„Psychoterapia” w teatrze Academia

Metodyczna psychiatra i jej neurotyczna asystentka, zagubiony dojrzały mężczyzna, dobrze wychowana panienka w sztywnym gorsecie reguł, przeuczona przedstawicielka pokolenia lat 80., hipochondryk czy apodyktyczny rodzic spełniający się życiem swojego dziecka i jego stłamszony, sponiewierany syn – to barwne postacie, które spotykamy na psychoterapii. Ale pacjentem może być każdy. Każdy odnajduje coś z siebie w tym szerokim i barwnym wachlarzu postaci.

Sztuka Psychoterapia Victorii Vascari w reżyserii Andre de la Cruz to przeprowadzona operacja na żywym organizmie. Operacji na zachwianym poczuciu komfortu psychicznego. Przeprowadzona lekko, z wykorzystaniem wszelkich gwarantujących sukces frekwencyjny przedstawieniu narzędzi: od farsy, pawich piór i spódnicy baletnicy naciągniętej na męskie pośladki wywijające w erotycznym tańcu, po absurd. Co prawda deklarowane nawiązanie do stylu Tarantino ma bardzo nikłe szanse powodzenia w teatrze żywego planu, jednak można odnieść doń pewne skojarzenia.

Teatr Epifania gra przedstawienie na trzecim piętrze kamienicy na Pradze, na scenie off-owego Teatru Academia, w sali niestety pozbawionej kompletnie klimatyzacji. Godne podziwu jest jednak zaadoptowanie tej nietypowej przestrzeni pod teatralne potrzeby i ekspresja aktorów, doskonale wymierzona ilością metrów kwadratowych. Symboliczna scenografia nie odwraca uwagi od meritum. Intymność niewielkiego metrażu pozwala na większą empatię, niemal współuczestniczenie widza w grupowej psychoterapii. Aktorsko spektakl jest naprawdę dobry, choć trochę nierówny. Tekst zmusza do głębszych refleksji i prób rozwiania wiszących nad nim cieni. Poza fundamentalnymi prawdami przemyconymi obok lekkiej, humorystycznej formy, jak choćby o tym, że u podstaw każdego emocjonalnego zachwiania leży brak akceptacji, pojawia się jednak budząca wątpliwości etyczne praktyka. Pytanie, czy w imię pseudonaukowych eksperymentów można ośmieszać, związywać, zdradzać tajemnicę zawodową czy podporządkowywać sobie innych. Postawiłam to pytanie znajomej psycholog. Odpowiedziała mi tak: „jest pewna teoria o cechach wspólnych leczenia i uzdrawiania w różnych kulturach. Od szamanów począwszy przez cuda w Lourdes na terapeutach skończywszy. Psychoterapia jest jedną z wielu dróg uczenia się siebie albo wpływania na siebie. A zasady tego wpływania są proste. Czasem można się tego nauczyć samemu, czasem ktoś, kto wie jak to się robi, odprawi nad tobą rytuał i efekt ten sam. Sztuką jest chyba nauczyć się, co na kogo najlepiej zadziała.” Nie mam jednak pewności, czy wszyscy bohaterowie wyszli z tej próby zwycięsko. W każdym razie wymowa spektaklu daje asumpt do bardzo ciekawych wniosków dla nas wszystkich – przeglądających się w postaciach trochę jak w krzywym zwierciadle i oceniającym ich wciąż bardziej surowo niż siebie samych.

Katarzyna Michalik – Jaworska

 

Dodaj komentarz