Od rzemiosła do mistrzostwa

Nagrodę im. Ireny Solskiej, ustanowioną przez polską sekcję Międzynarodowego Stowarzyszenia Krytyki Teatralnej/Klub Krytyki Teatralnej za wybitne osiągnięcia polskiej aktorki otrzymała za 2014 rok profesor Anna Lutosławska, związana od wielu lat z Teatrem Słowackiego w Krakowie. Na tej scenie przez wiele lat grała także sama patronka Nagrody Irena Solska (1877-1958).

Wręczenie nagrody kolejnej Mistrzyni sztuki aktorskiej jest zawsze okazją do przypomnienia szerszej publiczności patronki Nagrody, także aktorki, Ireny Solskiej legendy polskiego teatru heroicznie walczącej (także z własnym mężem, wybitnym reżyserem, aktorem i dyrektorem teatru Ludwikiem Solskim) o własne miejsce, indywidualny głos na scenie.

Nagroda im. Ireny Solskiej ma zaledwie czteroletnią historię, lecz jej dużą rangę oprócz postaci samej Patronki stanowi prestiżowa lista dotychczasowych laureatek (Danuta Szaflarska, Nina Andrycz, Emilia Krakowska). Dołącza do nich w tym roku Anna Lutosławska – pierwsza wśród wyróżnionych, której wieloletnia praca sceniczna związana była z Wrocławiem, Nową Hutą i Krakowem, nagroda wyszła więc poza stolicę, by stać się ważna dla całej scenicznej Polski.

Z dotychczasowej listy laureatek wynika wyraźne przesłanie jurorów, a więc ludzi znających historię teatru i rzemiosło aktorskie. Nie chcą wyróżniać gwiazdek sezonowych, celebrytek, łowiących popularność w działaniach pozascenicznych ani autorek epatowania i szokowania publiczności dziwactwami z myślą wyłącznie o frekwencji. Prawdziwa wartość godna uhonorowania to najzwyklejsza i najcenniejsza rzetelna praca prowadząca od rzemiosła do mistrzostwa, całkowite jej oddanie w poczuciu osobistego – czasem trzeba przywołać to słowo – powołania. Także łączenie uprawiania aktorstwa z aktywnością na innych polach, na przykład działalność pedagogiczna (Emilia Krakowska, Anna Lutosławska) lub talent wypowiadania się w innych dziedzinach artystycznych (książki poetyckie Niny Andrycz oraz Anny Lutosławskiej tomy prozy, a także dramat Wędrówka, książki dla dzieci i osiągnięcia malarskie – w tym własne wystawy).

Po prostu najprawdziwsze osobowości zbudowane na profesjonalizmie, promieniujące miłością do sztuki, wytrwałe szlifujące artyzm i spełniające się także w dzieleniu się doświadczeniami w pracy ze studentami czy twórczości literackiej. Jest w tym solidność i szacunek dla odbiorcy i serio traktowanie siebie wobec publiczności.

Niby nic wyjątkowego – jeszcze niedawno byłoby to normą jednak obecnie są to coraz rzadsze przymioty w świecie zabawowego traktowania siebie i swojej pracy ze ścianką dla fotoreporterów jako główną sceną, dla której teatralna jest dodatkiem zarówno finansowym, jak i promocyjnym. Wszystkie laureatki nagrody im. Solskiej łączą przymioty stanowiące o wyjątkowym autorytecie artystek.

11 września na Scenie Miniatura Teatru Słowackiego w Krakowie (wybór sceny na życzenie Laureatki) odbyła się gala wręczenia nagrody Profesor Annie Lutosławskiej. Z ekranu filmu dokumentalnego powitał bohaterkę wieczoru Krzysztof Miklaszewski, od lat dokumentujący dokonania artystów krakowskich i nie tylko, mowę laudacyjną przygotowała jak zawsze nadzwyczaj rzetelnie i wnikliwie prof. Bożena Frankowska. Przypomniała bogatą drogę artystyczną Laureatki, przybliżyła najważniejsze fakty: miejsca pracy i życia, miasta i instytucje, wcielenia aktorskie, dydaktyczne i literackie. Zostały wspomniane wszelkie (niekiedy ku zaskoczeniu Laureatki) role aktorskie w poszczególnych teatrach, miastach i sowicie cytowane – dla podkreślenia wagi dorobku bohaterki wieczoru – recenzje i fachowe publikacje teatralne takich znawców jak Z. Greń, Zb. Raszewski czy J. Kellera… Profesor Bożena Frankowska nie mogła przybyć na galę i powierzyła odczytanie mowy laudacyjnej Konradowi Szczebiotowi, członkowi zarządu MSKT, krytykowi teatralnemu i historykowi teatru. Dało się zauważyć zaskoczenie profesor Lutosławskiej, gdy dowiadywała się o mnogości swoich dokonań, osiągnięć, spektakli, a także pochwalnych recenzji, których – ze względu na skromność – już nie pamiętała. Tylko dwa razy Laureatka wyraziła wątpliwości co do dat czy miejsc wydarzeń, lecz znając perfekcyjną pamięć profesor Frankowskiej, stawiam, że to jej archiwum i pamięć są bliższe prawdy.

