Dziecinny bunt Alcesta

Grażyna Korzeniowska o Mizantropie w Teatrze Dramatycznym:

Paradoks. Obejrzeliśmy niezły spektakl, w którym najsłabszym ogniwem jest para głównych bohaterów! Za to od pierwszych wygłoszonych przez aktorów kwestii wiemy bez wątpienia, że mamy do czynienia ze świetnym tekstem. Dokładnie z polskim przekładem. Z nowym polskim przekładem dramatu Moliera Mizantrop. Jego autorem jest Jerzy Radziwiłowicz, wybitny aktor i reżyser, także tłumacz. Utalentowany. Nadał sztuce Moliera nowy walor. Dialog jest potoczysty, jasny bez zawiłości składniowych, celny, zrozumiały dla odbiorcy. Język przekładu brzmi wspaniale, słychać, że wykonawcom dobrze „układa” się w ustach. Każde słowo jest właściwe i na właściwym miejscu, a 11-zgłoskowy rym, jakim posłużył się translator, sprawdza się znakomicie.

Reżyserem Mizantropa Moliera, wystawionego na scenie stołecznego Teatru na Woli im. T. Łomnickiego, jest Grzegorz Chrapkiewicz. Akcję spektaklu wpisał w prostą, funkcjonalną scenografię, lekko podszytą surrealizmem. Bohaterowie dramatu noszą kostium współczesny, wręcz nawiązujący do aktualnych trendów mody. Przy czym trzeba zaznaczyć, że ubiór każdej z postaci stanowi zarazem jej charakterystykę, określa osobowość. I tak m.in. główny bohater, Alcest, nosi się w czerni i bieli, w barwach w jakich on sam postrzega bliźnich i świat; Celimena – wykwintne suknie i piękne pantofelki, jak przystało na kobietę lubiącą modne towarzystwo, dostanie życie, flirty; Arsinoe, przyjaciółka Celimeny, hipokrytka i zazdrośnica, marząca o romansie, pod skromnym płaszczykiem, kryje mocno obnażony dekolt, a jej ciało „skromnie” skrywa kombinezon uszyty z… przezroczystej tkaniny; Oront, człowiek pewny siebie, wierszokleta, nosi okulary w grubej czarnej oprawce, aksamitną marynarkę, a pod nią fantazyjną bluzę i akcesoria charakterystyczne dla rockmenów.

Przy pomocy tego rodzaju scenografii i kostiumów, reżyser przenosi akcję dramatu z epoki, w której powstał, do naszego czasu. Teatr zna tego rodzaju zabieg i często po nie sięga. Chce w ten sposób powiedzieć widzowi, że oto ogląda ponadczasową przypowieść o ludziach, których charaktery, relacje, emocje, dążenia, wady i zalety mimo upływu miesięcy, lat, wieków nie zmieniają się… Taką też przypowieść snuje Grzegorz Chrapkiewicz.

Wkraczamy w świat – by tak rzec – celebrytów, ludzi dobrze sytuowanych, pewnych siebie, z wprawą prowadzących salonowe gry, które – mimo pozoru przyjaźni – podszyte są fałszem, zazdrością, zdradą, pomówieniem. Niemniej wszyscy zdają się je akceptować. W przeciwnym razie skażą się na towarzyski ostracyzm, wypadną z gry. Jedynie Alcesta brzydzą zakłamanie i relatywizm moralny, więc stroni od towarzystwa. Marzy, by uciec do miejsca, w którym nie będzie miał do czynienia z ludźmi…

Świat według Alcesta powinien być czarno-biały. Uważa, że zawsze, niezależnie od okoliczności, należy kierować się prawdą. Swoją filozofią, swoim kodeksem moralnym dzieli się z przyjacielem, Filintem, i głuchy jest na jego argumenty, że taki świat to utopia. Jakby na ironię Alcest kocha się w Celimenie, pięknej i bogatej, młodej wdowie, trzpiotce, uwodzicielce, mistrzyni salonowych gierek, umiejętnie rozpalającej serca męskich wielbicieli.

Szlachetna prawdomówność Alcesta nie przysporzy mu ani splendoru, ani przyjaciół. A propozycja matrymonialna, jaką złoży Eliancie (Alcest nie jest jej obojętny), tłumacząc zaskoczonej dziewczynie, że będzie to świetna zemsta na… Celimenie, jest wręcz okrutna.

