„BESTIE” SZTUKI

Ars non habet osorem nisi ignorantem
– Sztuka nie ma wrogów oprócz ignorantów

Rozżarte, zażarte, płonące gorącym ogniem, „wyszczerzone” na świat, który otacza dzisiejszych artystów. Są pełni żarliwości, interesuje ich tylko Sztuka. Różnorodna, mówiąca różnymi językami, mieniąca się kolorami, zagarniająca przestrzeń.

Jeżeli nasza dusza była coś warta, to dlatego, że płonęła goręcej niż inne – pisał André Gide. W Galerii van Golik czuje się tętno, rytm i żarliwość ludzi tworzących pewną wspólnotę wynikającą tylko i wyłącznie z potrzeby przebywania w niej. Tu dusze i umysły płoną goręcej. Tu toczą się żywe, wręcz żywiołowe rozmowy o sztuce, nie o interesach, tu odbywają się spotkania ludzi, nie tylko artystów, których łączy żarliwość w „wyznawaniu wiary”, indywidualizm w opowiadaniu świata, własny (nie wtórny, podpatrzony, podkopiowany i koniunkturalnie przyswojony) język wypowiedzi artystycznej w charakterystyczny dla każdej z tu wystawianej bestii sposób. Tu zawsze chodzi o Sztukę nie o sztukę, tu na pierwszym planie jest Sztuka na odległym komercja, tu wystawiają swoje prace „bestie sztuki” – twórcy żarliwi, których dusze płoną goręcej.

Bez sztuki nie ma piękna na świecie. Bez żarliwości, bez buntu, bez „duszy płonącej” nie ma w sztuce życia ani Prawdy. „Każdy artysta zmienia znaczenie świata, który zdobywa sprowadzając go do form wybranych czy wymyślonych przez siebie, tak jak filozof sprowadza go do swoich pojęć, a fizyk do swych praw. I odnosi te zwycięstwa nie nad samym światem, ale nad jedną z ostatnich form, jakie ten przybrał dla niego w ludzkich rękach i ludzkiej wyobraźni” – pisał André Malraux.

Pierwsze znaki kreślone przez człowieka pradziejów są jednocześnie pierwszymi słowami trwającego do dziś dialogu artysty ze światem, z naturą, z drugim człowiekiem. Tylko w sztuce i poprzez sztukę dotykamy prawdy. Tylko sztuka jest przestrzenią, w której znikają bariery, ideologie, pozy, maski, kłamstwa, pozory, udawania, w której zaczadziali i oczadziali polityką, zniewoleni kłamstwami i upodleni własną niewiedzą dyktatorzy różnych trendów i mód tak naprawdę nie mają nic do powiedzenia. Przeminą kariery, mody, społeczeństwa, politycy i decydenci, którzy tak usilnie dzisiaj starają się sztukę i artystów zniewolić, a człowiek stale będzie poszukiwał tego, co ważne: Prawdy i Piękna. I zawsze będzie je odnajdywał w sztuce. Jedynie sztuka wychodzi zwycięsko ze zmagań z czasem, materią, historią, modą, krytyką, układami, karierami, sukcesami czy klęskami. Maska z Wybrzeża Kości Słoniowej i plafon Kaplicy Sykstyńskiej wyrażają tę samą potrzebę uzewnętrznienia harmonii zachodzących w świecie i w człowieku. Człowiek w obecności obu tych dzieł zawsze będzie odczuwał takie samo wzruszenie. Ich wewnętrzna „jakość” pozostaje bowiem taka sama. „Każdy artysta zmienia znaczenie świata, który zdobywa sprowadzając go do form wybranych czy wymyślonych przez siebie, tak jak filozof sprowadza go do swoich pojęć, a fizyk do swych praw. I odnosi te zwycięstwa nie nad samym światem, ale nad jedną z ostatnich form, jakie ten przybrał dla niego w ludzkich rękach i ludzkiej wyobraźni” – pisał André Malraux.

Pochwycić sens jakiegoś faktu, to pochwycić siebie w nim i jego w sobie samym. Zanim zaangażujemy się we wspólną kreację przestrzeni, którą zagarnęliśmy tu i teraz w Galerii van Golik, musimy wyjść ze sztucznego, nieautentycznego świata, który nas otacza, by tworzyć świat własny. Indywidualny, ale zanurzony w pewną wspólnotę. W tej Galerii we wspólnotę „bestii sztuki”. Grupa Hoovera, Witold Zandfoss, Ida Karkoszka, Via Varsovia, Krzysztof Rapsa, Tomasz Sętowski, Tatjana Semane, Wiesław Janasz, Dmitry Savchenko, Rafał Chołodziński … To tylko niektóre z „bestii”. Jedną z ostatnich, której wystawa „Pastele” właśnie się zakończyła jest Tadeusz Serafin. „Bestia” o płonącym sercu jak większość prezentujących tu swoje prace artystów. Uczestnicząc w kolejnych wernisażach Galerii van Golik przypomina mi się wizja „katedry teatru” Adolphe`a Appii, katedry, która ma główną nawę, wiele kaplic, fresków, witraży, obrazów i figur, a budowana była latami. Podobnie jest z tą Galerią, w której zapisuje się historia przemian i stylów sztuki, indywidualności i nurtu wspólnego. Tu „bestie sztuki” tworzą przestrzeń nieustannej kreacji.

Warto wspomnieć, że w tej galerii odbywają się też spotkania Klubu Krytyki Teatralnej – Sekcja Polska Międzynarodowego Stowarzyszenia Krytyków Teatralnych, niektórym wernisażom towarzyszą koncerty Stanisława Soyki, mini recitale Emilii Krakowskiej czy Macieja Pietrzaka.

 

Justyna Hofman-Wiśniewska

Dodaj komentarz