Oniegin we Foyer STUDIA

Piszę do Pana – trzebaż więcej?

Irena Jun jest mistrzynią teatru poetyckiego, w którym króluje słowo. Słowo uwodzące nie tylko dźwiękiem i sensem, ale także wyglądem, które przybiera oblicza postaci, powoływanych do życia przed oczami widzów, mieni się urodą rytmu, barwą głosu, emocjami i humorem. Wszystko dozowane z horacjańskim poczuciem miary.

 

Tak też jest z Eugeniuszem Onieginem, który dla dojrzalszego pokolenia pozostaje wspomnieniem dzieciństwa (kiedy wkuwaliśmy na pamięć strofy z tego poematu), z wielką czułością prezentowanym w Teatrze Studio. To wspólne dzieło wszystkich artystów, zjednoczonych miłością do prawdziwej poezji. Nieznane szerzej umiejętności ukazuje widzom Krzysztof Stelmaszyk, który jako porte parole poety w wycyzelowanej narracji, z ironicznym dystansem i lekkością prowadzi przez świat uczuć, nieporozumień i zwątpień, które przeżywają bohaterowie romansu. Jako Leński błyszczy (także w partii wokalnej, arii z opery Piotra Czajkowskiego) Modest Ruciński, zachwycająco smuci się Tatiana Marty Juras, kiedy w liście wyznaje Onieginowi swą miłość, a potem dźwiga ciężar odrzucenia, ze swobodą poddaje powiewom sytuacji Olga Justyny Bieleckiej, a całość komentuje Irena Jun, nadając kilku granym przez siebie postaciom opiekuńcze cechy Niani, Mamy i Ciotki. Wreszcie Oniegin Mateusza Damięckiego o nienagannej prezencji, uwodzicielskim geście, znudzony miastem i wsią, a na koniec padający ofiarą Amora, wręcz posągowy w finałowej scenie skamieniałego nieszczęściem, odrzuconego kochanka.

Aleksandra Semenowicz tym razem odwróciła widownię, akcję lokując od północnej strony Pałacu. Tak zorganizowana przestrzeń sprzyjała aktorom – nieprzyjazne z pozoru mury PKiNu swoim rozmachem przywodziły na myśl wielkie sala pałacowe, a prześwit między kolumnami, przez który widać było balustradę marmurowych schodów podkreślał głębię wnętrza. To właśnie w tej części rozgrywały się sceny balowe, tędy wkraczał do akcji książę, tu wreszcie towarzyszył aktorom na wiolonczeli Adam Misiak. Zagrał nawet górny balkon, na którym zjawił się na balu Oniegin. Całości jednak dekoracji cechowała oszczędność – to zaledwie kilka białych podestów i schodków, które zmieniając swój układ stawały się parkową aleją, ławeczką, wiejskim salonikiem, salą balową i landarą, która malowniczo zmierzała do Moskwy z Mamą i służbą Tatiana, panna na wydaniu.

Świetny pomysł Agnieszki Glińskiej, która oddała w zarząd Irenie Jun foyer Teatru Studio, przynosi dorodne owoce. Młode dziewczęta na Onieginie płakały, starsi panowie uśmiechali się do wspomnień. To piękne, że jest w Warszawie miejsce, gdzie można oddychać poezją.

 

Tomasz Miłkowski

 

EUGENIUSZ ONIEGIN Aleksandra Puszkina, tłum. Julian Tuwim, Adam Ważyk, reżyseria i adaptacja Irena Jun, scenografia i kostiumy Aleksandra Semenowicz, reżyseria światła Piotr Pawlik, oprac. muz. Bartosz Blachura, choreografia Paulina Andrzejewska, scena Foyer Teatru Studio, premiera 27 kwietnia 2014

 

Dodaj komentarz