Bogdan Zdrojewski rozmawia z Januszem Gajosem

Są okoliczności, od których polityk nie ucieknie… I jeśli wtedy musi grać, niech to robi naprawdę dobrze (…). Nie ma nic gorszego, kiedy marny „aktor” gra źle, do tego na rzecz czegoś, co nie jest dobre, a jeszcze chce wszystkich przekonać, że robi to dla naszego dobra… – mówi Janusz Gajos Bogdanowi Zdrojewskiemu. Kolejny odcinek Rozmów poszczególnych już 5 stycznia na antenie TVP2.

Obaj przed tą rozmową mieli tremę. Minister Zdrojewski, chociaż udzielił ponad 1000 wywiadów, osobiście nigdy żadnego wcześniej nie przeprowadzał. Janusz Gajos też do tej pory nie udzielał wywiadu jakiemukolwiek ministrowi. Nie pomogła lektura książki „Gajos” Elżbiety Baniewicz, która według Bogdana Zdrojewskiego jeszcze bardziej „ukryła” jednego z najlepszych polskich aktorów.

 

Może to skutek uprawiania tego zawodu. Chodzi o to, żeby siebie do końca nie odkrywać… Poza tym jestem introwertykiem – tłumaczy Janusz Gajos.

Aktor znany z wielu fantastycznych ról, grający u takich reżyserów, jak Andrzej Wajda, Filip Bajon, Janusz Morgenstern, Kazimierz Kutz, Jan Jakub Kolski czy chociażby Ryszard Bugajski w ciągu 50 lat pracy zawodowej zagrał w ponad 350 realizacjach zarówno filmowych, telewizyjnych, jak i teatralnych. To moja pasja. Lubię robić, to co mi sprawia przyjemność mówi.

Janusz Gajos nie za pierwszym razem zdał do Łódzkiej Szkoły Filmowej. Dziś śmiało można o nim powiedzieć: mistrz. Andrzej Seweryn mówi, że z Gajosem gra się bardzo łatwo, gdyż jest tak dobry, że drugi aktor już nie musi wiele robić, żeby zaistnieć…

Tymczasem po sukcesie nieśmiertelnego serialu „Czterej pancerni i pies”, co podkreśla sam aktor, popadł on w zawodowy niebyt mimo iż cały czas grał. Trwało to prawie 10 lat. Potem Filip Bajon zaproponował mi rolę w „Wahadełku”, gdzie zagrałem schizofrenika. W końcu była to rola, która stawiała przede mną wyzwanie, dawała jakość…

Dodaj komentarz