A. Lutosławska łączy z inną laureatką Niną Andrycz, godzenie pracy aktorskiej z pasją literacką choć różnią uprawiane gatunki. Nina Andrycz była autorką wielu książek poetyckich, a obszarem pisarskim A. Lutosławskiej jest proza.

Kluczowy akapit z werdyktu zarządu MSKT brzmi przytoczony na zaproszeniu wydrukowanym przez Teatr Słowackiego, organizatora gali brzmi: Dorobek artystyczny, pedagogiczny i literacki Anny Lutosławskiej stawia ją w rzędzie najwybitniejszych artystek teatru, które łączyły aktywną obecność na scenie z pasjami pedagogicznymi, misją społeczną i darem utrwalania swoich obserwacji słowem – najświeższym dowodem tej zdolności jest wydana w tym roku książka wspomnieniowa Skojarzenia zapisane
w brulionie
.

Po laudacji wysłanniczka zarządu Klubu Krytyki Teatralnej Marzena Dobosz wręczyła Laureatce dzieło wybitnego grafika Janusza Golika z Warszawy, a dawni studenci Pani Profesor, Hanna Bieluszko i Tadeusz Zięba, odczytali okolicznościowe listy między innymi od Marszałka Małopolski Jerzego Sowy, a przede wszystkim wyróżniający się głębokim zrozumieniem dokonań scenicznych Laureatki list od Prezesa ZASP Olgierda Łukaszewicza z niemal poetyckim opisem talentów Pani Profesor.

Wielki bukiet kwiatów z najlepszymi podziękowaniami i życzenia przekazał Dyrektor Teatru Słowackiego Krzysztof Orzechowski – gospodarz i znakomity organizator uroczystości, a Tadeusz Zięba zaśpiewał jako prezent muzyczny piosenkę Yves Montanda. Bohaterka wieczoru cierpliwie odpowiadała na wnikliwe pytania Konrada Szczebiota ku wielkiemu zadowoleniu publiczności, wśród której była także Marta Stebnicka w sposób szczególny powitana przez prof. Lutosławską. Na zakończenie Laureatka po mistrzowsku recytowała wybrane przez siebie fragmenty utworów literackich Karola Wojtyły. W ten sposób nawiązała do ważnej dziedziny swojej działalności, jaką było przez lata przybliżanie polskiej poezji Polakom mieszkającym w Wiedniu, Londynie, Algierii. Wśród moich znajomych są osoby którzy do dziś pamiętają wieczór polskiej poezji
w Mostaganem w Algierii.

W tej obywatelskiej misji „konsula artystycznego” Anna Lutosławska dawała wyraz swojego przywiązania do Polski. A przywiązanie do miasta rodzinnego Krakowa wyraziła odmawiając zaproszenia do pracy w stolicy. Jej motto artystyczne rozumiem jako zaangażowanie, by ludzi i rzeczywistość zmieniać na lepsze chociażby tak ulotnym narzędziem, jak słowo.

Był jeszcze czas na rozmowy kameralne z Anną Lutosławską, wywiady, zwierzenia przy tokaju, narzekanie na młode pokolenie aktorskie, które zresztą nie dopisało swoją obecnością.

Od kogo będą się uczyć mistrzostwa i mądrości? Pani Profesor Anna Lutosławska w swej wielkoduszności wciąż jest gotowa tym wszystkim dzielić się z innymi. Ja opuszczałem galę wzmocniony i bogatszy. Też i po to są nagrody.

Bogdan Falicki

Dodaj komentarz