Jak człowiek, zarzucający innym nieprawość, jest w stanie posunąć się do tak nikczemnej propozycji? Czy w imię bezwzględnej szczerości można ranić ludzi? Czyżby postawa Alcesta była więc jedynie grą, ideologią, którą stara się tłumaczyć swoją ucieczkę przed światem? A może w niechęci do bliźnich, przejawia się jego rozczarowanie, że oni nie doceniają jego szlachetnej pozy, że nie jest w kręgu zainteresowania?

W roli Alcesata reżyser obsadził Wojciecha Solarza, który gra swoją postać trochę „po dziecinnemu”. Wygłaszając swoje kwestie, często przykuca, przeciera oczy dłońmi lub je zasłania. To gesty obronne. Przywodzą na myśl zachowania dzieci. Gdy się boją, są niepewne, zasłaniają oczy, twarz, to ich sposób chowania się przed światem zewnętrznym.

Być może dlatego bunt Alcesta-Solarza wydaje się niedojrzały. Bliżej mu do buntu naiwnego nastolatka niż… mężczyzny, którego postawę ukształtowało doświadczenie życiowe.

W Celimenie, w wykonaniu Agnieszki Wątróbskiej, za mało zuchwałej pewności siebie, uwodzicielskiej charyzmatycznej zadziorności. Zdarza się też, że aktorka (w dłuższych tyradach) nie radzi sobie z dykcją (szczególnie ze zgłoską „s”).

O wiele lepiej w Mizantropie AD 2014 wypadają role – by tak rzec – drugoplanowe. Majstersztykiem jest Arsinoe Magdaleny Smalary. Aktorka narysowała ją wyraziście, niemal przerysowując, ale mimo to trzyma się granic dobrego smaku, a zarazem wiarygodności psychologicznej bohaterki. Satysfakcję widzom przynosi także Oront w wykonaniu Piotra Siwkiewicza. Pewny siebie wierszokleta, nieprzyjmujący krytyki, wielbiciel salonów i dobrze czujący się w towarzyskich intrygach. Widzimy wszystkie jego wady, a mimo to – dzięki grze Siwkiewicza – obdarzamy Oronta sympatią. To duża sztuka, zagrać bohatera uwypuklając jego wady, a zarazem obronić go…

Spektakl nie ma jednak być popisami poszczególnych wykonawców, ale grą zespołową. Słaba gra wykonawców dwojga głównych bohaterów sprawia, że wymowa sztuki Moliera jest nieostra.

Niemniej pointa spektaklu Chrapkiewicza, zdaje się wskazywać, że wyłącznie Filint (Sławomir Grzymkowski) i Elianta (Maria Dejmek), wśród tego wachlarza postaci, które przesunęły się przed oczami widzów, zasługują na szacunek. Oboje, zdając sobie sprawę z ludzkich wad, słabości, ułomności, które tak wzburzają i odrażają Alcesta, umieją się porozumieć z bliźnimi, zachowując przy tym własny kodeks moralny, zostając przyzwoitymi ludźmi. Czyż nie jest to większa sztuka niż naprawianie świata w sposób przynoszący same straty i sobie, i innym?

Grażyna Korzeniowska

___________________________

Mizantrop Moliera (przekład Jerzy Radziwiłowicz)

reżyseria: Grzegorz Chrapkiewicz

 

scenografia: Agnieszka Bartold

kostiumy: Aneta Suskiewicz

opracowanie muzyczne: Rafał Kowalczyk

ruch sceniczny: Wiktor Korszla

kierownik produkcji: Mateusz Karoń

asystent kostiumografa: Joanna Gawrońska

 

 

Obsada:

 

ALCEST – Wojciech Solarz

FILINT, przyjaciel Alcesta – Sławomir Grzymkowski

ORONT – Piotr Siwkiewicz

CELIMENA – Agata Wątróbska

ELIANTA, kuzynka Celimeny – Maria Dejmek

ARSINOE, przyjaciółka Celimeny – Magdalena Smalara

AKAST, markiz – Kamil Siegmund

KLITANDER, markiz – Krzysztof Szczepaniak

BASK, służący Celimeny – Daniel Szczypa

GWARDZISTA sądu Marszałków Francji – Michał Podsiadło

DREWNIAK, służący Alcesta – Bartosz Wesołowski

 

Premiera 15 lutego 2014, Teatr na Woli, Warszawa

 

Dodaj komentarz