaninem czy Francuzem. Zapewne łatwiej i wygodniej być jednym z nich, ale w żadnym razie nie jest to większym zaszczytem. Tak, to wielki honor, być Żydem”.

Tekst Zvi Kolitza powstał w ciągu kliku dni tuż po wojnie i do tej pory uważany za jedno z najważniejszych świadectw teologicznego przezwyciężenia zagłady. W wielu krajach dzieci uczą się jego fragmentów na pamięć, a wychowawcy podpowiadają, jakie przesłanie kryje. Tekst to więc szalenie wymagający i piętrzący przed aktorem same trudności. Sławomir Holland zmaga się z nimi zwycięsko, bo omija niebezpieczeństwo udawania, pokusę grania Josela Rakowera.

W pierwszej części spektaklu sprawia wrażenie kogoś, kto z pewnym trudem odczytuje ocalały z getta manuskrypt. Odcyfrowuje go i przy okazji co pewien czas tłumaczy znaczenie niektórych zwrotów użytych w języku jidysz. Ten zabieg będzie stosował konsekwentnie, uzyskując swego rodzaju efekt obcości wobec bohatera opowieści, stając się pośrednikiem między nim a widzem. Tylko wtedy, kiedy wymienia imiona utraconych dzieci Josela, głos aktora wzmaga się z wielką siłą, akcentując ogrom straty na miarę Hioba. Pozostałe partie wspomnień i rozważań teologicznych wypowiada bez patosu, do minimum ograniczając aktorskie granie. Wzmacnia to bezpośredniość przekazu. Zamiast patosu Holland wybiera prostotę, choć ostanie słowa jego monologu, kierowanego do Boga, tchną taką powagą, że musi im nadać wyraz szczególnej solenności: „Możesz mi ubliżać, możesz mnie bić, możesz zabrać mi wszystko, co najdroższego i najlepszego mam na tym świecie, możesz mnie na śmierć zadręczyć – ja zawsze będę w Ciebie wierzył! Zawsze będę Cię kochał, zawsze – na przekór Tobie samemu!
I takie są też moje ostatnie słowa do Ciebie, mój gniewny Boże: nic Ci to nie pomoże! Uczyniłeś wszystko, bym się na Tobie zawiódł, bym w Ciebie nie wierzył. Lecz umieram, jak żyłem – niezachwianie w Ciebie wierząc!”.

Słowa komentuje muzyka, którą wykonuje wirtuozersko na klarnecie kompozytor, Michał Górczyński. To właśnie te niepokojące, czasem zawodzące, niekiedy urwane, ostre brzmienia zastępują aktorskie uniesienie, dopełniają refleksje snute przez Josela nutą trwogi.

Ważne, skromne przedstawienie, w którym za całą dekorację wystarcza krzesło, spowite czarną materią, stawia istotne pytania o możliwość zachowania wysokiej ludzkiej miary moralnej w obliczu zagłady i wytrwania w wierze mimo spustoszenia niesionego przez ludobójców. Holland sugestywnie tę postawę buduje na scenie.

 

Tomasz Miłkowski

 

JOSELA JAKOWERA ROZMOWA Z BOGIEM Zvi Kolitza, tłum. Artur Kuć, muz. Michał Górczyński, przedstawienie impresaryjne, monodram Sławomira Hollanda, premiera 13 stycznia 2012, spektakl w Instytucie Teatralnym w Warszawie, 15 września 2014

 

Nagroda Publiczności III Łódzkiego Festiwalu Monodramu MONOwMANU, Łódź 2012.

Dodaj komentarz