KRÓLOWA MARGOT

Felieton opublikowany w dwumiesięczniku „Świat Lekarza”, grudzień 2012.

To prawdziwy teatr z imponującą przestrzenią, krojony na miarę sceny narodowej. Z widowni Teatru Narodowego zniknęło pięć pierwszych rzędów krzeseł i dzięki temu na wydłużonej scenie mogła powstać np. ogromna nawa katedry albo dziedziniec Luwru.

Dworzec ten był budowany właśnie wtedy, kiedy Aleksander Dumas (ojciec) pracował nad powieścią o tragicznej nocy św. Bartłomieja pt. „Królowa Margot” (1845). Powieść ta choć z ducha romantyczna, pełna pojedynków i gwałtownych uniesień miłosnych, kryje też przejmującą opowieść o władzy, fanatyzmie i rozhuśtanych emocjach. To właśnie sprawiło, że Grzegorz Wiśniewski, który zasłynął jako reżyser dramatów współczesnych, sięgnął po ten zapomniany utwór. Dumasa na polskich scenach nie grano od połowy XIX w., jeśli nie liczyć, przeznaczonych głównie dla dzieci, adaptacji „Trzech muszkieterów”. Jego dramaty zostały całkiem zapomniane. Wyjątkiem jest opowieść o geniuszu angielskiej sceny, znanym w całej Europie aktorze Edmundzie Keanie (1787-1833), przerobiona przez – bagatela – samego Jean-Pierre’a Sartre’a.

Mroczne czasy

Wiśniewski wraca do „Królowej Margot”, starannie odcedzając wątki przygodowe rodem z opowieści płaszcza i szpady od politycznej tragedii rodzinnej, nie rezygnując przy tym z wątków romansowych, które dodają opowieści smaku. Margot nie jest święta, a swobodne obyczaje dworu dopuszczają jej kazirodczy romans z bratem i przygody miłosne z przypadkowo poznanymi poddanymi. Jej małżeństwo z Henrykiem Nawarskim ma charakter polityczny.

Powiększona scena Teatru Narodowego tonie w mroku, co pokazuje, jak mroczne są czasy, o których tu będzie mowa. Częściowo zadaszona przestrzeń nie przedstawia konkretnego obiektu, ale budzi wiele skojarzeń. Stąd też dalekie od ilustracyjności wydzielone fragmenty sceny, gdzie przebywa tytułowa Margot (podest z fotelem), wreszcie spotykają się niektórzy bohaterowie (ławy kościelne), gdzie rozgrywają się kluczowe sceny – wielki stół z przodu sceny, który bywa salą bilardową, miejscem zaślubin, buduarem, komnatą tajnych spisków, a nawet stołem ofiarnym.

Obraz dworskiego świata i jego antagonistycznych stronnictw, zgrupowanych wokół religii (katolicy i hugenoci), a tak naprawdę wokół Walezjuszów i Henryka z Nawarry, jaki odmalowuje Dumas, nie jest zachęcający. To świat pełen intryg, kłamstwa, fałszywych oskarżeń, skrytobójczych morderstw i bezwzględnej walki o władzę.

Fanatyzm i oportunizm

Religijny fanatyzm jest dla przywódców tylko kartą przetargową, tak naprawdę chodzi o wpływy i schedę, której pilnuje Katarzyna Medycejska – królowa matka. Zadziwiająco mało w tej sztuce mówi się o wierze, religii i Bogu. Jedynie niektórzy wykonawcy zadań zleconych przez możnych zmagają się z tymi problemami, gdy na własnej skórze odkrywają, czym może być fanatyzm. Lekceważą oni nawet więzi przyjaźni, jak np. La Mole (Dobromir Dymecki) i Coconnas (Arkadiusz Janiczek). Wśród bohaterów jest też wielu lawirantów i oportunistów, którzy przechodzą z obozu do obozu w zależności od tego, kto zyskuje przewagę, jak to czyni zawodowy morderca Morevel (Paweł Tołwiński), a nawet alchemik René, obdarzony umiejętnościami przewidywania przyszłości (w tej męskiej roli twarda jak stal Jadwiga Janowska-Cieślak o zmartwiałej, nieruchomej twarzy), który składa fałszywe zeznania, aby uniknąć prześladowań.

Kiedy spektakl się rozpoczyna, na scenę wchodzi rodzina Walezjuszów i Nawarczyk. Król Karol (Marcin Hycnar) w rozchełstanej koszuli, najwyraźniej lekceważący ceremoniał, prowadzi Margot jak jagnię na rzeź przed ołtarz. Mają się odbyć jej zaślubiny z Nawarczykiem przypieczętowujące wewnętrzny pokój religijny. Kiedy Margot nie odpowiada na pytanie księdza, Karol siłą zmusza ją do pochylenia głowy i zgody. Królowa matka (Danuta Stenka) w przeciwieństwie do syna kroczy z godnością. Ubrana po królewsku w piękne futro z norek, z wyprostowaną głową, którą zdobi fantazyjna tapirowana fryzura. Ona dobrze wie, że żadnego rozejmu nie będzie.

