Spektakle „Korczaka”

Zuzanna Talar pisze o spektaklach, zaprezentowanych podczas XVII Międzynarodowego Festiwalu Teatrów dla Dzieci i Młodzieży, 5-12 października 2013 Warszawa

Cień Mglistego Billego

Zobaczyć można tylko jego cień, ale historię jego krótkiego i równie skomplikowanego dziecięcego życia, oczyma wyobraźni każdy może! Teatr Figur z Krakowa pokazał na deskach Małej Sceny Teatru Powszechnego spektakl, który porusza unikany w dziecięcym repertuarze problem odchodzenia. Temat śmierci potraktowany symbolicznym i dosłownym zarazem teatrem cieni… Dwunastoletni Billy zwany Mglistym ma mamę, tatę, siostrę Jane i… zdechłego kota.

Kocur Tarzan to nie byle kto, skoro od niego wszystko się zaczyna – zaczyna się oswajanie z końcem, ze śmiercią. Futrzak biedaczysko umiera, odchodzi, zdycha, trafia do krainy wiecznych łowów, uruchamiając lawinę dziecięcych pytań, lęków, wyobrażeń o tym, co ostateczne, nieodwołalne, boleśnie oczywiste. Śmierć jest tu taka, jaką widzi dziecko, bez drobnych kłamstewek dorosłych, pocieszania, że “tam” jest pięknie. Nieuchronna, wpisana w życie, po prostu wśród nas. I każdy musi pogodzić się z jej obecnością i na swój własny, osobisty sposób uporać z odchodzeniem najbliższych, a w końcu i… swoim. A gdyby jednak udałoby się ją przechytrzyć… Było wiele pytań, więc po spektaklu do widzów wyszły artystki, wzbudzając nieskrywane poruszenie. Na scenie przecież dzieje się tak dużo i tak nieprzerwanie, i to wszystko tylko na cztery ręce… Kolejne zaskoczenie po zaproszeniu za kulisy, bo choć scenografia spektaklu niezwykle prosta, praca z nią złożona i skomplikowana (kto jeszcze nie próbował trzymać latarki pod pachą, by obie ręce oddać we władanie straszących drzew, właściwie całego lasu, oddając sprawiedliwość sprawie, niech chociaż raz spróbuje). Przedstawienie jest adaptacją najlepszego komiksu francuskojęzycznego w 2010 roku, nagrodzonego przez Instytut Francuski w Krakowie. Jak powiedziała jedna z aktorek, ten fantastyczny komiks “wymusił” na niej zrobienie spektaklu i choć powstało z myślą o starszych dzieciach, już nie może się doczekać, kiedy jej dwuletnia córeczka dorośnie do tej tematyki i takich przeżyć. A sądząc po częstotliwości wciskania się w fotel mojego ośmioletniego syna, przeżycia są nie byle jakie! Pierwszy dzień XVII Międzynarodowego Festiwalu Teatrów dla Dzieci i Młodzieży, uważam za otwarty!

 

Zuzanna Talar

5 października, Teatr Powszechny, Mała Scena

Mglisty Billy”

Teatr Figur – Kraków

na podstawie komiksu Guillaume’a Bianca

adaptacja i reżyseria: Mateusz Przyłęcki

przekład: Wojciech Prażuch

scenografia: Agnieszka Polańska

oprawa muzyczna: Andrzej Bonarek

animacja lalek/konsultacje: Agnieszka Makowska

realizacja: Piotr Idziak, Magdalena Hałoń, Grizzly Man, Hubert Michalak

pomoc w realizacji: Mateusz Wróbel

obsada: Kinga Wilczyńska, Dagmara Żabska

światło i dźwięk: Murat Kornaev

Emil!!!!!!!!!!!!!

