Zwichrowane marzenia

„Noce sióstr Brontë” w reż. Bożeny Suchockiej w Teatrze Collegium Nobilium w Warszawie. Pisze Tomasz Miłkowski w Przeglądzie.

 

Zaczyna się od przemarszu całego rodzeństwa, krokiem energicznym, szybkim, a nawet półbiegiem, po skosie, z prawej do lewej i na odwrót, z kulisy w kulisę. Co to ma znaczyć? Po co ta defilada? Pokaz dyscypliny na prowincji w wiktoriańskiej Anglii? Obraz reżimu na plebanii starzejącego się pastora Bronte? A może wewnętrzny galop, który siostry podejmą w ucieczce przed szarością dnia, biedą i bratem alkoholikiem? Pogoń za marzeniami, miłością, sławą, pozostawieniem po sobie mocnego śladu? Scena w tym spektaklu wysuwa się ku widowni, na podłodze dzielącej ją od pierwszego rzędu znajduje się murawa – to tutaj Emily Jane będzie się oddawać rytuałom bratania z naturą, a Branwell notować jej gorączkowe zdania, opisujące pejzaż wokół Wichrowych Wzgórz. Siostry będą paradowały ze swoimi skrzyneczkami do pisania, starannie wykorzystywały papier, pokrywany wciąż nowymi zapisami, ale wypełniały codzienne obowiązki: szycie nowych koszul dla ojca i układanie płótna. A na przekór ich szarym, szczelnie pozapinanym sukniom uciekać będą w kolorowe marzenia.

 

W inscenizacji rzadko grywanej w Polsce sztuki Susanne Schneider, portretującej siostry Bronte od momentu ujawnienia ich pisarskich pasji po kres krótkiego życia, niemało skrótów metaforycznych, cytatów z twórczości i majaków. Szczególnie spotkania Charlotte (Afrodyta Weselak) z wyimaginowanym Lordem Byronem (Piotr Piksa), uosobieniem kochanka idealnego, wnoszą powiew wyobraźni z pastiszowym podmalowaniem – Piksa ogrywa warunki fizyczne Byrona, jego pewność, że robi wrażenie na kobietach, nonszalancję geniusza sytego powodzenia. Zderzenie sentymentalnych tęsknot Charlotte z jego wyrachowaną, ironiczną grą przynosi efekty humorystyczne. Dzięki zróżnicowaniu akcentów opowieści, zawierającej ironię, kpinę nawet, czarny humor i tragiczne serio, przedstawienie nie pozostawia widza obojętnym, zaprasza do rozwibrowanego emocjonalnie świata sióstr Bronte, uwięzionych między rozbudzonymi zmysłami a żarliwością religijną (Annę Pauliny Komendy), gorączką emocjonalną a sadystyczną skazą (Emily Jane Aleksandry Radwan), sentymentalnymi marzeniami a praktycznością (Charlotte Afrodyty Weselak). Pomiędzy nimi krąży ich brat Branwell (Michał Poznański). I choć galop przyniesie siostrom sukces, o którym w spektaklu nie ma nawet mowy, to nie zaznają ani spełnienia, ani spokoju. Ucieczka Charlotte od marzeń do szarości życia będzie kapitulacją.

Bardzo solidny, przemyślany warsztat, który ujawnia możliwości aktorskie całej piątki.

„Zwichrowane marzenia”
Tomasz Miłkowski
Przegląd nr 14/02.04
03-04-2013

Dodaj komentarz