Przez łzy

O ROMANTYKACH Hanocha Levina w Teatrze Dramatycznym m.st., Warszawy pisze Grażyna Korzeniowska:
To jest zmierzch. Zmierzch ich życia. Nie chcą się na niego zgodzić i godzą się. Nie chcą mówić o swoich chorobach i niemal z pietyzmem o nich opowiadają. Pragną bliskości, czułości, namiętności i wstydzą się.
Tęsknią do rodzinnego domu, ale o wściekłość przyprawiają ich nadmiernie długo żyjące matki, które nie pozwalają im spokojnie zanurzać się we własną starość.

Chcą być atrakcyjni i zarazem stają się odrażający. Przeraźliwie boją się śmierci, więc rozważają, by może uciec przed nią w… samobójstwo?
Tacy są ci troje – Pogorelka, Chajczik i Bonbonel. Kiedyś byli blisko. Pogorelka i Chajczik. Pogorelka i Bonbonel. Byli kochankami. Chajczik wciąż ma słabość do Pogorelki, chociaż ona jest dla niego szorstka. Woli Bonbonela, chociaż on jest mniej sentymentalny.
W końcu pogodzi ich szerokie łoże Pogorelki. Łoże – najważniejszy mebel-symbol. W nim się rodzimy, odpoczywamy, kochamy i umieramy…
Będą więc leżeć we troje obok siebie, Pogorelka – a jakże – w środku, i zaśmiewać się do łez. Z czego? Właściwie z drobnostki. Nieważne. Tylko ten śmiech jest ważny, póki tchu w piersiach, bo oddala od ostatecznego… Bo życie jest… śmiechu warte?!
Hanoch Levin w dramacie „Romantycy” wręcz z czułością portretuje swoich bohaterów, troje starych ludzi. Cóż z tego – zdaje się mówić – że są marudni, uciążliwi, nieco odrażający. Cóż z tego, że się ranią, to przecież rodzaj gry, którą prowadzą między sobą, a także z uciekającym czasem.
Tak naprawdę są przerażeni. Coraz bardziej przerażeni – niemożnością powrotu do początku; coraz bardziej przerażeni – zbliżaniem się do ostatecznego.
Grzegorz Chrapkiewicz, reżyser spektaklu na Małej Scenie warszawskiego Teatru Dramatycznego, zaprosił do „Romantyków” wspaniałą trójkę: Małgorzatę Niemirską (Pogorelka), Władysława Kowalskiego (Chajczik) i Zdzisława Wardejna (Bonbonel).
Epitetu – wspaniały – użyliśmy z całą rozmyślnością, bo każde z nich osobno – swoją rolę – i jako trio zagrali wspaniale. Obserwując Niemirską, Kowalskiego i Wardejna na scenie – myśli się – jak dobrze, że są jeszcze sztuki i teatr, gdzie można spotkać świadome, rozumne, głęboko człowiecze aktorstwo.
Niemirska, Kowalski i Wardejn portertują swoich bohaterów bez sentymentów, ale bez krzywdy dla ich wizerunku. Umieją ich obnażyć, nawet troszkę skompromitować, ale kochają ich i rozumieją. I tę miłość oddają nam, widzom. To prawda, śmiejemy się z nich. Z ich rozmów, pomysłów, kłótni o marmoladę pomyloną z czekoladą, ale gdy wypowiadają ostatnie słowa, mamy łzy w oczach. Wszyscy jesteśmy romantycy…
Grażyna Korzeniowska
__________________________
Hanoch Levin Romantycy
(przekład – Agnieszka Olek)

Reżyseria – Grzegorz Chrapkiewicz
Scenografia i kostiumy – Maciej Chojnacki
Opracowanie muzyczne – Rafał Kowalczyk
Reżyseria światła – Krzysztof Małachowski

Obsada:
Małgorzata Niemirska (Pogorelka)
Władysław Kowalski (Chajczik)
Zdzisław Wardejn (Bonbonel)
Premiera 10 maja 2013 roku
Mała Scena Teatru Dramatycznego m.st. Warszawy

 

Dodaj komentarz