BEZIMIENNE DZIEŁO

Rzecz o lęku przed nadciągającą rewolucją, zagrażającą życiu jednostek, zwłaszcza twórczych (artystów), ale i kulawej „mdłej demokracji”, o przeczuciu kryzysu władzy. Stary świat nieuchronnie chyli się ku upadkowi, ale nowy wcale do siebie nie zachęca. Artysta w tych okolicznościach traci sens życia. Jeśli by ktoś wyjął ze spektaklu przemówienie Józefa Leona Girtaka, stającego na czele zbuntowanego „prawdziwego ludu” w Bezimiennym dziele, mógłby odnaleźć zastanawiające powinowactwa z językiem, tonacją emocjonalną, natężeniem perswazji, obecnymi w wystąpieniach na Krakowskim Przedmieściu podczas ceremonii w rocznicę katastrofy smoleńskiej. Zadziwiająca zbieżność.

BEZIMIENNE DZIEŁO Stanisława Ignacego Witkiewicza, reż. Jan Englert, scenografia Andrzej Witkowski, oprac. muz. Rafał Kowalczyk, konsultacja muz. Mirosław Jastrzębski, reż. światła Jaqueline Sobiszewski, układ scen pojedynków i walk Wiesław Chmieliński

[Na zdj. Marcin Hycnar i Włodzimierz Press w BEZIMIENNYM DZIELE]

Dodaj komentarz