POSTSCRIPTUM. Z Wierą Gran: między życiem a sceną

Jagoda Opalińska w swoim Postscriptum wraca do spektaklu Wiera Gran w Teatrze Kamienica:

Biografia zawsze stanowi dla teatru ogromne wyzwanie i piekielny ciężar. Fabularne zmiany planów czasowych zmieniają się tu z wizerunkiem osób rozpoznawalnych w perspektywie historii, społecznej pamięci, beletryzowanego mitu. Scenicznemu portretowi zagraża więc i manipulacja i weryzm. A równocześnie pojawia się realna szansa, by na nowo kształtować tryb obiegowych sądów.

Ten zamysł w spektaklu Wiera Gran [Teatr Kamienica] niesie szlachetną powściągliwość i autentyczne wzruszenie. Znakomicie uszyty [reż. Barbara Sass] scenariusz [Anna Burzyńska] wspiera świetny aktorski warsztat [Justyna Sieńczyłło, Paweł Burczyk]. Widownia gorąco reaguje już kolejny sezon [premiera, jesień 2012]. Stąd też moje obecne postscriptum.

Najpierw chciałabym zatrzymać się przy biograficznym tropie, któremu Anna Burzyńska nadała klarowny literacki szlif. U źródeł projektu znajdują się dwa tytuły. Głośna książka Anny Tuszyńskiej Oskarżona Wiera Gran i nie wiedzieć czemu trudno dostępny tekst Wiery Gran Sztafeta oszczerców. Ale Burzyńska idzie własnym duktem. Kluczowe pytania o zarzut kolaboracji w warszawskim getcie stawiany pięknej, wielce utalentowanej żydowskiej śpiewaczce Wierze Gran tkwią boleśnie we wszystkich przywoływanych obrazach. Burzyńska nie rozstrzyga winy i kary. Sięgając holocaustu, daje świadectwo wojennej traumy. W lapidarnych zbliżeniach łączy rozpacz ze sprzeciwem, bezradność z obroną, apatię z nadzieją. Brak dygresyjnych komentarzy, które nota bene obciążają narracje Tuszyńskiej, stanowi teraz bardzo istotny element przekazu. Dzięki temu widz rozpoznaje krąg samotności „bez wyjścia”. Ostre cięcia, wyraziste kadry, którymi tak wyraziście rzeźbi przestrzeń Barbara Sass kumulują się w wyrazistych migawkach, kiedy wchodzi Paweł Burczyk. Widać tam i słychać obserwatorów – uczestników drogi donikąd, jaką porusza się Wiera Justyny Sieńczyłło. Charakterystyczna, okaleczona, a jednocześnie nieokiełznana, fascynująca, wspaniała. Postać tworzona na przemian zwartym, realistycznym językiem oraz wysmakowaną stylizacją. Ten dualizm kształtują zawodowe marzenia i prywatne klęski bohaterki. Sieńczyłło dotknąwszy charyzmy i emocjonalnych bebechów, dotyka koszmaru, który ubezwłasnowolnia artystkę, niszczy człowieka. Jest w tym piękny rys współczucia i świadomy prymat współ-odczuwania. Ale też jest znamienna cząstka bólu, jakim sama Wiera oplątywała własny życiorys.

„To cud, że nie wytrułam pół świata za krzywdę, jaka mi się dzieje. To cud, że do tej pory nie popełniłam sto razy samobójstwa.”

 

Czyli znowu białe plamy. A prawda? A powojenne procesy? A fala oskarżeń? A

szczególne votum separatum Władysława Szpilmana? Nie ma w inscenizacji ostatecznego wyroku. Są ostateczne niejasności. Natomiast dzięki różnorakim aktorskim metamorfozom unosi się głos Wiery Gran, o którym i adwersarze mówili, że sięga serca. Tedy właśnie przenikają mocne akordy stalinowskich czystek, emigracyjnych wzlotów, osobistych ucieczek, psychicznego klinczu.

Gorzka historia. Złożona biografia. Mądry, precyzyjnie skomponowany teatr.

JAGODA OPALIŃSKA

Dodaj komentarz