Spowiedź Boga

Grażyna Korzeniowska pisze po warszawskiej premierze Niżyńskiego Kamila Maćkowiaka:

Musi się spieszyć. Musi zdążyć zapisać, wyznać wszystko, nim zapomni, nim całkiem osunie się w obłęd… Ciemność jest coraz częstsza, jasność na chwilę oświetla miniony czas… Kocha? Kochał? Nienawidzi? Nienawidził? A może jednak kochał? Na pewno kochał… Kochał taniec… A tańczył jak Bóg. Tak mówili wszyscy…
Nazywał się Wacław Niżyński, był wybitnym tancerzem i choreografem. Zmarł w zaledwie 60 roku życia. Nim choroba psychiczna wzięła go całkowicie we władanie, prowadził dziennik.
Ta przestrzeń jest jak klatka – z boków zamknięta metalowymi prętami, z przodu ograniczona cienką żyłką splecioną w kratę, z tyłu – biała ściana, podłoga – z przezroczystego pleksi. Żadnych mebli, tylko krzesło.

W tej przestrzeni zjawia się on, wysoki, młody mężczyzna ubrany w granatowe lniane spodnie i bluzę. Mówi, iż wie, że widzowie chcą go oglądać. I będą, ale na jego warunkach, nie na ich… Bo on jest bogiem, bogiem, bogiem tańca…
Kamil Maćkowiak, do niedawna aktor Teatru im. Jaracza w Łodzi, ale także współpracujący z teatrami warszawskimi, na scenie kameralnej stołecznego Teatru Polskiego, przedstawił monodram Niżyński.
Scenariusz spektaklu został skonstruowany na podstawie „Dzienników” tancerza. Niżyński pisał je już dotknięty postępującą schizofrenią. Czy przelewaniem własnych myśli na papier starał się ocalić od zapomnienia siebie, wybitnego tancerza i swoje niewątpliwe artystyczne sukcesy? Czy chciał zrozumieć swoje życie? Czy nareszcie zdobył się na odwagę, by ujawnić skrywane dotychczas uczucia, jakie żywił do ludzi, których spotykał na swojej drodze?
Kamil Maćkowiak po raz pierwszy zaprezentował Niżyńskiego w 2005 roku. Powrócił do niego teraz, w 2014.  Monodram podlegał przemianie, co zrozumiałe, wraz z jego wykonawcą. Aktor zmienił się fizycznie. Jego sylwetka jest masywniejsza, już nie jest tym wiotkim młodzieńcem sprzed ośmiu lat. Zmienił także sposób wykonania, sposób gry, chociaż w przypadku Niżyńskiego z 2014 roku określenie gra nie jest precyzyjne. Tym słowem możemy określić jego pierwsze prezentacje monodramu. Maćkowiak był w nich interesujący, żarliwy, przykuwał uwagę, jego wykształcenie tancerza klasycznego, bo korzysta z niego podczas spektaklu, uwiarygodniało opowieść o „bogu tańca”. Ale był to tylko bardzo dobrze zagrany monodram.
Dzisiaj Niżyński Maćkowiaka jest wcieleniem. Aktor i tancerz stali się jednością. Maćkowiak nie gra, Maćkowiak wchodzi w skórę, w krwioobieg, w emocje, w szaleństwo Niżyńskiego. Nawet zmieniona, cięższa sylwetka aktora uwiarygodnia jego bohatera – jeszcze wie, jak tańczyć, zna technikę, ale jego ruchy są już skażone chorobą, obciążone brakiem regularnych ćwiczeń. Niemoc psychiczna, obciąża sprawność fizyczną…
Logiczna, z pozoru, narracja nagle się łamie, przechodzi w narastającą furię, bo umysł odmawia posłuszeństwa, bo nie pamięta prostych pojęć. Bo nie umie przywołać do porządku ciała, by znów zachwycało tłumy… Rozpacz miesza się z euforią. Nienawiść skomle o miłość. Bunt z czasem poddaje się rezygnacji…
Kamil Maćkowiak dziś w kreacji Niżyński jest perfekcyjnie precyzyjny. Daje fascynujące studium człowieka coraz bardziej osuwającego się w szaleństwo, który w przebłyskach przytomności, chce zrozumieć swoje życie. Chce wyzwolić się z zależności od ludzi, którzy lepiej wiedzą, co jest dla niego dobre, chce poświęcić się wyłącznie tańcowi. Kocha tylko taniec. Taniec rozumie jego, a on rozumie taniec. Jest przecież bogiem… Bogiem tańca… Który spowiada się przed nami ze swojego życia.
Grażyna Korzeniowska
_____________________________
Autor: Wacław Niżyński
Przekład: Grzegorz Wiśniewski

Niżyński: Kamil Maćkowiak

Reżyseria i scenografia: Waldemar Zawodziński
Scenariusz: Waldemar Zawodziński
Scenariusz: Kamil Maćkowiak
Choreografia: Kamil Maćkowiak
Opracowanie muzyczne: Kamil Maćkowiak
Kostiumy: Marta Joanna Bryś
Reżyser światła: Łukasz Schwiperich
Projekcje: Arkadiusz Stasiak
Projekcje: Wojciech Burczak
Premiera: 12.03.2014, Teatr Polski, Scena Kameralna, Warszawa

P.S.
Za monodram Niżyński Kamil Maćkowiak był wielokrotnie nagradzany zarówno w kraju, jak i za granicą.
14 marca br. Stowarzyszenie ZASP przyznało Nagrodę im. Leona Schillera – młodym artystom sceny. Jednym (z dwóch) jej laureatów został Kamil Maćkowiak. Wyróżnienie to przyznano mu za własny, autorski projekt pt. Diva Show (2013). Gratulacje!

 

Dodaj komentarz