Prosta scenografia z deskami w roli głównej przerzuca widzów przez Bałtyk, wprost do małej szwedzkiej wioski. Muzyka sama podpuszcza do urwisowania i atmosfera gotowa. Państwo się poznają – Emil – Widzowie Festiwalu Korczak. “Emila z Lonnebergii” raczej przedstawiać nie trzeba. Kto jeszcze nie zna uroczego łobuziaka, któremu głowa kipi… wariacjami na temat łobuzowania. I choć obawiałabym się zaprosić go do domu, po poranku spędzonym w Teatrze Baj, wiem, że już czas mojemu ośmiolatkowi podłożyć książkę Astrid Lindgren “Emil ze Smalandii”. Teatr Baj zaryzykował kontakt pierwszego stopnia z Emilem i chyba nie będzie żałować. Bo choć chłopiec nawet nie próbuje pohamować się od głupich żartów i odważnych psikusów, robi to ku wielkiej radości małolatów. My dorośli, choć przyprowadzani na spektakl przez swoje dzieci jako opiekunowie, sponsorzy słodkości z teatralnego bufetu, chyłkiem uciekamy z Emilem w beztroskie dzieciństwo, kiedy to psociło się z fantazją i rozmachem, albo przynajmniej z wypiekami na twarzy oddawało lekturze kochanej Astrid. Emil w wyobraźni reżysera Konrada Dworakowskiego to lalka, mała, jak mały może czuć się chłopiec wśród tłumu nierozumiejących dziecka dorosłych, rozkrzyczanych i pełnych pretensji. Dorosłych, których jedynym oczekiwaniem jest, by Emil był grzeczny. Grzeczny, czyli nijaki, ze schowanym głęboko w kieszeni bogactwem dziecięcego świata, stłamszoną ekspresją, zdeptaną wyobraźnią, zaniechanymi marzeniami. I mama jedyna, jak to mama, próbuje  zrozumieć dziecięcą wrażliwość. Chce, by syn w tym skomplikowanym świecie wymagań i zakazów, odnajdywał się, pozostając sobą. Artyści Teatru Baj przez półtorej godziny (jak dobrze, że zarządzono przerwę) oddają się scenicznej gimnastyce niemniej umysłu jak i ciała, by dotrzymać kroku małemu tupeciarzowi, który za nic ma obyczaje, szacunek dla starszych, poprawność polityczną, czy dobre wychowanie. Ale zamiast ganić, strofować, przywoływać do porządku… można by mu po prostu pozazdrościć, bo chyba każdy z nas chciałby choć na krótką chwilę porzucić swoje morale i oddać się beztrosce “cosięchcerobienia” i wcielania w życie najgenialniejszych ze swych szalonych, dziecięcych pomysłów…

 

Zuzanna Talar

6 października, Teatr Baj

Emil z Lönnebergi”

Teatr „Baj” – Warszawa

na podstawie powieści Astrid Lindgren

adaptacja: Johan Gille

przekład: Anna Witkowska

reżyseria: Konrad Dworakowski

scenografia: Martyna Dworakowska

muzyka: SzaZa – Paweł Szamburski, Patryk Zakrocki

ruch sceniczny: Jacek Owczarek

animacje komputerowe: Michał Zielony

reżyseria świateł: Bary

obsada: Marek Zimakiewicz, Magdalena Dąbrowska, Aneta Płuszka, Piotr Michalski, Andrzej Bocian, Natalia Kiser

Raz, dwa trzy, grasz i TY

“Gra” w rytmie, kolorze, kształcie, w powtarzalności i dźwięku… Toczy się na scenie zabawa, zawieszona gdzieś w przestrzeni – może zaistnieć wszędzie, bez początku i końca – może zrodzić się każdym momencie, bez nazywania bohaterów – może dotyczyć każdego. To kwintesencja zabawy dziecka, które w niczym nie skrępowany sposób, wchodzi w relacje z drugim, poznaje je, poznaje siebie w relacji z nim, zacieśnia więzy, by się oddalić, zaskakuje i dziwi się, jest w tym na tyle, ile chce, ile tego potrzebuje. Artyści Studia Teatralnego Blum z Poznania nie bez przyczyny zachwyceni twórczością wybitnej poetki i dramaturg, piszącej dla młodego widza Krystyny Miłobędzkiej, stworzyli przedstawienie dla dzieci o dzieciach. Prosty spektakl o trudnej sprawie. Rozwoju małego człowieka. Reżyserujące spektakl Lucyna Winkel i Katarzyna Pawłowska uchwyciły dziecięcą wrażliwość, wyobraźnię, sposób na zabawę i porozumiewanie się w niej. “Na początku było słowo”, ale nie u Miłobędzkiej. W jej twórczości słowo było drugie. Przecież pierwsze są dźwięki, wyrazy dźwiekonaśladowcze, a dopiero z nich w końcu zradza się słowo. Język w sztukach Miłobędzkiej ewaluuje, zmienia się, rozwija, postępuje, jak uczące się mówić dziecko. Zofia Michalik, Hubert Kożuchowski, Jakub Kociński tak dobrze bawią się ze sobą na scenie, że człowiek zastanawia się, czy zechcą wyjść do ukłonów. Jak to dzieci właśnie…

Zuzanna Talar

8 października, Teatr Powszechny, Duża Scena

Gra”

