Rewizor dusz

Rozszerzona wersja recenzji opublikowanej w „Przeglądzie”:

Kiedy przegląda się spis premier Gogolowskiego Rewizora na scenach polskich łatwo o zawrót głowy. Bo i mrowie ich niezwykłe, a i nazwiska wykonawców najprzedniejsze.

Tak jest i tym razem – dość powiedzieć, że w roli Horodniczego występuje Mariusz Benoit, a jego żony Joanna Żółkowska. Benoit świadomie nawiązuje do Tadeusza Łomnickiego, nietrudno znaleźć w repertuarze zastosowanych przez niego środków aktorskich rozwiązania, którymi posługiwał się po mistrzowsku jego poprzednik: charakterystyczne zaśpiewy, kocie ruchy, nagłe przyspieszenia i zwolnienia toku wypowiedzi, mierzone, przymilne uśmieszki, zwinne ruchy w wydawałoby się ospałym ciele, lekko dudniący śmiech.

To nie przypadek, to właśnie Łomnicki obdarował przed laty Mariusza Benoit krawatem Stefana Jaracza, poniekąd namaszczając na swego następcę. Dzisiaj Mariusz Benoit rolą Horodniczego składa Łomnickiemu hołd. Ale to nie znaczy, że go naśladuje – te cytaty i nawiązania przekłada na współczesną wrażliwość, umiejętnie wplata w misternie wykreowany portret prowincjonalnego despoty. W końcowym monologu, kiedy zdruzgotany, zmęczony walką o przetrwanie snuje refleksje nad stanem świata, wzbudza nawet współczucie jako ofiara systemu (gry), którego sam przecież jest jednym z filarów.

Spektakl Igora Gorzkowskiego nie jest obrazem dawnej rosyjskiej prowincji ani też współczesnej prowincji rosyjskiej czy polskiej. Gorzkowski ucieka od satyrycznej interpretacji komedii w stronę psychologicznej. Rewizor Andrzeja Masztalerza nie tyle stawia pod znakiem zapytania moralność małomiasteczkowej elity (od początku wiemy, że próżno by jej tu szukać), ile „rewiduje” jej dusze (chciałoby się po Gogolowsku powiedzieć: martwe).

Stąd przed widzami przetacza się korowód krętaczy, małodusznych oszustów, pyszałków i fiksatów. Żeby nie było wątpliwości: przybywają (dosłownie) z widowni.

Reżyser stroni od tzw. pomysłów, ale kilka smacznych żartów pokaże, jak pławienie się Chlestakowa w jakuzzi czy przeróbkę pana dyrektora Chłopowa w panią dyrektor Chłopow (żarcik genderowski). Uwagę zwraca groźny wizerunek Osipa, służącego domniemanego rewizora, który w interpretacji Jacka Belera przypomina bardziej egzekutora mafii niż zahukanego sługę.

Nie ma tu ról przeoczonych czy niewykorzystanych, każdy ma okazję do odmalowania swego etycznie zwichniętego wnętrza, w czym rej wodzi Horodniczowa: Joanna Żółkowska jako Anna, wyrwawszy się spod kontroli mężowskiej, mknie z rozmachem w ramiona katastrofy. W prowincjonalnym gnieździe węży, wszyscy na siebie donoszą, węszą w cudzych kieszeniach i dbają, aby wyrwać jak najwięcej – ich słodkie uśmieszki i lizusowskie komplementy skrywają broń gotową do strzału.

Zaskakująco smutna komedia, choć wesoła. Obraz wystawiony ludziom przez Gogola i teatr niezbyt budujący. Ale śmiejemy się. Z kogo?

 

Tomasz Miłkowski

 

REWIZOR Mikołaja Gogola, tłum. Julian Tuwim, reż. Igor Gorzkowski, scenografia Honza Polivka, kostiumy Magda Dąbrowska, dramaturgia ruchu Iwona Pasińska, Teatr Powszechny im. Z. Hübnera, Duża Scena, premiera 21 marca 2014

Dodaj komentarz