Najnowsza STOLICA a w niej: BIAŁOSZEWSKI.

17 czerwca mija  30. rocznica śmierci poety. W „Stolicy” zatem dużo  o Jego twórczości  i  o Nim – jakim był  człowiekiem i czym zdobywał  sympatię i przyjaźń ludzi.Nieutulona zgoda na życie – z prof. Anną Sobolewską, córką Jadwigi Stańczakowej, rozmawia Ewa Kielak Ciemniewska

„Był nadzwyczajnie dobry. Miał umiejętność łączenia problemów artysty, który musi być egocentryczny, bo inaczej by nie mógłby tworzyć, ze zdolnością zrozumienia drugiego człowieka. Godził się na wszystkie ludzkie słabości i wady. Nie przywiązywał zupełnie wagi do spraw materialnych, do pieniędzy”.

Białoszewski zlatuje Tamką w dół – prof. Krzysztof Rutkowski

Miron nigdy nie „chodził” ani nie „spacerował” po Warszawie. On po Warszawie latał, zlatywał, podlatywał, biegał, kręcił się, węszył, kucał, skrywał, zaglądał, a jeśli jeździł autobusem, to jego jazdy stawały się odjazdami lub odlotami, przypominały przeprawy na tamten brzeg z Charonem u steru.

Dalsze ciągi – fragment znakomitej książki  prof. Marty Zielińskiej „Warszawa-dziwne miasto”

Ślady, drogi, dreptaki – spacer po miejscach związanych z poetą

Życiopisanie, życiogranie – dr Izabela Tomczyk o Mironowych teatrach i „filmikowaniu”

Przy nim inni wydają się nudni… – Nina Dunin o Jadwidze Stańczakowej

Udział  Mirona w pisaniu „Dziennika we dwoje” wyglądał tak, że Jadwiga głośno czytała partie swojego dziennika, a Białoszewski dodawał własne kwestie; opisy czyjegoś wyglądu czy zachowania, jakieś sceny, których był świadkiem. Dopisywał też historie z własnej przeszłości. Ta praca często bywała pyszną zabawą – na przykład gdy Miron nagrał na taśmę napisaną przez siebie parodię dziennika Jadwigi i wodewil „Jadzia na Hożym młynie, czyli depresja uszczęśliwiona”.

Drogowskaz „Mironalia” – z Haliną Gąsiorowską, organizatorką ochockiej imprezy, rozmawia Anna Kalinowska

Warszawa Białoszewska – Małgorzata Wichowska o wystawie w Muzeum Literatury

O teatrach awangardowych lat 50. i 60. – Jacek Fedorowicz

W STOLICY przeczytacie także

O klasterach – plastrach  na chorą gospodarkę – Jacek Głuski

Język polski, to lubię – prof. Kwiryna Handke

Polacy coraz częściej narzekają, że język ojczysty jest za trudny i należałoby go uprościć. Właściciele jednej z warszawskich ulic, starający się u władz miasta o nadanie jej nazwy, zastrzegli nawet, by nie było w niej „polskich liter”, bo stwarzałaby to problemy cudzoziemcom.

Smutek wesołego miasteczka – Maria Terlecka

Witajcie w Matriksie – Jarosław Zieliński o wystawie „Plany na przyszłość”.

Doskonałe dzieło Szyllera: Gmach Główny Politechniki Warszawskiej – Tomasz Geras

As wywiadu „Stolicy”

Maria Szypowska, autorka wierszy, artykułów, fotoreportaży i albumów o Polsce, wspomina, jak 55 lat temu rozpoczynała swoją karierę literacką, przeprowadzając dla tygodnika „Stolica” rozmowy z  pisarzami, m.in. Marią Dąbrowską, Jarosławem Iwaszkiewiczem i Kazimierą Iłłakowiczówną…

Po dawnych ogrodach księżnej Czartoryskiej oprowadza Krzysztof Janusz Falkowski

Nazwa „Powązki” kojarzy się zawsze z cmentarzami. Starym, Wojskowym i kilkoma niekatolickimi. Tymczasem w XVIIII wieku były tu wspaniałe ogrody ze stawami, kanałami, mostkami, wysepkami i sztucznymi ruinami.

Monodram „Listy do Skręcipitki” przedstawiają jego twórcy:  Małgorzata Karolina Piekarska, Małgorzata Szyszka i Zacharjasz Muszyński

Małgorzata Karolina Piekarska: „Antoni Adamski, mój pradziadek, zakochał się w Leokadii Karolinie Przybytkowskiej, mieszkającej we wsi Saska Kępa, która wówczas była wyspą. Antoni nazywał czule ukochaną „Skręcipitką”, ale też „Przekotuchną” i „Salcesonem Ewangelickim”. Jak wynika z listów tej pary, Antoni przypływał do Karolci z Solca łódką dłubanką”.

Humor z lamusa; W czerwcu „Stolica” pisała; Na starej fotografii Jarosława Zielińskiego

 

Dodaj komentarz