Nie graj, tylko istniej!

O Dyplomie w Akademii Teatralnej, Ecce homo!! w reżyserii Krzysztofa Majchrzaka, pisze Jagoda Opalińska:

To bardzo piękny dyplom. Przetrawiony emocjami, a równocześnie odarty z wszelkich sygnałów werbalizmu. Dyplom, który się precyzyjnie trzyma myślowego kierunkowskazu. A jest tam i piekło i czyściec i nadzieja. Krzysztof Majchrzak prowadząc tym szlakiem grupę studentów IV roku Wydziału Aktorskiego Akademii Teatralnej, zgotował młodzieży niezwykle trudne wyzwanie. Dlatego, choć trzem osobom przyznano najwyższe laury tegorocznego Festiwalu Szkół Teatralnych (Łódź 6 – 11 maja), ale pełne artystyczne zwycięstwo ma rangę zespołową. Bowiem wszyscy studenci: Aneta Gołębiewska, Małgorzata Mikołajczak, Piotr Bulcewicz, Sebastian Fabijański, Mateusz Nędza, Piotr Marzecki, Julian Świeżewski oraz towarzysząca im dwójka z drugiego roku: Joanna Sokołowska, Jakub Gawlik, wspaniale odnaleźli się na planie scenariusza.

Majchrzak sięgnąwszy motywów książki Irvina D. Yaloma KURACJA wg SCHOPENHAUERA, ze szczególną determinacją tropi złą pamięć, gromadzi bolesne wybory. I właśnie taka determinacja kształtuje Yalomowsko – Majchrzakowski język spektaklu. Ostry, logiczny, skondensowany, dzielony techniką filmowych zbliżeń, muzycznych akapitów. Nie ma zewnętrznego przebacz. Krok za krokiem, ujęcie za ujęciem, kwestia za kwestią otwiera się głębokie, wręcz metafizyczne, pojednanie. Wśród kakofonii dźwięków, pomiędzy skrzypem stalówki, która prawie że wypluwa Schopenhauerowskie cytaty, a wibrującym odgłosem nowojorskiego loftu – słowa, gesty, ruch, muzyka, światło nabierają rozmaitych odcieni prawdy. Widz trafiając w przestrzeń terapeutycznych zajęć Dawida Herzfelda, otrzymuje równocześnie cały splot brzmień ulicy miasta – molocha. Taki przekaz już od początku naznacza choroba nowotworowa bohatera. Stygmat śmierci odbija się w ciągu zdarzeń i generuje stygmat przemiany. Wszystko razem posiada mocne fundamenty, które Krzysztof Majchrzak rozplanował co do milimetra przyczynowo-skutkowych linii akcji. Budując, nakładem własnej ogromnej pracy i w efekcie współpracy zespołu, znakomicie uruchomił działania studentów, których dojrzała gra – bez cienia warsztatowej minoderii, bez formalnych ornamentów – przechodzi w istnienie. Oni chcą być. Idą torem autorefleksji, świadomego odczuwania, w rezultacie po prostu są. Odpowiedzialna, perfekcyjna robota, za którą trzeba też wyróżnić kilka obecnych w projekcie osób: Tomek Walesiak (scenografia, kostiumy, światło), Maciej Majchrzak (efekty specjalne), Lidia Bargieł (ruch).

I tu jeden konieczny przypis. Panie Profesorze! Dał pan swoim studentom niezwykle cenny ładunek myśli, wrażliwości, warsztatu oraz żelaznej samokontroli. Teraz już muszą biec dalej. Tymczasem dokoła gębę szczerzy celebrycko-zidiociałe wykonawstwo. Kiedy więc Ci młodzi – zdolni odnajdą autentyczną zawodową przestrzeń, tego im ani genialny odludek Artur Schopenhauer, ani błyskotliwy nowojorczyk doktor Herzfeld, ani wyjątkowy pedagog – artysta Krzysztof Majchrzak nie wskażą. Szczęśliwie pojawia się nikłe światło w tunelu. Tak błyszczy postawiony do góry nogami Schopenhauerowski aforyzm o granicach mądrości i bezgranicznej głupocie. Tyle że to w naszych realiach diabelsko chwiejna konstrukcja.

 

Jagoda Opalińska

 

Dodaj komentarz