Studio Teatralne Blum – Poznań

scenariusz: Lucyna Winkel

reżyseria: Lucyna Winkel i Katarzyna Pawłowska

scenografia: Dodoplan

oprawa muzyczna: Lucyna Winkel

obsada: Zofia Michalik, Hubert Kożuchowski, Jakub Kociński

Rzeźbienie wyobraźni

“Le Filo Fable” Teatru Lalki i Aktora z Wałbrzycha to świetny pretekst, by uświadomić młodej publiczności, jaką siłą jest… wyobraźnia. Na scenie z “niczego” powstaje “coś”, a przypadkowe wydarzenie, determinuje sceniczną rzeczywistość i zupełnie zmienia kierunek myślenia. Jak w życiu, gdzie nic nie jest oczywiste, stałe i raz na zawsze dane. Artyści bawią się umowną formą, spod ich rąk wychodzą dziwadła z dziecięcego pokoju rodem, bo inaczej nie można nazwać ptaszyska z foliowego wora, czy gąsiennicy z dziesiątków par małych trampek. Historia dzieje się, by niespodziewanie ustąpić miejsca innej, niecierpiącej zwłoki opowieści, a zaraz powrócić i toczyć się spokojnie dalej. Piękne i mądre bajki filozoficzne, zebrane z różnych zakątków świata i wsypane do jednego worka, przeplatają się i wchodzą sobie w słowo. Złożona, wielowymiarowa rzeczywistość, jak złożoną i wielowymiarową jest rzeczywistość małego człowieka. Każda rzecz ma swój czas i swoje miejsce, nawet jeśli nam dorosłym na myśl przychodzi tylko jedno słowo “chaos”. Zamiast sceny pracownia rzeźbiarska, gdzie artystycznym uniesieniom oddają się: nauczycielka sztuki rzeźby, usiłująca przeprowadzić lekcję, mało zdolny uczeń i model przymuszony – pan Zdzisio – elektryk. Jest też na podobieństwo pana Zdzisia elektryka, wyrzeźbiony ręką niezdolnego ucznia, nieszczęśliwy hipopotam. Zderzenie różnych światów, różnych kultur i poczucia humoru.

Zuzanna Talar

8 października, Teatr Powszechny, Mała Scena

Le Filo Fable”

Teatr Lalki i Aktora w Wałbrzychu – Wałbrzych na motywach bajek filozoficznych z różnych stron świata

scenariusz i reżyseria: Joanna Gerigk

scenografia: Jan Polívka

konsultacje muzyczne: Jarosław Szczęsny

obsada: Anna Jezierska, Jakub Grzybek, Paweł Pawlik

Idźcie na “Słówko”

“Chodź na słówko”… i chce się pójść jeszcze raz… Malina Prześluga prowokuje mądrą zabawę językiem polskim, rozważania na temat zapożyczeń, mowy potocznej i…“brzydkich słów”. A wszystko przez małą dziewczynkę… która nie umie jeszcze poprawnie mówić. Dwa wypowiedziane przez nią słowa czują, że nie są tym, kim powinny i rozpaczliwie, z pełną determinacją poszukują swojej tożsamości. Bo czy “Kula” to po prostu kula, czy wspaniała, źle wypowiedziana kura. A toperz powinien przeinaczyć się w nietoperza, czy mógłby zostać atrakcyjnym taktoperzem. Dialogi dwojga uroczych słów – bohaterów, aż kipią od powiedzonek, przenośni i neologizmów, w których sami się gubią. Na pomoc przychodzą im znawcy mowy: język, brzydkie słowo i logopeda. Urokliwa i pełna potyczek słownych walka o bycie sobą pokazuje, jak trudny i piękny ten nasz polski język. Z pasją zagrane, z wyobraźnią zrealizowane – Anna Mierzwa, Michał Kocurek, Radosław Elis, aktorzy Teatru Nowego w Poznaniu pod wodzą reżysera Jerzego Moszkowicza stworzyli prosty spektakl o trudnej sprawie, jaką jest poznanie i rozumienie własnego języka. Bo jeśli chcemy, by mały człowiek, mimo ograniczeń, jakie narzuca mu wiek, rozumiał, co do niego mówimy i wiedział, jak do nas mówić, musimy oswajać je z pięknym, wyszukanym językiem. Dziecko musi obcować z trudnymi słowami “od początku”. Z tym nie należy czekać, dlatego proszę jak najszybciej prowadzić swoje dziecię na “Słówko” do Poznania. Spektakl powstał w Centrum Sztuki Dziecka w ramach projektu „Upowszechnianie nowej dramaturgii i muzyki dla dzieci i młodzieży” wspieranego przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, a dzisiaj stanął do konkursu na najlepszy spektakl XVII Międzynarodowego Festiwalu dla Dzieci i Młodzieży. Trzymam kciuki za “Słówko”!