Potwór władzy

Nocy św. Bartłomieja na scenie nie zobaczymy. Zamiast scen rzezi, Wiktoria Gorodeckaja (kapryśna królowa Margot) wystuka obcasami rytm zbliżającej się groźnej hordy. Druga część spektaklu to obraz walki Katarzyny Medycejskiej o zachowanie władzy i rosnąca świadomość czekającej ją klęski, zwłaszcza po scenie wróżenia, kiedy doktor René dokonuje trepanacji czaszki i bada wnętrze mózgu zmarłego. Przyszłość Walezjuszów nie rysuje się różowo. Swoją grę prowadzi także ocalały z rzezi Henryk Nawarski (Karol Pocheć). Za radą Margot oferuje królewskiemu bratu (Mateusz Rusin) koronę Nawarry, gra przed nim rolę słabeusza. Charakterystyczny jest pokaz strzelania do tarcz – królewski brat prawie zawsze trafia, Nawarczyk – nigdy. Dopiero kiedy zostanie sam, od niechcenia trafia w środek tarczy. To właśnie jest w tym przedstawieniu takie zajmujące – tu się opowiada historie w sposób teatralny, przy użyciu skrótu, metafory, niedopowiedzenia.

Na razie jednak triumfuje Katarzyna, mimo rozpaczliwych zabiegów Karola, aby odwrócić los. Marcin Hycnar miota się między stygnącą synowską miłością a rosnącą odpowiedzialnością władcy. Już nie jest swawolnym królem, który igra ze swoimi psami (w pierwszym akcie psy wywołują wiele emocji), teraz ostatkiem sił, już otruty, próbuje zachować godność. Katarzyna Medycejska na ołtarzu dynastycznych ambicji składa Karola w ofierze. Danuta Stenka jest w tej scenie wielka – kiedy zaczyna metodycznie dusić swego syna, w jej zimnych oczach nagle pojawia się skaza, ślad bólu, lekki skurcz na twarzy. Po chwili i jej twarz znowu staje się nieprzeniknioną maską.


Warto zobaczyć

Karamazow
Teatr im. S. Jaracza w Łodzi
premiera: 19 stycznia

Kolejna adaptacja, przez wielu uważanej za jedną z najwybitniejszych w historii literatury, powieści Fiodora Dostojewskiego pt. „Bracia Karamazow”. Ojciec – uosobienie ciemności i destrukcji, symbol chaosu i braku wartości oraz czterej synowie, którzy podejmują próbę przekroczenia tego, co najbardziej charakterystyczne dla „człowieka karamazowskiego” – okrutnego, namiętnego, drapieżnego… Każdy z braci próbuje pokonać mroczne dziedzictwo na swój sposób: poprzez wiarę, wiedzę, szczerość uczuć i emocji. Wszyscy podejmują walkę o bycie lepszym, poszukują porządku i mierzą się z własną kondycją. Ich wysiłek staje się świadectwem ludzkiej godności.

Życie jest snem
Wrocławski Teatr Współczesny
premiera: 19 stycznia

Adaptacja klasycznego dramatu Calderona o tym samym tytule. Opowieść o Segismundzie, który zostaje uwięziony przez swego ojca, króla Polski. Zrodzony pod nieszczęśliwą gwiazdą książę ma być potworem, który zabije swego rodzica. Pewnego dnia jednak król uwalnia swego syna, chcąc, by ten stawił czoła swemu losowi. Segismund nie podoła próbie i znów trafi do więzienia. Po pewnym czasie jednak ponownie zasiądzie na tronie – tym razem już nie jako tyran, lecz sprawiedliwy i odmieniony władca.

Irydion
Teatr Polski w Warszawie
premiera: 29 stycznia

Równo sto lat temu Arnold Szyfman wystawił „Irydiona” na inaugurację założonego przez siebie teatru. Andrzej Seweryn, w roku jubileuszowym, także sięga po tekst Zygmunta Krasińskiego. Reżyser podkreśla, jak ważna jest dla niego chrześcijańska wymowa dramatu, jest to także próba refleksji nad zmianami, jakie dokonały się w podejściu do teatru i gry aktorskiej w trakcie minionego wieku.

Ożenek
Teatr Studio w Warszawie
premiera: 4 lutego

Komedia Gogola w inscenizacji jednego z najgłośniejszych dramaturgów ostatniej dekady – Iwana Wyrypajewa, który po raz pierwszy w Polsce wystawi tekst nie swojego autorstwa. „Ożenek” to historia trudnych wyborów: tzw. „panny na wydaniu”, która musi zdecydować, któremu z czterech kandydatów oddać serce z posagiem, oraz „starego kawalera”, który musi skalkulować, czy warto rezygnować ze świętego spokoju dla małżeńskiego pożycia.

Dodaj komentarz