Zuzanna Talar

 

 

10 października, Teatr Powszechny, Mała Scena

„Chodź na słówko”

Centrum Sztuki Dziecka – Poznań

autorka: Malina Prześluga

reżyseria: Jerzy Moszkowicz

scenografia: Jacek Zagajewski

oprawa: muzyczna: Mariusz Matuszewski

ruch sceniczny: Juliusz Stańda

obsada: Anna Mierzwa, Radosław Elis, Michał Kocurek

Strach się bać…

W ostatni dzień XVII Międzynarodowego Festiwalu Teatrów dla Dzieci i Młodzieży do konkursu stanął spektakl Teatru Studio z Warszawy “Łauma. Bajka zbyt straszna dla dorosłych”. To postawienie kropki nad “i” wobec różnorodności form i sposobu kontaktowania się z młodym widzem, podczas tegorocznego Korczaka. Spektakl szczególny, bo zrealizowany na podstawie komiksu Karola KaeRela Kalinowskiego, przy konsekwentnym zachowaniu przez reżysera Rafała Samborskiego charakteru gatunku. Wszechogarniająca biel kostiumów i tła aktorskiej gry “nakrapiana” czarno-białymi ilustracjami komiksu pomysłu Karoliny Krawczyk. Artyści uwolnieni z niemych obrazów, zabierają widzów w świat ludycznych wierzeń tajemniczej Suwalszczyzny, by za chwilę pozwolić zamknąć się na poprzedniej stronie. Teatralną rzeczywistość rysunkowej scenografii tworzy też na oczach widzów reżyser. Jest rzutnik, teatr cieni, dźwięki i muzyka realizowana na żywo przez Ygora Przebindowskiego i… dzieje się… Zainteresowanym częścią tytułu po kropce, wyjaśniam… było rodzicielskie “spoglądanie po sobie”, osobiście również czułam pewne zaniepokojenie, podczas gdy pierworodny spokojnie zwisał z fotela, śląc porozumiewawcze spojrzenia i pełną zadowolenia minę. Bo cóż, bajkę na złotym ekranie, w której mowa o spektakularnym samobójstwie babci, czy ubijaniu kijem straszydła (z przekonującymi odgłosami ubijania oczywiście), wyłączyłabym bez wahania, a tu teatr, sztuka i… “sama mnie tu przyprowadziłaś, mamo…”. Atmosfera grozy nie odpuszcza, niby kiedy przestać się bać, jeśli mowa o stworach, straszydłach i  Łaumie – okrutnej czarownicy, która wyłazi z lokalnych opowieści i mitów uwięzionego pomiędzy Krainą Tysiąca Jezior, a zimnym Bałtykiem zakątka. Tu właśnie z Warszawy sprowadzili się, po wspomnianym już samobójstwie babci, rodzice małej Dorotki. Życie na wsi niczym nie przypomina życia w wielkim, anonimowym mieście. Dziewczynka zaprzyjaźnia się z uroczym, infantylnym skrzatem (w tej roli świetny Mateusz Lewandowski) oraz słomianym strachem (ukłon dla Krzysztofa Stróżyckiego), którzy wprowadzają ją w świat lokalnych legend i straszną historię Łaumy, przed którą będą jeszcze uciekać… W programie korczakowskiego festiwalu spektakl kierowany do 10 letniej widowni, choć Teatr Studio adresuje przedstawienie do 7 latków. W moim odczuciu 7 latkowie powinni jeszcze trochę poczekać…

Zuzanna Talar

 

 

12 października, Teatr Studio

„Łauma. Bajka zbyt straszna dla dorosłych”

adaptacja i reżyseria: Rafał Samborski

scenografia: Karolina Krawczyk

oprawa muzyczna: Ygor Przebindowski

inni twórcy: kostiumy: Monika Komorowska, Anna Cichosz

koncept fryzur i wizażu: Sylwia Smuniewska

aranżacja stylistyczna: Sylwia Smuniewska i Anna Cichosz / Wizerunkownia Rebellious

światło: Bartosz Piotrowski

obsada: Kalina Hlimi-Pawlukiewicz, Mateusz Lewandowski, Krzysztof Strużycki, Ygor Przebindowski /muzyka na żywo/

Dodaj komentarz